"Są takie tłumy, że kolejka nie mieści się w środku". Oto efekt ostatniej rewolucji Magdy Gessler w Szklarskiej Porębie

"Kuchenne Rewolucje" w Szklarskiej Porębie wywołały duże emocje.
"Kuchenne Rewolucje" w Szklarskiej Porębie wywołały duże emocje. Fot. Screen/Facebook/Restauracja Bistro Sztufada
Rewolucja odbyła się we wrześniu, odcinek został wyemitowany w czwartek. Po emisji pojawił się wysyp artykułów o tym, jak bardzo Magda Gessler wpadła w szał i była na skraju załamania. Wszyscy wyciągali właściwie jeden wątek – że kucharz nie umie gotować i Magda Gessler go zmiażdżyła. Ale w przekazach umknęło to, że kucharz Artur dzielnie wziął krytykę na klatę, zakasał rękawy i mocno wziął się do roboty. – Na koniec usłyszał, że jest królem wśród kucharzy – mówi nam właściciel Bistro Sztufada. Potwornie szczęśliwy, bo po rewolucji do restauracji walą tłumy.

Pan Marek mówi, że nie wie, co się dzieje. W czwartek była emisja "Kuchennych Rewolucji", a już w piątek od rana był tłok. – To przerasta nasze wyobrażenie. Takie tłumy! – mówi. Gdy rozmawiamy po południu w piątek, wszystkie stoliki w środku są zajęte i chętni nie mieszczą się w restauracji. Kolejka ustawia się na zewnątrz. Kończy się sztufada, sztandarowe danie Magdy Gessler w tym lokalu.



– Zaraz muszę jechać kupić polędwicę wołową, ale będzie dopiero na jutro, bo mięso musi się peklować przez 24 godziny. Mamy stoliki na około 40 miejsc. Strasznie dużo ludzi jest w środku, kolejne osoby stoją w przedsionku, czekają też na zewnątrz – mówi naTemat. I tak jest od godziny 12-ej, gdy otworzył lokal. A co będzie w weekend?

W końcu wziął uwagi Magdy Gessler do serca
Ten odcinek przykuł dużą uwagę internautów i wielu mediów, bo na tle innych wyróżniał się mocną krytyką kucharza i jego reakcją. W sieci zaroiło się od komentarzy pod jego adresem. Sama Magda Gessler krzyczała, że nie umie gotować. – To są jakieś pomyje. To największe gó*no, jakie w życiu widziałam – mówiła pod adresem kucharza. Było bardzo nerwowo, kucharz źle znosił krytykę, sam wpadł we wściekłość i niemal trzasnął drzwiami.

Ale wrócił. I tak z pokorą wziął sobie uwagi Magdy Gessler do serca, że na koniec wylewnie jej dziękował, a ona mocno go chwaliła. To jednak umknęło uwadze części internautów, a szkoda, bo choć było nerwowo, to kucharz Artur w którymś momencie schował dumę do kieszeni i ostatecznie pokazał na co go stać. Inni mocno stanęli w jego obronie.
Również pan Marek, właściciel, nie da złego słowa o kucharzu powiedzieć. – Jest nerwowy. Nawet teraz, gdy mamy taki ruch – śmieje się. – Ale jest dzielny, wziął całą krytykę na klatę, doszkolił się. Efekty są piorunujące. Jest dobrym kucharzem. Mógłbym postawić go w szranki z innymi i wiem, że by wygrał – mówi. Dodaje, że już na koniec programu, gdy wszyscy siedzieli przy stole Magda Gessler powiedziała mu, że jest królem wśród kucharzy.

Do zakochania jeden krok. Po udanej rewolucji kucharz ze Szklarskiej Poręby wreszcie uwierzył w dobre intencje, jakie...

Opublikowany przez Kuchenne Rewolucje na 24 listopada 2017
"Aż chce się pracować"
Odcinek był kręcony we wrześniu i od tamtej pory restauracja odczuwa większe zainteresowanie. – Mieliśmy przepełnione weekendy, ale dzisiaj, dzień po emisji, to ja już w ogóle nie wiem, co się dzieje – mówi w emocjach. Klienci są zadowoleni, satysfakcja rośnie. – Zaproszenie pani Magdy Gessler było najlepszym posunięciem, jakie mi się zdarzyło. To taki doping jak ludzie wychodzą zadowoleni, że aż chce się pracować – mówi.

Co się zmieniło? Mówi, że w porównaniu z tym, co było, to niebo a ziemia. Wcześniej kucharz Artur była sam, teraz jest dwóch kucharzy, zaraz będzie trzeci, a czwarty będzie przychodził w weekendy. Tylko z kelnerami ma problem. W piątek musiał sam kelnerować, taki był ruch. Ale dzięki temu słyszał, ilu gości było zadowolonych. – Trzymamy się ściśle receptury. To nasza żelazna zasada. Trzeba przyznać, że pani Magda ma smaki niesamowite – mówi. To, jak jest jej wdzięczny, trudno oddać słowami.

Oficjalnie możemy poinformować, że jesteśmy po Kuchennych Rewolucjach. To był zaszczyt gościć najlepszą restauratorkę w...

Opublikowany przez Restauracja Bistro Sztufada na 19 października 2017
– Ona ma tylu wrogów, ale uważam, że ci co ją krytykują, to nie znają jej. Ona nie jeździ po to, by kogoś deptać, ale żeby pomóc. Jeśli właściciel restauracji z nią nie współpracuje, to wiadomo, że sama muru głową nie przebije. A u nas była współpraca. Bo my chcieliśmy na wizycie pani Magdy zyskać – mówi. Śmieje się, że nawet żona Agata, która raczej jest pesymistką, też po "Kuchennych Rewolucjach" przestała narzekać.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...