Robin Hood znad Wisły, czyli jak fajnie byłoby znaleźć łuk pod choinką

Kupno łuku na prezent może być bardzo ciekawą alternatywą.
Kupno łuku na prezent może być bardzo ciekawą alternatywą. Kornelia Głowacka-Wolf /AG
Zbliżają się święta i pewnie niektórzy zastawiają się co kupić pod choinkę. Książkę, zestaw noży kuchennych, a może jakieś fajniejsze kosmetyki to standardowy i dość oklepany wybór. A może sięgnąć po coś mniej typowego, coś, co w przyszłości zapewni wiele godzin spędzonych na świeżym powietrzu i świetnej zabawie. Bo łuk to zabawka nie tylko dla dzieci, a łucznictwo to sport dosłownie dla każdego.

Kiedy kilka lat temu postanowiłem kupić swój pierwszy "poważny" łuk. Długo zastanawiałem się, jaki powinien on być. W końcu zdecydowałem się na kupno łuku sportowego, składanego, osobno majdan i wkręcane w niego dwa ramiona. Zaletą takich konstrukcji jest to, że po rozłożeniu łuk mieścił się do małej torby. Można go przewozić w bagażniku samochodu, ale można też w autobusie, bez zwracania na siebie uwagi. Ważna wiadomość - na łuk nie potrzeba żadnych pozwoleń, można kupić dowolny model i strzelać w niemal dowolnym miejscu. Niemal, bo warto dla własnego spokoju zadbać o minimum bezpieczeństwa. Ten pierwszy łuk spodobał się nie tylko mnie, ale i wielu znajomym. Podczas pikników urządzanych na działkach zawsze ustawiała się kolejka chętnych do tego, żeby sobie postrzelać.



Prosty łuk sportowy to wydatek około 300-400 zł za całkiem przyzwoity egzemplarz, choć oczywiście modele profesjonalne są wielokrotnie droższe. Dodatkowe kilkadziesiąt złotych wystarczy na zakup kilku strzał. Nie potrzeba wiele, na początek proponuję 4-5 sztuk. Trzeba się jednak liczyć z tym, że jeśli strzelamy na łące, co jakiś czas będziemy mieli dodatkowe emocje w postaci poszukiwania strzały w trawie. Czasem znajdziemy ją dopiero wiosną, gdy jeszcze nowa trawa nie wzejdzie. Ale pojedynczą strzałę można kupić już za kilkanaście złotych, więc nawet ewentualna strata nie nadszarpnie mocno naszego budżetu. Ogólnie łucznictwo jest bardzo tanim sportem, przynajmniej na amatorskim poziomie, gdy nie sięgamy po sprzęt z najwyższej półki.

Podręczna siłownia

Siłę naciągu łuku podaje się w funtach. Większość prostych konstrukcji dostępnych w sklepach sportowych ma siłę naciągu od 24 do 32 funtów. Wydawać by się mogło, że to mało, w średniowieczu angielscy łucznicy naciągali wielkie cisowe łuczyska o sile nawet 80 funtów, ale przecież nie będziemy próbowali przebijać płytowych zbroi szarżujących na nas rycerzy. A do przebicia kartki papieru z wyrysowaną tarczą 24 funty wystarczą w zupełności. Warto też pamiętać, że im słabszy łuk, tym łatwiej go naciągnąć, a strzała ma mniej płaski tor lotu, więc... łatwiej ją będzie znaleźć w trawie, jeśli nie trafimy w cel.
Strzelanie z łuku sportowego daje wiele frajdy i może zapewnić wiele godzin zabawy. Kilka strzałów, spacer do tarczy, liczenie punktów, szukanie strzał, które poszły bokiem, kolejna seria strzałów – można cały dzień spędzić na świeżym powietrzu walcząc z samym sobą o jak najlepszy wynik, albo rywalizując z żoną/mężem/dzieckiem/znajomym. Ale jako że apetyt często rośnie w miarę jedzenia, niektórzy zaczynają chcieć czegoś więcej i kupują łuk bloczkowy. To już trochę inny poziom zabawy, a sam łuk można nazwać małą przenośną siłownią.

Ogólnie rzecz biorąc wygląda to tak, że mamy majdan wykonany ze sztywnego materiału (aluminium, kompozyt, czasem drewno), do niego przykręcone ramiona. Na końcach ramion są kuliste lub elipsoidalne bloczki, dzięki którym trzeba użyć o wiele mniej siły do naciągnięcia cięciwy, niż z pozoru by się wydawało. To jednak wcale nie oznacza, że siły te są małe i każdy da radę strzelać z każdego łuku. Zdecydowanie nie. Dzieciom nie poleca się łuków o sile naciągu większej niż 20–25 funtów , a i to często jest za dużo. Dla kobiet i młodzieży 30-50 funtów będzie w sam raz. Wielu mężczyznom w zupełności wystarczy łuk o sile naciągu 45–60 funtów. Przed zakupem silniejszej konstrukcji trzeba się dobrze zastanowić, a najlepiej umówić z kimś, kto posiada taki łuk i spróbować własnych sił. Wielu strzelców szybko się zniechęca do strzelania, kiedy bezskutecznie szarpie się z cięciwą łuku o sile naciągu 70 funtów próbując ją naciągnąć.

