Roman Giertych dla naTemat: Najsłabszym punktem dla PiS będą wybory prezydenckie, bo trudno je zmanipulować

Roman Giertych w rozmowie z naTemat opowiada o swojej nowej książce "Kronika dobrej zmiany". I zdradza, kiedy PiS prawdopodobnie straci władzę. Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
– Kiedyś była akcja "Zabierz babci dowód", teraz proponuję zrobić akcję "Podaruj babci książkę" – mówi w rozmowie z naTemat Roman Giertych. I ma na myśli nie byle jaką książkę. Dziś premiera jego "Kroniki dobrej zmiany", w której były wicepremier i minister edukacji, a dziś wzięty adwokat i publicysta z typowym dla siebie poczuciem humoru punktuje dawnych znajomych z PiS. A przy okazji wyjaśnia, jak to się stało, że założyciel współczesnej Młodzieży Wszechpolskiej stał się ważną personą w środowisku Platformy Obywatelskiej.

Skąd wzięła się w panu potrzeba spisana "Kroniki dobrej zmiany"?



Roman Giertych: Ta książka powstała ku pokrzepieniu serc. I dla potomności. Ku pokrzepieniu serc jest dlatego, że treścią tej "Kroniki dobrej zmiany" oprócz felietonów, które mają charakter sarkastycznej relacji z ostatnich dwóch lat, jest też zarys bardzo optymistycznej wizji przyszłości. Czyli tego, że Prawo i Sprawiedliwość przegra wybory parlamentarne lub prezydenckie i od tej przegranej zacznie się koniec "dobrej zmiany". I będziemy mieli wtedy początek naprawdę dobrej zmiany w Polsce.
"Kronika dobrej zmiany"
fragment książki (wyd. Eco Redonum, 2017)

Istotą państwa PiS jest tworzenie nomenklatury. Do bycia w elicie nie potrzeba specjalnego wykształcenia, mądrości, zdolności, pracowitości czy szczęścia, wystarczy legitymacja partyjna. Sposobem rekrutacji do tak tworzonej elity jest przynależność polityczna. Taka przynależność daje olbrzymie profity...

"Kronika..." promowana jest jako książka pełna dobrego humoru, ale tak naprawdę wydaje się ona bardzo gorzkim podsumowaniem wyboru, którego Polacy dokonali 25 października 2015 roku.

To prawda, ale jest dobry humor, bo stanowi on najlepszą broń na wydarzenia z ostatnich dwóch lat. Choć oczywiście wiele ze spraw, które opisuję wzbudza także smutek. Jak to, że ludzie reprezentujący Rzeczpospolitą opowiadają bzdury o "Mistralach za złotówkę" i grzęzną w błocie jadąc z wojskiem na pomoc pokrzywdzonym przez kataklizm. Jak to, że policjanci ręcznie wycinają tym ludziom konfetti na jakieś święto. A także, jak to, że ci ludzi ogłaszają walkę z "bronią elektormagnetyczną", czy wręczają koperty od "córki leśniczego" kolegom z rządu... Jest cały szereg takich rzeczy, które są i straszne, ale i śmieszne.

W "Kronice dobrej zmiany" jest opis właściwie dziesiątek takich historii. Jak to możliwe, że rząd zaliczający tyle wpadek utrzymuje niezwykle wysokie, wręcz rekordowe poparcie wśród Polaków?

To jednak bierze się w dużej mierze stąd, że telewizja publiczna swój publiczny charakter już całkowicie straciła i stała się gigantyczną tubą propagandową. Wcześniej nikt czegoś takiego nie zrobił. PiS zawłaszczyło media publiczne i to naprawdę pomaga im utrzymywać stabilne poparcie.
Media publiczne? Przecież wszyscy śmieją się, że już nikt tego nie ogląda i nie słucha.

Zasięg mediów publicznych oczywiście ciągle spada, ale nadal śledzą je miliony Polaków. W niektórych regionach kraju to wciąż najpopularniejsze źródło informacji. Właśnie z tego powodu PiS może sobie utrwalać poparcie za sprawą mediów.

Sądzi pan, że "Kronika dobrej zmiany" będzie wręczana jako prezent bożonarodzeniowy także w tych regionach zdominowanych przez PiS i pomoże odkłamać propagandę?

Kiedyś była akcja "Zabierz babci dowód", teraz proponuję zrobić akcję "Podaruj babci książkę.

Czy w tej książce są fragmenty, za które ktoś ze szczytów władzy może się mocno obrazić?

Trudno się obrażać ze względu na formułę tej książki. Napisałem ją w narracji kogoś, kto dobrze PiS radzi. Właściwie wszystkie felietony brzmią właśnie tak, jakby pisał je ktoś, kto z trwogą pochyla się nad kolejnymi wpadkami "dobrej zmiany" i proponuje im odpowiednie rozwiązania. Trudno obrażać się też na satyrę. A jeśli chodzi o poważne teksty, których trochę w "Kronice dobrej zmiany" też się znalazło, to niech się obrażają... Na pewno miło niektórym z PiS po tej lekturze nie będzie. Jednak to, co robią w Polsce zasługuje na cierpką ocenę.
"Kronika dobrej zmiany"
fragment książki

Jarosław Kaczyński jest bardzo sprytnym politykiem. On nie ma żadnych poglądów. Jest gotowy głosić takie poglądy, jakie w danej chwili mu pasują. Dostosowuje te poglądy do danych okoliczności społecznych. Opozycja nie wygra z nim na lepszy program, bo będzie on głosił zawsze taki program, jak będzie wynikać z sondaży i ludziom się podoba...

