Oto niesztampowy prezent pod choinkę. Kurs degustacji piwa, po którym zagniesz barmana

Kursy degustacji piwa nauczą cię wszystkiego o złocistym trunku.
Kursy degustacji piwa nauczą cię wszystkiego o złocistym trunku. Jakub Włodek/Agencja Gazeta
Chciałbym Wam polecić nietypowy prezent pod choinkę. Bo pewnie 99 proc. rzeczy, nad którymi się zastanawiacie, uznacie za oklepane. To jedyny kurs degustacji piwa w Polsce dla każdego, po którym będziecie wiedzieć o złotym trunku prawie wszystko. Bo w Polsce na piwie, jak na piłce, zna się każdy, a tak naprawdę pewnie mało kto.

Kursy są organizowane w 10 największych miastach Polski, między innymi Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Krakowie, z częstotliwością około 1,5 miesiąca. Kurs kosztuje 175 zł, a sam prezent można wręczyć w postaci vouchera.



Jeszcze jakieś 10 lat temu w Polsce panowała piwna pustynia. W małym i dużym sklepie, spożywczaku i monopolowym, smakosz browarka miał do wyboru wśród kilku nieśmiertelnych marek, które można policzyć na palcach jednej ręki. O gustach się nie dyskutuje, ale jeśli nawet uwielbiasz i co dzień wsuwasz schabowego z kapustą i ziemniakami, to po jakimś czasie można się… Nie dokończę. To się jednak radykalnie zmieniło. Jak grzyby po deszczu wyrosły małe browary lokalne i takie, które chcą za niezależne uchodzić. Bo również wielkie koncerny ruszyły o rynek piw rzemieślniczych. Do wyboru, do koloru. Czego chcieć więcej? I tu zaczął się problem, bo w liczbie dostępnych smaków można się po prostu pogubić.
Dlaczego? Rynek polskich niezależnych piw jest bardzo młody i choć świetnie jest widzieć nawet w dużym centrum handlowym kikudziesięciometrowe półki z dziesiątkami lokalnych marek, to młodzi browarnicy dopiero się uczą. Królikiem doświadczalnym jest nasz żołądek.

Browarnicy ciągle wprowadzają nowe smaki, podejmując desperackie próby utrzymania się na rynku. Uwielbiam testować nowe piwa. Ich ceny w porównaniu do tradycyjnych potrafią być jednak pięć razy wyższe, a co otrzymujemy w zamian? Czasem prawdziwą petardę, czasem ból brzucha jeszcze na drugi dzień, a walory smakowe wyraża charakterystyczne wykrzywienie mięśni twarzy. Efekty gwarantowane zgodnie z prawem statystyki przy częstym spożywaniu lokalnych polskich wynalazków. Przyczyną jest wolnoamerykanka, jeśli chodzi o eksperymenty ze składnikami i złe przechowywanie piwa przez sklepy. Znam aż za dobrze jeden taki, na nowym osiedlu niedaleko metra Wilanowska. Jak temu wszystkiemu zaradzić?
I właśnie dlatego chciałem Wam polecić kurs degustacji piwa. Szczególnie w grudniu kursy cieszą się dużym zainteresowaniem. Na wiele z nich brakuje miejsc, bo coraz popularniejsze są vouchery jako prezenty pod choinkę. Powiecie pewnie, to dobre w przypadku win. To nieprawda. Piwo od wielu lat w Polsce nie jest już tylko domeną podsklepowych pijaczków. Rośnie kultura jego spożycia, pojawiły się piwa luksusowe. Jedne będą dobre do mięs (im bardziej tłuste danie, np. karkówka, tym bardziej gorzki powinien być trunek), inne do ryb.
– Do ryb odpowiedni będzie na przykład belgijski witbier, tradycyjne piwo pszeniczne, albo niemiecki weizen. Z kolei do wędzonej ryby idealne będzie piwo z wędzoną nutą. Pewnie mało kto wie, że coraz popularniejsze są piwa do toastów, tzw. korkowane, które jakością przewyższają wiele szampanów – tłumaczy Maciej Chołdrych, który na piwie zjadł zęby.

Od 1997 roku pracował w znanym ogólnopolskim browarze w Poznaniu, gdzie zarządzał grupą kiperów, którzy oceniali piwo. W 2009 roku rzucił korpo i stworzył Piwoznawców, firmę, która organizuje jedyne w Polsce kursy degustacji piwa dla każdego (nie tylko dla specjalistów). Poza kursami Piwoznawcy organizują też szkolenia także dla niezależnych browarów, eventy piwne czy doradztwo dla branży.

– Jedną z najgorszych rzeczy, jakie możemy spotkać szczególnie w lokalnych piwach o krótkim terminie przydatności, jest efekt mokrego kartonu – wyjaśnia Maciej Chołdrych. Co oznacza, że piwo się utleniło przez złe przechowywanie np. w ciepłym jasnym miejscu, albo do środka dostał się tlen.
Jestem fanem piw regionalnych i wielokrotnie niestety się z takim "mokrym kartonem" inaczej zwanym "ścierką" spotkałem. Jeden łyk ohydnego smaku wystarczy, by wiedzieć, że piwo można wyrzucić do kosza. Kurs jest właśnie od tego, żeby wyeliminować takie ryzyko. Powie ktoś: to dobre dla browarników, by wiedzieli jak przechowywać piwo. Nie tylko. – Smakosz piwa może dowiedzieć się, jak umiejętnie się z nim obchodzić – mówi Chołdrych.

Ciekawy jest dobór piwa ze względu na porę roku. – I tak na jesienne wieczory odpowiednie będzie piwo, które nie jest ekstraktowo mocne, ale także nie orzeźwiające, na przykład piwo znane z monachijskiego święta, które leżakuje pół jesieni. Zimą polecam piwa górnej fermentacji, z koniakową nutą, 8-10 procentowe – rekomenduje kiper.

Okazuje się, że kupno piwa wcale nie musi być dużym ryzykiem, bo wiele można się dowiedzieć już z jego etykiety. – Im więcej mamy informacji dotyczących składu trunku, tym bardziej widać, że producent nie ma nic do ukrycia, a to pozytywna informacja – tłumaczy szef Piwoznawców. Zdawkowe informacje o składnikach są szczególnie ryzykowne mało znanych markach i browarach.
Czego jeszcze dowiemy się na kursie? Choć te hasła wydają się znane, to pewnie wielu znajdziemy takich, którzy nie wiedzą czym jest piwo górnej i dolnej fermentacji, APA, IPA, lager i wiele innych. – Na kursy przychodzą oczywiście osoby, które ważą piwo, ale trzy czwarte uczestników to ci, którym warto opowiadać o piwie od podstaw – opowiada Chołdrych.

Kurs degustacji to głównie praktyka. Odbywa się w naturalnym piwnym środowisku, multitapie lub innym barze piwnym. Uczestnicy oceniają osiem różnych gatunków piwa, od lekkich do bardzo mocnych. Odbywa się szkolenie z technik oceny piwa, kursanci recenzują je na podstawie 20 różnych kryteriów. Do tego każdy dostaje kilkadziesiąt stron materiałów szkoleniowych.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...