Dodatki
Reszta dodatków to już tylko widzimisię producenta lub posiadacza. Łuk może być wyposażony w tłumiki drgań. Może mieć amortyzator, mniejszy lub większy, przykręcany z przodu majdanu. Nie są to elementy konieczne, choć oczywiście poprawiają komfort użytkowania. Czasem są to tylko bajery, ale są takie, które są niezbędne.

Jednym z koniecznych dodatków jest podstawka. Jak sama nazwa wskazuje, jest to element, na którym spoczywa strzała w trakcie naciągania cięciwy, potem podczas celowania, na koniec jest swego rodzaju prowadnicą podczas strzału. W przypadku łuków bloczkowych najczęściej spotykanymi konstrukcjami są te, które wyglądają jak dwa wąsy przymocowane do ramienia wkręcanego w majdan. Drugim ważnym akcesorium jest odciągacz naciągu. To w sumie nic innego, jak kawał pręta przymocowanego z tyłu majdanu, po którym na specjalnej prowadnicy przesuwa się naciąg.
Żeby celnie strzelać, nie wystarczą tylko majdan, ramiona, bloczki, naciąg i cięciwa. Przyda się też jakiś celownik. W łukach bloczkowych stosuje się zwykle jeden z dwóch rodzajów celownika – sportowy lub myśliwski. Ten drugi charakteryzuje się tym, że brak w nim dokładnych podziałek, miarek w milimetrach, suwaków. To prosta konstrukcja, bazująca na kilku wskaźnikach, które można dowolnie sobie wyregulować, i dzięki temu można strzelać celniej niż bez celownika. Oczywiście sportowe przyrządy celownicze są o wiele precyzyjniejsze.

Do łuku sportowego wystarczy cel wykonany z worka wypchanego gałgankami. Jeszcze lepiej sprawdzą się tarcze słomiane lub z cienkiej pianki, które można kupić w sportowych supermarketach. Do łuków bloczkowych polecane są grubsze piankowe maty, kostki z tworzywa balistycznego albo cele 3D, czyli wykonane z pianki atrapy królików, antylop, kuropatw, a czasem nawet aligatora albo lwa. Strzelectwo 3D to dynamicznie rozwijająca się dyscyplina sportowa, coraz więcej łuczników rywalizuje w zawodach o miano najlepszego "myśliwego" w tych bezkrwawych łowach.

Bezpieczeństwo i wygoda
Właściwie konieczny jest zakup ochraniacza na przedramię. Owszem, wielokrotnie słyszałem, że cięciwa tylko wtedy uderza o rękę trzymającą łuk, gdy źle jest dobrana długość naciągu łuku do naszej budowy ciała lub gdy mamy złą technikę strzelania. Niezależnie jednak od tego, co było przyczyną uderzenia, jedno trzeba powiedzieć – boli bardzo. Jeśli z powodu jednego nieudanego strzału mamy mieć zdartą skórę na przedramieniu i siniaka, który nie chce zejść przez tydzień, to chyba warto zainwestować parę złotych i kupić ochraniacz.
Podobnie przyda się kołczan. Kształt, kolor i pojemność dowolna. Chodzi o to, żeby nie wbijać strzał przed sobą jak średniowieczni łucznicy angielscy, bo często ziemia przykleja się do grotu i strzał wcale nie musi być taki celny, jak by się wydawało. Można oczywiście kłaść strzały przed sobą, ale zapewniam, że samo naciąganie cięciwy potrafi zmęczyć na tyle, że ćwiczenie skłonów nie jest już nam do niczego potrzebne.

Gdzie strzelać?
Opuszczone strzelnice sportowe, wały powodziowe, czy wielkie łąki to te miejsca, gdzie niemal z pewnością nie zrobimy nikomu krzywdy. Warto pamiętać, że łuk, choć do jego zakupu nie potrzeba żadnych zezwoleń, pozostaje niebezpiecznym narzędziem. Z łukiem o sile naciągu 30-50 funtów w wielu krajach można polować na zwierzynę łowną, warto więc zawczasu o tym pomyśleć. Łuk nie jest zabawką.
Zdecydowaniem najgorszym pomysłem na jaki możemy wpaść, to strzelanie w lesie. Nawet mniejsza o to, że leśniczy może zacząć zadawać nieprzyjemne pytania. W lesie często do ostatniej chwili nie widać ludzi idących pomiędzy drzewami. Poza tym łatwo stracić strzałę, gdy wpadnie w jakieś paprotki lub wbije się w drzewo z taką siłą, że wyjęcie jej będzie bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...