Myśliwi strzelali do kaczek – trafili w konie i kask dziecka. Zaskakująca decyzja prokuratora

Myśliwi strzelali w kierunku dzieci, prokurator nie widzi problemu skoro nikt nie został ranny.
Myśliwi strzelali w kierunku dzieci, prokurator nie widzi problemu skoro nikt nie został ranny. Fot. Jarosław Kubalski/ AG
Myśliwi strzelali do kaczek. I nie byłoby może w tym nic złego gdyby nie to, że na linii ognia były trzy dziewczynki, które uczyły się jeździć konno. Ranne zostały zwierzęta, uszkodzone zostały kaski, w których jeździły młode amazonki. Ale prokurator nie widzi problemu. Jak twierdzi, nikomu nic się nie stało.

Polowanie miało miejsce we Frydrychowicach niedaleko Wadowic. Myśliwi wyjęli strzelby i zaczęli strzelać do kaczek pływających po stawie. Zupełnie nie przeszkadzał im fakt, że niespełna sto metrów dalej na linii ognia była ujeżdżalnia, na której trzy dziewczynki ćwiczyły konną jazdę. Śrut latał w powietrzu, stalowe kulki uderzyły konia, psa, który też był na ujeżdżalni, oraz uszkodziły kask jednej z dziewczynek. Zdaniem aktywistów z ruchu "Ludzie przeciwko myśliwym" nie można wykluczyć, że kask uratował dziewczynce życie.



Myśliwi zakończyli polowanie, spakowali sprzęt i odjechali. Jak informuje portal gazeta.pl nie zainteresowali się, czy ich strzały wyrządziły komuś oprócz kaczek jakąś krzywdę.

Myliłby się jednak ten, kto byłby przekonany o nieuchronności kary dla myśliwych, którzy w tak rażący sposób pogwałcili zasady bezpieczeństwa. Złamali zresztą też przepisy prawa, które mówią o tym, że nie można polować bliżej niż 200 metrów od zabudowań. Wezwana na miejsce policja wypisała mandat... właścicielowi stadniny za to, że pies nie miał założonego kagańca. Problemu nie dostrzegł też prokurator, który wobec braku ofiar śmiertelnych nie zauważył niczego nagannego w zachowaniu myśliwych.

Problem w tym, że myśliwi coraz częściej łamią prawo i nie dzieje im się żadna krzywda lub ponoszą symboliczną karę za swoją niefrasobliwość. Pisaliśmy w naTemat o przypadkach, gdy myśliwy pomylił konia z dzikiem albo strzelał do psa tylko dlatego, że zwierzę za głośno szczekało. Czasem dochodzi do prawdziwej tragedii, jak wówczas, gdy kula wystrzelona ze sztucera trafiła prosto w głowę rowerzysty jadącego... ścieżką rowerową.

źródło: gazeta.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...