Grupa "Monty Pythona" by tego nie wymyśliła. 6 dowodów na to, że stężenie absurdu w polskiej polityce przekroczyło normy

W  publicznej dyskusji wokół rekonstrukcji rządu absurd goni absurd. Czy prezes Kaczyński zastąpi premier Szydło?
W publicznej dyskusji wokół rekonstrukcji rządu absurd goni absurd. Czy prezes Kaczyński zastąpi premier Szydło? Fot: Sławomir Kaminski / Agencja Gazeta
Rekonstrukcja, rekonstrukcja i za chwilę będzie po rekonstrukcji. Można odnieść wrażenie, że politycy Zjednoczonej Prawicy i opozycji oraz media nie żyją niczym innym - choć zapewne żadnego trzęsienia ziemi w rządzie PiS nie będzie. Na dodatek większość Polaków może nawet nie zauważyć, że doszło do jakiejś rekonstrukcji, bo w ich życiu i tak niczego to nie zmieni. Jedno jest pewne: Jak mawiają starzy górale, albo będzie padać deszcz, albo będzie świecić słońce. A więc albo będzie zmiana premiera, albo jej nie będzie.

Ale cała ta publiczna dyskusja na temat - co warto przypomnieć - drugiej już rekonstrukcji obecnego rządu PiS wkroczyła w takie opary absurdu i groteski, że najwięksi mistrzowie kabaretowych skeczy by tego nie wymyślili. Trawestując słynnego doktora Sztrosmajera z serialu "Szpital na peryferiach” można by rzecz: ”gdyby głupota miała skrzydła latałaby nad polskim rządem jak nad kukułczym gniazdem”. Oto kilka przykładów politycznych skeczy z ostatnich dni, oczywiście z rekonstrukcją w tle.

1. Premier Beata Szydło zapowiadała już w kwietniu, że o rekonstrukcji rządu się nie mówi tylko ją robi, ale cały czas o niej mówi

Od kilku miesięcy (sprawdziliśmy, że pierwszy raz podkreśliła to już w kwietniu) premier Szydło twardo zapowiadała, że o rekonstrukcji się nie opowiada tylko ją przeprowadza. I od kilku miesięcy słowo rekonstrukcja nie schodzi z jej ust. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że szefowa rządu w tzw. międzyczasie apelowała do polityków i dziennikarzy by powstrzymali się od wszelkich spekulacji i plotek na temat zmian w rządzie. Niestety chyba nikt nie posłuchał, a szczególnie jej współpracownicy. Na dodatek zaczęli plotkować (współpracownicy), że rekonstrukcja może się przesunąć w czasie i dojdzie do niej dopiero pod koniec listopada. To może być groźne dla stabilności funkcjonowania państwa.

2. Prezes Rady Ministrów oddała się do dyspozycji posła Jarosława Kaczyńskiego, ale wciąż nie wiadomo czy prezes dymisję przyjął

Nie wiemy ile w tym prawdy, ale tygodnik "Newsweek” napisał kilka dni temu, że prezes Rady Ministrów Beata Szydło oddała się do dyspozycji prezesa i posła Jarosława Kaczyńskiego. Nie wiadomo wprawdzie, co na to prezes, bo sam był niedysponowany (patrz niżej), ale – jak zapewniają czytający w jego myślach – na pewno zastanawiał się i swoją decyzję podejmie w ostatniej chwili. Szefowa rządu ma mieć ułożony kalendarz tylko do końca listopada. Beata Szydło podobno miała zadeklarować, że jeśli zapadnie decyzja o zmianie premiera, nie będzie trzeba jej odwoływać, bo sama poda się do dymisji. Jak twierdzi "Newsweek” Szydło "wydaje się być pogodzona z losem". Odetchnęliśmy z ulgą.

