Półmaraton Świdnicki bez Kenijczyków? Radny porównuje imprezę do cyrku ze zwierzętami

Radny nie chce, by na świdnickich zawodach sportowcy biegali dla pieniędzy. Źle jednak dobrał słowa.
Radny nie chce, by na świdnickich zawodach sportowcy biegali dla pieniędzy. Źle jednak dobrał słowa. Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Świdnicki radny chce zakończyć proceder startowania Kenijczyków w zawodach biegowych w jego mieście. Zwraca się w tej sprawie z interpelacją do prezydent Świdnicy. Nie zgadza się to, by w Półmaratonie Świdnickim czarnoskórzy zawodnicy brali udział tylko i wyłącznie ze względów finansowych. Dobrał jednak takie słów, że powiało rasizmem na całą Polskę.

Radny PiS w swojej interpelacji tłumaczy na czym polega "Biznes na Kenijczyka": zawodnicy nie przyjeżdżają, by wziąć udział w sportowej rywalizacji, ale by pracować. – Taka sytuacja powoli zaczyna mieć podobieństwo do cyrku wędrownego ze zwierzętami, na którego występy, jak wiemy, miasto Świdnica od jakiegoś czasu nie wyraża zgody – mówił Dariusz Sienko. Na sali zapanowała chwilowa konsternacja. Jego dalsza wypowiedź została na chwilę przerywana, zarzucono mu rasizm. – Czy pan porównuje ludzi do zwierząt w cyrku? – pytał inny radny.
Sienko się zaczął tłumaczyć, że jeśli nie ma wygranej pieniężnej, to Kenijczycy nie biorą udziału w zawodach jak np. na Biegu Niepodległości. Chce, by prezydent miasta cofnęła dotowanie nagród w RTS Półmaratonie Świdnickim. – Ja ich wszystkich zapraszam tutaj, ale oczywiście nagród finansowych nie będzie – kończy wypowiedź. – Gdyby pan radny Sienko chociaż raz przebiegł się w półmaratonie - tak jak ja czy radny Paluszek - to może przewietrzyłoby mu to umysł. Bo widzę, że tego przewietrzenia brakuje – podsumował oburzony przewodniczący świdnickiej rady Jan Dziędzielski.



Źródło: gazetawrocławska.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...