Syn żołnierza wyklętego domaga się miliona złotych. Słowacy wyjaśniają Polakom, dlaczego ich to oburza

Uroczystość   pod pomnikiem zamordowanych Słowaków przez oddział Józefa Kurasia "Ognia". Ludomir Molitoris (trzeci z lewej) podkreśla: – Nie można gloryfikować tego "wyklętego".
Uroczystość pod pomnikiem zamordowanych Słowaków przez oddział Józefa Kurasia "Ognia". Ludomir Molitoris (trzeci z lewej) podkreśla: – Nie można gloryfikować tego "wyklętego". Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta
Syn Józefa Kurasia "Ognia" domaga się od państwa miliona złotych zadośćuczynienia za krzywdy wyrządzone rodzinie . W Nowym Sączu rozpoczął się proces, w którym chodzi nie tylko o pieniądze, ale również uznanie Kurasia za bohatera narodowego. Nie dla wszystkich jest on bohaterem. Ludomir Molitoris, sekretarz Towarzystwa Słowaków w Polsce, komentuje: – Jeśli tak by się stało, to Rzeczpospolita Polska zalegalizuje powojenne bezprawie.

Ruszył proces o odszkodowanie, ale zapytam o kogoś innego niż Józef Kuraś. Dlaczego nie lubicie Antoniego Macierewicza?

On jest sympatyczny, ale pośmiertne awansowanie przez niego człowieka na stopień majora, który nie miał matury i nie skończył nawet szkoły podstawowej, jest sprzeczne z prawem. Warunkiem uzyskania tego wyższego stopnia oficerskiego było w czasie wojny posiadania co najmniej średniego wykształcenia, a obecnie odpowiednich studiów z zakresu wojskowości. Tymczasem on ukończył jedynie kurs podoficerski dla żołnierzy zasadniczej służby wojskowej i został kapralem. Nie wiadomo też, czy miał stopień kapitana. Najprawdopodobniej nie. Nie wiadomo, dlaczego Macierewicz uznaje decyzję Zofii Gomułkowej, funkcyjnej w komunistycznym aparacie władzy KC PPR, która potwierdziła tej osobie stopień porucznika. Jeśli minister Macierewicz kierowałby się ustawą dezubekizacyjną to raczej nie powinien go awansować. A jak wyczytałem, minister raczej chce takie osoby degradować. Wreszcie gloryfikuje człowieka, który naruszał prawo: wydawał wyroki śmierci pieczętowane skradziona pieczęcią AK. Zbijał i grabił.

Chyba nie mówi pan o żołnierzu wyklętym, Józefie Kurasiu?

Tak, o nim. Kuraś miał stopień porucznika czasu wojny, tylko na czas wojny wydany w "Batalionach Chłopskich". Po wojnie stopień ten potwierdziła mu Zofia Gomułkowa, który zgodnie z ustawą dezubekizacyjną winien mu zostać odebrany. On nie powinien mieć żadnego stopnia.

Możecie imiennie obarczyć "Ognia" za śmierć Słowaków na Podhalu? Dowieść jego winy?

Dobrze udokumentowane jest uprowadzenie czterech mieszkańców Nowej Białej. Zostali zabici w jego obozie pod Turbaczem. Jeden z jego kompanów po wojnie za okup zdradził miejsce pochówku. Za tę zbrodnię 12 osób zostało skazanych przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie 3 października 1947 r. I byli to bez wątpienia kompani Kurasia.
Dalej organizujecie uroczystości w Nowej Białej upamiętniające ofiary oddziału "Kurasia"?


Tak, mieliśmy ostatnią w kwietniu. To miejsce dla nas symboliczne.

Wyczytałem w krakowskiej prasie, że pomysł organizowania tych uroczystości nie spodobał się IPN?

