Ford Fiesta to świetne auto do miasta. Tylko że często lepiej sprawdza się... poza miastem

Ford Fiesta po liftingu w całej okazałości. Fot. naTemat
Ford Fiesta – przynajmniej w tej konfiguracji, którą miał testowany egzemplarz – to naprawdę dobre auto do miejskiej dżungli. I jednocześnie pełne kontrastów. Zwinne, pełne czujników i systemów bezpieczeństwa, z doskonałym silnikiem. Ale z drugiej strony ta jednostka, choć świetna, paliła na mieście zdecydowanie za dużo. A w trasę była w sam raz. I weź się tu człowieku zdecyduj, do czego to auto naprawdę służy – bo takich kontrastów jest więcej.

Kontrast i możliwości – te dwa słowa najlepiej oddają charakter nowej Fiesty. Samochodu, który teoretycznie został zaprojektowany (choć to "tylko" lifting), jak już wspomniałem, do jazdy po mieście, ale często okazuje się, że to tak naprawdę auto w trasę. To trudno wytłumaczyć takim laniem wody, więc postanowiłem to dokładnie rozpisać.

Fiesta to auto do miasta, bo...

... jest mała i zwinna
Tylko na nią spójrzcie. Jest malutka, na małych kołach i małych oponach. Ten samochód naprawdę skręca niemal w miejscu. Do tego jej design jest typowo miejski. Duże reflektory, światła do jazdy dziennej, stosunkowo wysoka jak na takiego szkraba pozycja za kierownicą.



Do tego dużo schowków, kształtny bagażnik (292 litry) z podwójną podłogą i cztery miejsca. Z tyłu jest całkiem wygodnie, więc dzieci w drodze do szkoły na pewno nie będą marudzić.
... jest sprytna
Nowa Fiesta jest napakowana systemami, które wyręczają kierowcę. Przede wszystkim – ona sama parkuje i robi to doskonale. Kiedyś już pisałem (przy okazji testu Forda Kugi), że w Fordzie naprawdę mają na to "patent", a ten samochód tylko to potwierdza. To swoją drogą niezbyt często spotykane rozwiązanie w tym segmencie. A funkcjonuje zupełnie tak, jak we wspomnianym wyżej małym SUV-ie czy w Fordzie Mondeo.

Fiesta ostrzeże cię też przed kolizją, oczywiście jeśli tylko zapłacicie za ten system, bo w standardzie w tej klasie takich rzeczy nie ma. Przekonałem się o tym niedługo po wyjeździe z salonu. Spojrzałem na chwilę na wyświetlacz, a auto przede mną zahamowało. Zauważyłem to, ale zanim sam zacząłem hamować, Fiesta BARDZO energicznie zaczęła mnie ostrzegać przed kraksą. I to raczej nie jest norma w tej klasie, więc plus dla Forda.
... jest twoim centrum rozrywki
Jak auto do miasta, to też auto na korki. Na szczęście Fiesta jest naprawdę multimedialna. Olbrzymie wrażenie zrobił na mnie zastosowany system nagłośnienia stworzony przez firmę Bang & Olufsen. Brzmienie jest bardzo czyste i naprawdę mocne, zwłaszcza jeśli podkręcicie basy. Wiele większych aut może pozazdrościć Fieście systemu nagłośnienia, a w tej klasie chyba nie ma konkurencji, przynajmniej ja jej nie słyszałem.

Cieszy też naprawdę duży dotykowy ekran w środku kokpitu, który ułatwia korzystanie z auta. W zależności od wybranej wersji wyposażenia może mieć nawet osiem cali i jest naprawdę intuicyjny w obsłudze. Jest zintegrowany z komputerem pokładowym, zestawem głośnomówiącym, można go także połączyć z telefonami za pomocą Apple CarPlay czy Android Auto.
Przekonani? ideał do miasta? No właśnie nie. Teraz druga strona medalu.

Ford Fiesta to auto w trasę, bo...

... prowadzi się jak Ford
Głupio brzmi, ale kto jeździł Fordem, ten wie. Według mnie mało której marki auta z segmentu "popularnego" prowadzą się tak dobrze. Czuć w nich świetne przełożenie ruchów kierownicy na to, co się dzieje na asfalcie.

