"Żenada", "Kilka sztuk w promocji", "Szkoda na was czasu". Ludzie się burzą na czarny piątek w polskim wydaniu

Czarny piątek po polsku: oczekiwania duże, rzeczywistość często smutna.
Czarny piątek po polsku: oczekiwania duże, rzeczywistość często smutna. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
Obiecano nam góry złota, a wyszło... tak jak zawsze. Choć czarny piątek trwa, po raz kolejny okazało się, że w Polsce to w niektórych przypadkach tylko hasło, za którym w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych niewiele idzie. Naprawdę przecenionych towarów jest mało, strony internetowe padają, a w sieci przybywa nie tyle zadowolonych klientów, co rozgoryczonych Polaków.

A miało być tak pięknie. Abstrahując od tego, że w czarny piątek na zakupach naprawdę łatwo stracić głowę, a juz w sobotni poranek żałować, już teraz można powiedzieć, że często te najlepsze okazje były praktycznie dla nielicznych.



F5, F5, F5...
Największą wściekłość internautów wywołał chyba X-kom – a konkretnie internetowa wyprzedaż z okazji czarnego piątku, która miała wystartować dzisiaj o ósmej rano. Pewnie się już domyślacie, że wszystko poszło po prostu źle.

Zapowiedzi były buńczuczne. Promocją objęto 50 tysięcy sztuk różnych produktów, a sama witryna miała wytrzymać napór internautów. Tak zapewniali jej administratorzy. Takie były oczekiwania. A rzeczywistość? Tak wygląda najpopularniejszy komentarz na facebookowym profilu firmy. Stworzony zresztą przez samą firmę:
Ale nie myślcie, że kogokolwiek to przekonało. Czy uspokoiło. Pod tym komentarzem już pojawiło się kilkadziesiąt odpowiedzi, a sam post ma kilkaset komentarzy autorstwa wpienionych internautów. Niektóre nadają się do cytowania tylko po dobranocce.
Strona zaczęła w miarę normalnie funkcjonować po kilkudziesięciu minutach, ale "zwiechy" zdarzały się jeszcze później.

I najczęściej w sytuacji, kiedy witryna już funkcjonowała, najgorętszych towarów już po prostu nie było. Choć strona nie działała, niektórym udało się przebić przez serwery i kupić to, co chcieli. Np. iPhone'a 8 za 2699 zł – czyli gdzieś o tysiąc złotych taniej, niż "normalnie". To rzeczywiście dobra okazja, na ten telefon zasadzał się choćby mój znajomy – to od niego dowiedziałem się, że strona praktycznie "leży".

– Obniżka polegała na tym, że ceny na stronie nie spadły, tylko trzeba było się przeklikać przez stronę, żeby się dostać do kodu rabatowego. Przy takim obciążeniu witryny było to praktycznie niemożliwe. Ale jak już go miałem i wklepałem, to okazało się, że pula telefonów w promocji się już skończyła. Pewnie były ze trzy na krzyż – mówi Piotr.
Podobne wątpliwości mają inni internauci – bo to właśnie iPhone był wabikiem na stronę X-kom. "Ponoć 15 iPhone'ów było w promocji" – twierdzi jeden. Czyli że za mało.
On akurat i tak postawił sporo – złośliwcy przekonują, że telefon był tylko jeden. "Prawda jest taka, że to Black Friday po polsku" – pada w końcu gorzkie podsumowanie. Przy okazji okazuje się, że dwie minuty po ósmej telefonów już nie było.
Oczywiście w sklepie jest dostępnych wiele innych produktów. Tylko dziwnym trafem większość z nich już nie schodzi na pniu, bo nie są aż tak atrakcyjne. Chociaż może to i lepiej. Znalazła się bowiem nawet osoba, która twierdzi, że kupiła tego nieszczęsnego iPhone'a w obniżonej cenie, a dostała fakturę na normalną kwotę. Interes życia.
Rossmann? Promocja dobra, ale na produkty-widmo
Największym hitem tegorocznego czarnego piątku miała chyba jednak być oferta Rossmanna. Zainteresowanie było (i w sumie jest) olbrzymie. Były reklamy w telewizji, zapowiedzi w internecie, zresztą Trendy Google'a nie kłamią:
I pewnie w tym przypadku niektórzy rzeczywiście skorzystali. Ale chyba trzeba było siąść do komputera równo o północy, żeby kupić coś ciekawego.

Pytam o promocje znajomą. – Włączyłam stronę Rossmanna w drodze do pracy, koło ósmej trzydzieści. Były jeszcze oferty, ale nic mnie jakoś szczególnie nie zaciekawiło. Pewnie było już przebrane – twierdzi.