Bo jak ma się podobać, kiedy IPN Kurasia gloryfikuje. Przy tym dysponuje państwowymi środkami, które pozwalają na budowanie legendy tego "wyklętego". Chociaż w pamięci całego Podhala i Spisza, z małymi wyjątkami, pozostanie postacią niegodną upamiętnienia. My nie posiadamy budżetu, aby móc głośno mówić o jego ofiarach. Domagamy się wyjaśnienia poszczególnych zbrodni i zaprzestania gloryfikowania tej osoby.

Jak w pamięci Słowaków zapisał się "Ogień"?

Po wojnie była bieda, a on tych ludzi okradał. Nie można gloryfikować człowieka, który odpowiadał za mordowanie niewinnych ludzi. W przypadku Słowaków siedem zabójstw jest dobrze udokumentowanych. Mówi się o 14-stu. Ale to IPN dysponuje dokumentami, które to potwierdzają i dlatego domagamy się przeprowadzenia rzetelnego śledztwa.

Dlaczego proces w Nowym Sączu was oburza?

Bo to jest niemoralne. Z takim stopniem demoralizacji jeszcze się nie spotkałem. Za co ma płacić państwo? Potomkom osoby, która wydawała bezprawne wyroki śmierci, które były sprzeczne z ówczesnym kodeksem karnym, dodam, że wówczas obowiązywał przedwojenny kodeks karny. Sprzeczne jest to również z dekalogiem, jeśli ktoś się upiera i twierdzi, że władze komunistyczne nie miały go prawa sądzić. Zabójstwo, kradzież, czy też inny czyn zabroniony zawsze jest przestępstwem. Co więcej, wyroki wydane przez Józefa Kurasia "Ognia" były sfałszowane, bo opieczętowane skradzioną pieczęcią AK. Są zatem zasadniczym dowodem w sprawie. Ta osoba podszywała się nadto pod formację, która już nie istniała. On zresztą uciekł z AK. Nie był upoważniony do wydawania wyroków w imieniu władz podziemnych, gdyż wojna skończyła się 8 maja 1945 r., było zatem po wojnie. Kuraś dał się we znaki nie tylko Słowakom, ale na całym Podhalu miał złą sławę. IPN-owi to nie przeszkadza. Nie wiem, jaka jest treść pozwu, ale podkreślę, że nie rozumiem, dlaczego państwo polskie miałoby zapłacić potomkom tej osoby za jego bezprawne czyny. Jeśli tak by się stało, to Rzeczpospolita Polska zalegalizuje to powojenne bezprawie

A ofiary "Ognia" dostały odszkodowanie?

Żadnego.

Józef Kuraś "Ogień"

Brał udział w kampanii wrześniowej. Nie powiodło się przebicie na Węgry, dlatego wrócił w rodzinne strony, gdzie działał w konspiracji. 29 czerwca 1943 Gestapo zamordowało jego ojca, żonę i 2,5-letniego syna, a następnie spaliło jego dom. Przyjął wtedy nowy pseudonim "Ogień". Następnie działał w AK. Został obarczony winą za samowolne opuszczenie obozu, w wyniku czego dwóch partyzantów poniosło śmierć. Kuraś został skazany na karę śmierci Wyrok unieważniono w 1944 roku. Przeszedł z częścią oddziału do Batalionów Chłopskich. Po zajęciu Nowego Targu podporządkował swój oddział sowieckiej komendanturze miasta i z jej ramienia otrzymał zadanie organizacji Milicji Obywatelskiej. Został nawet szefem miejscowego Urzędu Bezpieczeństwa. Wkrótce "Ogień" zdezerterował z dużą częścią podkomendnych. W walce z jego oddziałami w latach 1945–1947 zginęło ponad 60 funkcjonariuszy UB, 40 milicjantów oraz 27 funkcjonariuszy NKWD. Zginęli nie tylko aparatczycy. W 1990 nowotarski oddział Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej wydał oświadczenie, że należy się msza żałobna 430 ofiarom oddziału Kurasia. Czytaj więcej

Trwa ładowanie komentarzy...