Losy Lotniska Chopina policzone. PiS zlikwiduje je już za kilka lat, potem będzie trzeba dojeżdżać kilometrami do CPK

Ostatni samolot pasażerski ma odlecieć z warszawskiego Okęcia w już 2027 roku.
Ostatni samolot pasażerski ma odlecieć z warszawskiego Okęcia w już 2027 roku. Fot. Maciej Stanik / naTemat.pl
Lotnisko Chopina na warszawskim Okęciu najprawdopodobniej nie będzie miało okazji świętować setnej rocznicy powstania. Rząd Prawa i Sprawiedliwości chce bowiem, by już w 2027 roku cały ruch pasażerski został przeniesiony do nowego portu lotniczego oddalonego od Warszawy aż o 45 km.

Port lotniczy na Okęciu ma już 83 lata. Wcześniej znajdowało się tu lotnisko wojskowe, a od roku 1934 odlatują stąd także samoloty pasażerskie. Co ciekawe, ruch cywilny na Okęciu miał być kierowany jedynie tymczasowo do czasu wybudowania lotniska cywilnego na Gocławiu. Po przeprowadzce Okęcie miało na powrót zostać wyłącznie lotniskiem wojskowym. Wojna przekreśliła te plany. Niemcy zniszczyli urządzenia lotniska i pas startowy uciekając przed nacierającą Armią Czerwoną, ale już w w kwietniu 1945 zaczęły stąd odlatywać pierwsze samoloty, także cywilne. I tak już zostało.



Aż do dziś, gdy rząd PiS ogłosił plany budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego między Warszawą i Łodzią, gdzie w jednym miejscu będzie skupiony wielki port lotniczy, połączony z Warszawą, a w przyszłości także z innymi miastami szybką koleją. Co się wówczas stanie z Okęciem? Już dziś zapowiedział to na antenie radiowej „Trójki” MIkołaj Wild, pełnomocnik rządu do spraw budowy CPK. Jak twierdzi Wilk już w 2027 roku na Okęciu będą lądować wyłącznie samoloty wojskowe, duże transportowce i maszyny obsługujące loty czarterowe.

To zmiana w stosunku do tego, co zapowiadano jeszcze we wrześniu. Wówczas przekonywano, że jakiekolwiek decyzje dotyczące Okęcia zapadną dopiero w 2025 roku. Wygląda jednak na to, że jednak zapadły wcześniej.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...