Owsiak pisze o powszechnym rapowaniu 11 listopada. "A jednak, drodzy przyjaciele, wyszło na moje"

Jerzy Owsiak zauważa, że 11 listopada "rapowano" na ulicach polskich miast.
Jerzy Owsiak zauważa, że 11 listopada "rapowano" na ulicach polskich miast. Facebook/Jurek Owsiak
Co wolno narodowcom, to nie Jerzemu Owsiakowi. Szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy powtarza, że nie zamierza kwestionować wyroku sądu, który skazał go za wulgarną wypowiedź pod adresem polityków. Zauważa jednak, że 11 listopada podobnych słów w swoim "rapowaniu" używało wiele osób. Tych "raperów" jednak nikt po sądach nie zamierza ciągać.

– A jednak, drodzy przyjaciele, wyszło na moje – cieszy się na Facebooku Jerzy Owsiak. – 11 listopada rapowano w różnych miejscach, z różnych scen, tak jak to w sztuce rapowania bywa. Z przytupem i słowem niecenzuralnym na ustach. Kiedy ja próbowałem przekonać w Słubicach panią sędzię oraz policję, co do gatunku mojego występu na woodstockowej scenie, obie strony nie chciały się przekonać. Uznały mnie za winnego – pisze dalej szef WOŚP.

Uwolniony rap. A jednak, drodzy przyjaciele, wyszło na moje. 11 listopada rapowano w różnych miejscach, z różnych...

Opublikowany przez Jurek Owsiak na 13 listopada 2017
Owsiak zapewnia, że przez powszechne rapowanie na ulicach polskich miast w Święto Niepodległości nie czuje się zwolniony z obowiązku respektowania wyroku sądu. – Wręcz przeciwnie, chcąc być odróżniającym się od tych, którzy są niekonsekwentni wobec prawa, nadal podtrzymuję swoje postanowienie, że ze sceny nie będę rzucał słowami niecenzuralnymi – pisze Owsiak w dalszej części swojego postu. Przypomnijmy, że szef WOŚP został uznany winny, ale ukarany symbolicznie – otrzymał naganę i musi zapłacić 100 złotych kosztów postępowania sądowego.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...