Są też charakterystycznie sztywne. Wciąż komfortowe, ale dość sztywne. Taka kombinacja jest bardzo przyjemna do jazdy, ale prawdę mówiąc lepiej sprawdza się w trasie. Fiesta jest zwinna, uwielbia lawirować i rozpędzać się. Zakręty w tym aucie to sama przyjemność. W mieście jest też super, ale... szybciej jest przyjemniej.
... silnik zachowuje się tak, jakby był stworzony do jazdy na długich dystansach
Oczywiście mowa o silniku, który był w testowanym egzemplarzu. A to naprawdę egzotyczna jednostka. Pojemność? Jeden litr. Cylindry? Trzy. Turbosprężarka? No pewnie. 1.0 EcoBoost.

Nigdy nie miałem okazji w swojej "karierze" jeździć Fiestą ST, ale po tym tygodniu z litrowym benzyniakiem naprawdę nabrałem ochoty na taką przejażdżkę. Fiesta z litrowym EcoBoostem jest NAPRAWDĘ dynamiczna. I kocha, jak się ją wkręca na obroty. Przyrost mocy wraz ze wzrostem obrotów jest naprawdę świetnie odczuwalny jak na takie małe autko.

Fiesta w tej konfiguracji najlepiej się czuje, kiedy ją trzymasz właśnie na wysokich obrotach. Trzy, cztery, pięć tysięcy obrotów. To jej królestwo. Ale to też wynika z pracy trzycylindrowego silnika i jego zestawienia ze skrzynią biegów. Fiestą można spokojnie jechać sto na godzinę na drugim biegu. Z drugiej strony auto z tym silnikiem NIE ZNOSI niskich obrotów. Poniżej dwóch tysięcy dławi się. Czuć, że całe auto się trzęsie.

A przecież w mieście chcemy utrzymywać obroty w miarę nisko. To o tyle absurdalne, że nawet komputer pokładowy sugeruje zmiany biegów tak, żeby obroty nam spadały właśnie do 1500-1700/minutę. I nagle całe auto się dławi.
... skrzynia biegów jest na autostradę
Wspomniałem wyżej trochę o przekładni, ale muszę jej poświęcić osobny akapit. Jest świetna – z krótkim skokiem i bardzo precyzyjna. Ale ponownie – nie do miasta. W testowanym modelu miałem do dyspozycji 6-biegowy manual, ale szósty bieg był użyteczny dopiero od prędkości... 100 kilometrów na godzinę. Poniżej samochód się dławił. Piątka? Od osiemdziesięciu. Czwórka? Od czterdziestu. I tak dalej.
... jest ekonomiczna tylko poza miastem
Tego można było się domyślić po akapitach wyżej. Fiesta pali naprawdę mało w trasie. Na drogach krajowych trochę ponad pięć litrów, na ekspresówce wystarczy około siedmiu. Ale w mieście? Naprawdę starałem się, ale 9,5 litra to absolutne minimum, które wykręciłem – choć trzeba przyznać, że Fiesta prowokuje do agresywnej jazdy. Z tyhm spalaniem chyba jednak nie o to chodzi.

Konkluzja

Pewnie już zauważyliście, ale Fiesta to auto pełne zalet. A nawet jeśli ma jakieś wady, to w określonych warunkach łatwo zrobić z nich zalety.

Dlatego jeśli szukacie auta do miasta, to... może być wasz wybór. Tylko broń Boże nie z tym silnikiem, chyba że frajdę z jazdy (jest naprawdę duża) stawiacie ponad ekonomiczność. Lepiej wziąć coś słabszego, tym bardziej że gama silników jest naprawdę bogata. Są słabsze EcoBoosty, silniki wysokoprężne i wolnossące.
A jeśli szukacie auta do miasta, którym okazjonalnie ruszycie w trasę, a nie macie na nic większego, to jest to propozycja godna uwagi. Tym bardziej, że auto jest też dobrze wykonane. Lista dodatków, wykorzystane materiały - tu nic nie można zarzucić.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...