3. Prezes - naczelnik państwa przeziębił się więc na kilka dni temat rekonstrukcji zniknął, a w polskiej polityce prawie nic się nie działo

Przez prawie 5 długich dni wszyscy zastanawiali się, czy prezes jest naprawdę chory, czy to tylko choroba dyplomatyczna bo nie chciał się pojawić na kongresie nowej formacji, którą w sieci ochrzczono już skrótem "POrozum”, czyli Porozumienia Jarosława Gowina. Okazało się, że to tylko nieporozumienie, co wyjaśniła zawsze niezawodna w takich sytuacjach rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Oświadczyła, że prezes Kaczyński walczy z wirusem i gorączką. – Na szczęście jest już dużo lepiej – uspokoiła. Przez przeziębienie prezesa polska polityka zamarła. Nie doszło m.in do… spotkania liderów partii koalicyjnych w sprawie rekonstrukcji rządu, ani do kolejnej tury negocjacji z prezydentem w sprawie ustaw sądowych. Kongres nowej partii Gowina też zauważyli pewnie tylko dziennikarze.

4. Gdy prezes wyzdrowiał premier Beata Szydło pojechała na Nowogrodzką i przedstawiła posłowi Kaczyńskiemu plan rekonstrukcji rządu

Na szczęście prezes wyzdrowiał więc prezes Rady Ministrów Beata Szydło przedstawiła prezesowi PiS plan rekonstrukcji rządu. Ogłosił to urbi et orbi rzecznik rządu (zapamiętajcie to nazwisko - patrz niżej) Rafał Bochenek. Dodał, że "zaproponowane zmiany są obecnie konsultowane, a po ich zakończeniu zostaną ogłoszone". Swoje trzy grosze wtrąciła niezastąpiona Beata Mazurek. – Premier przedstawiła głównie zmiany dotyczące struktury rządu, w mniejszym stopniu zmiany personalne, a to oznacza, że rekonstrukcję trzeba przeprowadzić łącznie i będzie ona nieco odłożona w czasie – stwierdziła. Obserwatorzy zagryzają paznokcie z nerwów. To napięcie przed godziną zero staje się wprost nie do wytrzymania.

5. Cała Polska wstrzymała oddech bo jeden z liderów opozycji Grzegorz Schetyna też zapowiedział rekonstrukcję - gabinetu cieni Platformy Obywatelskiej

Opozycja pozazdrościła PiS, że już od wielu miesięcy negocjuje między sobą w sprawie rekonstrukcji rządu. Dlatego lider PO Grzegorz Schetyna zapowiedział własną rekonstrukcję. – Czasami bywają również rekonstrukcje gabinetów cieni i oczywiście zrobimy to – zapowiedział Schetyna na antenie RMF FM. Przypominamy, bo niektórym mogło umknąć, że gabinet cieni Platformy Obywatelskiej powstał 17 listopada 2016 roku, a politycy PO spotykają się na jego posiedzeniach co tydzień. – Nie jest prosto prowadzić gabinet cieni, kiedy informacje z realnego gabinetu Rady Ministrów są tak skąpe i skromne - żalił się lider Platformy. Wyrazy ubolewania. Szczerze współczujemy.

6. Czołowy prorządowy publicysta Jacek Karnowski wezwał sympatyków "dobrej zmiany", by zapisywali nazwiska tych, którzy mówią o rekonstrukcji

Jacek Karnowski ostrzegł w portalu wpolityce.pl, że "ludzie realnie zagrożeni rekonstrukcją, możliwą degradacją, utratą wpływów, próbują rozhuśtać sytuację i wywołać większą awanturę”. Zapewnił, że "Jarosław Kaczyński takie gry zazwyczaj doskonale czyta, być może obserwując odsłaniającą się na chwilę mapę powiązań”. Ale na wszelki wypadek Karnowski radzi by „nazwiska osób grających w tę nieładną grę skrzętnie notować”. Bo później to ci ludzie będą pierwszymi, którzy powiedzą: no nie, taka prawica nie ma szans na kolejne zwycięstwa, trzeba czegoś nowego, trzeba zmian, i to daleko idących”. Wychodząc naprzeciw tym apelom wyjawiamy, że nazwiska Mazurka i Zalewskiego oraz kilku innych publicystów "Sieci” oraz wpolityce.pl, którzy spinowali rekonstrukcję mamy już zapisane. Czuwaj.
Trwa ładowanie komentarzy...