Dzwonił do mnie Hubert Urbański. Tyle, że to ani Hubert, ani Urbański, tylko zwykły telekonkurs

Dostałeś SMS z informacją o wygranej w konkursie? Lepiej przeczytaj najpierw dokładnie regulamin, żeby uniknąć w przyszłości rozczarowania.
Dostałeś SMS z informacją o wygranej w konkursie? Lepiej przeczytaj najpierw dokładnie regulamin, żeby uniknąć w przyszłości rozczarowania. Fot. Pixabay
Dzień jak co dzień, deszcz pada i jest dość chłodno. Nagle przychodzi SMS, który mógłby rozświetlić pochmurne ulice, informujący o tym, że zaraz zadzwoni do mnie Hubert Urbański z szansą na wygranie 100 tysięcy złotych. Problem w tym, że choć podobne wiadomości dostają tysiące osób, to zwycięzca może być tylko jeden.

Organizatorem konkursu jest firma MOBIWIN. Internauci na forach na wyścigi piszą o tym, jak to dostali SMS informujący, że zaraz ktoś zadzwoni, albo oddzwaniali na numer i nikt nie odbierał telefonu, a później mieli policzone kilka złotych za połączenie. W sieci pojawiają się oskarżenia o to, że cały konkurs jest wielkim oszustwem, ale piszą tak ci, którzy nie przeczytali regulaminu.

Zwykle wygląda to tak, że najpierw przychodzi SMS z dobrą nowiną. "Hubert Urbański: planuję dziś zadzwonić do ciebie, bo możesz wygrać 100 tys złotych. Odbierz koniecznie połączenie od …" i tu jest podany numer telefonu. Internauci zwracają uwagę na fakt, że choćby jedno odebranie telefonu sprawi, iż w przyszłości będzie dzwonił niemal non stop, co kilka godzin, o różnych porach dnia i nocy.

Zadzwonił telefon...
– Typowe nękanie. Dzwoni automat, wczesnym rankiem, w ciągu dnia lub późnym wieczorem. Zastanawiam się na podjęciem kroków prawnych – pisze "Janek" na forum nieznany-numer.pl, gdzie internauci wymieniają się informacjami na temat połączeń od nierozpoznanych abonentów. – Niby Hubert Urbański, jak się nie odbierze to dręczą połączeniami, a jak się odbierze to zabierają 3.69 zł za połączenie – dodaje anonimowy internauta.


Skąd MOBIWIN ma telefony abonentów? Z bazy. Dzwonią do nas różni ankieterzy, dzwonią z firm oferujących promocję. Jeśli raz wzięliśmy udział w jakimś konkursie możemy się spodziewać, że będziemy mieli kolejne "szanse". Wbrew pozorom nawet posiadanie zastrzeżonego telefonu nie uchroni nas przed niechcianymi połączeniami. A "Hubert Urbański" to tylko czubek góry lodowej.

SMS-y mogą być różnej treści. Można wygrać wyprawkę szkolną i tylko trzeba odpowiedzieć, czy chcemy w wersji dla chłopca czy dla dziewczynki. Można wygrać wycieczkę na Seszele, a w SMS trzeba "tylko" odpisać, w jakim miesiącu chce się pojechać na wakacje. Treść pytania jest w zasadzie mało istotna. Nasza odpowiedź też nie ma znaczenia. Ważne, żeby nie zapomnieć wysłać SMS, bo to na nich zarabiają organizatorzy konkursu.

A my? Może się okazać, że rzeczywiście zostaniemy laureatem konkursu i wygramy nagrodę. Czy będzie to akurat 100 tysięcy od Huberta Urbańskiego? To zależy od tego, czy uda się odpowiedzieć poprawnie na 12 pytań. Gorzej, jeśli takich jak my będzie więcej, wówczas organizator dopuszcza zadanie kolejnych pytań wszystkim, którzy mieli komplet poprawnych odpowiedzi. Każda odpowiedź to oczywiście 3.69 zł za wysłanego SMS-a. Na ilu się skończy? Trudno powiedzieć. Jeśli znajdzie się grupa graczy walczących do upadłego, zanim na placu boju zostanie jedna osoba tych wysłanych wiadomości mogą być dziesiątki.

Trzeba czytać regulamin
W telewizyjnych Milionerach każdy z uczestników gra o milion. Jak wygra Jan Kowalski, to w następnym programie swoją szansę dostanie Zygmunt Nowak. W konkursie MOBIWIN jednak jest inaczej, wygrywa tylko jedna osoba. Co z resztą uczestników, którzy prawidłowo odpowiedzieli na wszystkich 12 pytań i jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt następnych? Regulamin nic o nich nie mówi.
Swoją drogą warto regulamin przeczytać, najlepiej kilka razy, zanim przystąpi się do gry. Wszystkie zasady są jasno określone, wiadomo kto wygra i kiedy. Tymczasem sądząc z setek wypowiedzi internautów ostrzegających przed konkursem można wysnuć wniosek, że nikt z nich regulaminu na oczy nie widział.

Jednym z najczęściej podnoszonych argumentów, który ma dowodzić tezy, że cały konkurs jest oszustwem jest to, że nikt jeszcze nie wygrał. I to jest prawda, zgodnie z regulaminem ogłoszenie wyników ma nastąpić dopiero 19 stycznia. Wtedy też mają zostać wręczone nagrody. Oczywiście tylko tym użytkownikom, którzy zdecydują się podać swoje dane. Według regulaminu konkursu administratorem danych będzie TVN S.A. z siedzibą przy ulicy Wiertniczej w Warszawie. Czy w przyszłości nasz numer telefonu będzie losowany przy okazji innego konkursu?
Trwa ładowanie komentarzy...