A internauci burzą się na problemy z dostępnością oferowanych produktów. Jedna z pań zainteresowanych promocjami nie wierzy, że o dziewiątej rano trzy czwarte zapachów nie jest już dostępnych.
Są tacy, którzy coś kupili, a i tak nie mogą tego otrzymać. Jeśli z całego zestawu w drogerii brakuje jednego towaru, całość zamówienia trzeba wycofać. Wielkie ostrzeżenie na witrynie drogerii nikogo nie przekonuje. "Drogi kliencie, w związku z akcją Black Friday mogą wystąpić chwilowe braki produktów w drogerii internetowej i może wydłużyć się czas realizacji składanych zamówień" – czytamy w nim. Niektórzy chcą nawet zgłaszać sieć do Rzecznika Praw Konsumenta.
Schemat jest ten sam. Najpierw udane zamówienie, a po kilku godzinach okazuje się, że w magazynie np. nie ma jednego produktu. Wtedy trzeba anulować całość, a pieniądze... zostają zablokowane – przynajmniej według "pokrzywdzonych". "Bardzo słabo tak obracać czyimiś pieniędzmi" – pisze jedna z internautek.
Tanie linie? Nie tańsze niż zwykle
Polaków nie rozpieszczają także linie lotnicze. Te, które najczęściej zaskakują ofertami, czyli tanie, "nie poszalały". Ryanair co prawda chwali się swoją tygodniową wyprzedażą, w której jest oferowanych 5 milionów biletów, ale zniżki sięgają 20 proc. To niewiele jak na standardy tej firmy. Same bilety też są oferowane często w nieciekawych terminach – zwracają uwagę internauci.

"Po co jest napisane, że do kwietnia, skoro najwięcej promocji jest raczej na grudzień?" – pyta jeden z internautów na Facebooku. "Szału nie ma", "20 proc… Słabo" – to inne komentarze.
A może trzeba było tyle nie oczekiwać
Jednak nawet jeśli produktów w promocjach brakuje, a niektóre nie są specjalnie ciekawe, warto jeszcze pamiętać o tym, że być może za dużo oczekujemy. Koniec końców każdy sprzedawca chce zarobić, a nie stracić. Na tym polega ta zabawa.

Z drugiej strony trudno nie mieć wrażenia, że padliśmy ofiarą nie tylko własnych oczekiwań, ale i nachalnego reklamowania dzisiejszego święta. Trudno się potem dziwić, że promocje okazują się "niewystarczające". Ale głosów rozsądku w sieci jest niewiele. Takich jak ten na profilu X-kom:
W sprawie kłopotów związanych z czarnym piątkiem uzyskaliśmy komentarz od rzeczniczki prasowej Rossmanna.
Agata Nowakowska
Rzecznik prasowy Rossmanna

Zawsze starannie przygotowujemy się do każdej promocji, tak by spełnić oczekiwania naszych klientów. W większości przypadków nam się to udaje, o czym świadczą wpisy zadowolonych klientów.

Naprawdę dokładamy wszelkich starań by wszystkie zamówienia realizować jak najszybciej. Może się tak jednak zdarzyć, że ze względu na aktualną promocję czas realizacji zamówienia ulegnie wydłużeniu.

Ponadto zgodnie z regulaminem naszej drogerii internetowej, dopuszczamy możliwość anulowania zamówienia, gdy wybrane produkty zostaną po prostu wykupione przed skompletowaniem zakupów.

Swoją wersję zdarzeń przedstawił także sklep X-kom:
Karolina Śmiejkowska
Rzeczniczka sklepu X-kom

W ostatnich latach zainteresowanie promocjami, które przygotowujemy z okazji Czarnego Piątku, dynamicznie wzrasta. Oszacowaliśmy, że w tym roku stronę akcji może odwiedzić w tym samym czasie ok. 70 tys. klientów, czyli o 500 procent więcej niż w roku ubiegłym. Mając to na uwadze, już w maju rozpoczęliśmy analizę techniczną i wdrożenie rozwiązań, zwiększających wydajność naszej strony.

Pomimo wprowadzonych usprawnień, w momencie największej aktywności użytkowników, pojawiły się problemy techniczne, przez co część Klientów nie mogła skorzystać z promocji. Zainteresowanie akcją było tak duże, że niektóre produkty wyprzedały się w ciągu kilku sekund. Warto dodać, że w tym czasie zrealizowaliśmy ponad 8 tys. zamówień, co stanowi ok. 40% wszystkich transakcji związanych z promocją w tym dniu.

Bardzo nam przykro, że ograniczenia techniczne negatywnie wpłynęły na komfort zakupów naszych klientów. Pragniemy przeprosić wszystkich, którym nie udało się skorzystać z promocji. Wyciągnęliśmy wnioski z doświadczenia zebranego podczas tegorocznej akcji i już teraz podjęliśmy konkretne działania, które powinny zapewnić pełną dostępność naszej strony oraz produktów podczas kolejnych promocji.

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...