Mam świetny pomysł na niebanalny prezent. Karnet na treningi w parku trampolin to doskonala rozrywka i niezły wycisk

Takie ewolucje do wykonania tylko przez sportowców? Wcale nie: karnet do parku trampolin udowodni, że w niedługim czasie tak "latać" może także amator.
Takie ewolucje do wykonania tylko przez sportowców? Wcale nie: karnet do parku trampolin udowodni, że w niedługim czasie tak "latać" może także amator. Fot. Mieczysław Michalak/Agencja Gazeta
Co roku ten sam problem – wybór prezentu pod choinkę to nie lada wyczyn. Niby wybór jest przeogromny, ale jak przyjdzie do konkretnej decyzji, pojawia się problem. Bo jak uniknąć taniego kiczu lub kolejnej książki z popularnej księgarni, ale jednocześnie nie”pójść z torbami”? Okazuje się, że można komuś bliskiemu podarować solidną dawkę ruchu. I jest na to doskonała propozycja – zakup karnetu na... trampoliny.

Książka, krawat czy wisiorek – to nieodłączny zestaw prezentowych propozycji, jakie przewijają się nam przez głowę, gdy tylko przychodzi czas na wyruszenie do sklepów lub przeglądanie ofert w internecie. Jednak coraz częściej w celu uniknięcia nietrafionego prezentu, który będzie pokrywał się coraz grubszą warstwą kurzu stojąc na półce, wybieramy różnego rodzaju karnety, wejściówki czy vouchery, dzięki którym, obdarowany będzie mógł uczestniczyć w różnego rodzaju zajęciach. I dobrze, bo większość zajęć, na które możemy pójść są na wskroś praktyczne, a i trudniej jest się obdarowanemu wymigać od chodzenia na nie, niż od noszenia kolejnego krawata. A propozycją na takie zajęcia mogą być treningi w parku trampolin.
Jeśli ktoś myśli, że trampolina to letnia, ogrodowa zabawka wyłącznie dla dzieci, ten z pewnością nie odkrył jeszcze powstających w całej Polsce jak grzyby po deszczu dużych hal, w których można poskakać. Oczywiście, dzieci również są, ale dorośli mogą znaleźć tam naprawdę świetną rozrywkę. A przy okazji zaliczyć niezbędne dawki ruchu i według potrzeb także niezły wycisk. Z pewnością od razu pojawią się głosy, że "bez hantli i sztangi to nie trening", ale zapewniam was, że niejeden stały bywalec siłowni i biegowych ścieżek, po pierwszych 15 minutach skakania będzie chciał usiąść i odpocząć.
Przed pierwszą wizytą w takim parku moje myślenie o tej zabawie było na wskroś amatorskie. Godzina zajęć, odbijanie się od czarnej sprężystej maty, robienie salt czy popularnej "gwiazdy" – patrząc na filmy na YouTube, nic prostszego. Po godzinie treningu okazało się jednak, że nie pamiętam już, kiedy byłem tak wyczerpany. Było to jednak zmęczenie, które uzależnia i które chce się powtarzać. W ofercie parków trampolin są zarówno treningi dla dzieci, młodzieży jak i dla dorosłych. Od zajęć ogólnorozwojowych, przez parkour/freerun (pokonywanie miejskich przeszkód i wykorzystywanie do tego efektownych ewolucji), tricking (połączenie sztuk walki, akrobatyki i breakdance'u), a kończąc na zaawansowanej akrobatyce – a to wszystko na wymagającym, sprężystym "gruncie".
No dobrze, ale jak to wygląda od początku? Do wejścia na halę potrzebny jest strój sportowy (szczególnie dla początkujących polecam długie spodnie, można uniknąć obtartych nóg) i specjalne antypoślizgowe skarpetki, które można kupić przy wejściu za 5 złotych. Następnie zapoznajemy się z zasadami bezpieczeństwa, odbywamy pięciominutową rozgrzewkę, i... zaczynamy. Trenerzy przygotowani są na różne warianty i od początku tłumaczą i pokazują kolejne ćwiczenia. Nie trzeba się też zrażać początkowymi niepowodzeniami – po kilku solidnych treningach widać pierwsze efekty. Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu, trwają godzinę i kosztują od 200 do 250 złotych za miesiąc. Nie mowy też o tym, że taki prezent można sprawić tylko komuś mieszkającemu w stolicy. Takie obiekty są już nie tylko w Warszawie czy Wrocławiu, ale także m.in. w Olsztynie, Lublinie, Koszalinie, Płocku czy Kielcach. Warto sprawdzić, czy w waszym rodzinnym mieście takiego nie ma – czasami można o tym nawet nie wiedzieć.



Oprócz świetnej rozrywki i podziwu w oczach znajomych, gdy zobaczą nagranie z treningu, takie zajęcia to potężna dawka tak potrzebnego nam ruchu, tysiące spalonych kalorii i szansa na poznanie naładowanych pozytywną energią ludzi, którzy nie muszą ciągle rozmawiać o deadlinach, raportach i złych szefach. Dla zupełnych sportowych nowicjuszy i dla tych, którzy chcą czymś urozmaicić wieczorny jogging. Kupno takiego karnetu to naprawdę świetny pomysł i w tym roku sam zamierzam wprowadzić go w życie. Jest jeszcze jedna zaleta takiego prezentu: nie wymaga żmudnego pakowania w papier prezentowy.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...