Bardzo "cierpko" opisał pan przede wszystkim Jarosława Kaczyńskiego. Jako człowieka niezwykle sprytnego, ale pozbawionego poglądów...

Nie, nieprawda.

Nieprawda? No to sięgnijmy po cytat z "Kroniki dobrej zmiany", który brzmi: "Jarosław Kaczyński jest bardzo sprytnym politykiem. On nie ma żadnych poglądów"...

... poza tym, że kocha koty. Naprawdę. To jest u niego autentyczne, że kocha koty.
I to jedyny stały pogląd u prezesa PiS?

Tak, absolutnie jedyny.

Ten cytat o poglądach przytoczyłem też w innym celu. Jestem pewien, że wielu będzie chciało użyć go przeciwko panu. W końcu Roman Giertych też bardzo mocno przez ostatnie lata się zmienił, przechodząc drogę od założyciela współczesnej Młodzieży Wszechpolskiej i lidera LPR, po człowieka bardzo mocno kojarzonego z Platformą Obywatelską.

Dzisiaj mało kto pamięta, że PiS też kiedyś szło do wyborów z PO. Z dzisiejszej perspektywy to rzecz niewyobrażalna, prawda? A jednak w 2002 roku te partie tworzył jeden komitet w wyborach samorządowych. Podobnie było w czasach, gdy kierowałem LPR. Wtedy też tak na prawdę współpracowałem nie tylko z PiS, ale i PO. Ci, którzy dziwią się mojej obecnej postawie, mają więc pewne braki w wiedzy na temat historii najnowszej...

Ta książka pozwoli im uzupełnić braki i zrozumieć tę pańską "przemianę"

Jestem tego pewien. W "Kronice dobrej zmiany" jest wiele odniesień właśnie do tego, jak to było przed laty.

"Kronikę..." podsumowuje pan optymistyczną wizją tego, że "dobra zmiana" wkrótce odejdzie na fajrant, ale na czym konkretnie PiS mogłaby się powinąć noga?

Najsłabszym punktem dla nich będą wybory prezydenckie, które trudno zmanipulować, bo są dość proste w przebiegu. A jeśli przegrają najbliższe wybory prezydenckie, to jest po nich także w wyborach parlamentarnych. Podobnie będzie, jeśli najpierw przegrają wybory do Sejmu i Senatu, to później również będą skończeni w walce o prezydenturę.
"Kronika dobrej zmiany"
fragment książki

PiS nie jest partią prawicową, za jaką uchodzi, ale czysto socjalistyczną ze światopoglądem o. Rydzyka, który stanowi pomieszanie pewnych idei katolickich i nacjonalistycznych. PiS jest partią narodowo-socjalistyczną, której główną siłą jest odwołanie się do kompleksów ludzi, którym się w życiu mniej udało i przeciwstawienie ich tym, którzy odnieśli sukces...

Mówi pan o tym, że wybory prezydenckie "trudno zmanipulować". Czyli naprawdę mogą one przebiegać w nieprawidłowy sposób?

Zachęcam opozycję, by – na wzór PiS sprzed lat – stworzyła ruch pilnowania wyborów. Bo to będzie teraz bardzo istotne, by pilnować ewentualnych oszustw. Nie sądzę jednak, by już za dwa lata PiS był w stanie w skali generalnej sfałszować wybory. W "Kronice dobrej zmiany" pada taka żartobliwa propozycja, by Jarosław Kaczyński napisał i przeforsował ustawę, według której tylko suweren wybiera kandydatów na posłów, a suwerenem staje się prezes partii, która w chwili wejścia tej ustawy w życie ma największą liczbę posłów. Za dwa lata tak się oczywiście nie stanie. Te najbliższe wybory będą jeszcze w miarę wolne. Dlatego tak wiele od nich będzie zależało. Dlatego powinna być na nie wielka mobilizacja.

W pańskiej książce niewiele widzę natomiast na temat tych, którzy są na prawo od PiS. Jak niegdyś tak bliska panu Młodzież Wszechpolska...

Młodzież Wszechpolska bardzo radykalnie skręciła w stronę ONR już siedem lat temu. Stało się to pod przywództwem pana Winnickiego. Wtedy też dokonał się zwrot MW w stronę radykalizmu. Oceniam to bardzo źle. Kiedy jeszcze byłem w Młodzieży Wszechpolskiej, napisałem książkę "Kontrrewolucja młodych", w której wręcz atakowałem nacjonalizm. A obecna MW niestety w stronę nacjonalizmu poszła.
Te ostatnie wypowiedzi ich rzecznika są już po prostu szczytem kretynizmu! Ogłaszanie jakiegoś separatyzmu rasowego?! To wszystko są poglądy całkowicie sprzeczne z tymi, które mieli założyciele MW. Tacy, jak Wiesław Chrzanowski i Jacek Nikisch, którzy byli jednymi z liderów MW przed wojną. Oni poglądy na temat rasizmu mieli bardzo jednoznaczne. Zatem trudno mi zrozumieć, skąd się wzięła ta obecna fascynacja rasistami w MW.

Często głoszą też prorosyjskie poglądy, ale obecna władza przymyka na to oko. Zupełnie inaczej niż przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Podziela pan te wszystkie jego obawy z głośnego "alarmu"?

Oczywiście, że je podzielam. Jeśli spojrzymy na wydarzenia ostatnich lat w Polsce obiektywnie, wyraźnie widać, że najwięcej zyskała na tym wszystkim Rosja. Taka ocena nasuwa się niezależnie od poglądów politycznych. Przecież to jasne, że na konflikcie Polski z Unią Europejską i rozbrajaniu polskiej armii najwięcej zyskuje Kreml.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...