"Byłem szantażowany i zastraszany". Publicysta oskarżony o gwałt zabiera głos

Publicysta Jakub Dymek miał otrzymać maila,  w którym szantażowano go, że może zostać polską twarzą akcji #metoo.
Publicysta Jakub Dymek miał otrzymać maila, w którym szantażowano go, że może zostać polską twarzą akcji #metoo. Facebook/Jakub Dymek
Publikacją "Codziennika feministycznego" żyje cała Polska. Dwóch czołowych publicystów o lewicowych poglądach zostało oskarżonych o gwałt, pobicie i molestowanie. "Bohaterowie" tej publikacji znani są z tego, że występują w obronie praw kobiet, pojawiając się na Czarnych Protestach i publikując teksty wspierające ruch feministyczny.

Jeden z nich zabrał właśnie głos w rozmowie z Onetem. W mocnych słowach odpiera zarzuty o gwałt jednej z kobiet. – Nigdy nie dopuściłem się gwałtu. Oskarżenie wysunięte przez "Codziennik Feministyczny" jest kłamstwem. Udowodnię to – powiedział Jakub Dymek w rozmowie z Onetem. Dymek twierdzi, że przez osiem dni przed publikacją oskarżenia był szantażowany i zastraszany, a "Codziennik Feministyczny" dokonał na nim linczu. – Nawet nie zapytano mnie o komentarz, za to natychmiast wydano wyrok – mówi Onetowi.



Twiedzi, że 19 listopada dostał maila z pogróżkami, w którym znalazły się stwierdzenia, że zostanie zniszczony i zastąpi Janusza Rudnickiego w roli twarzy polskiego #metoo. List jednak nie miał autora, w adresie mailowym widniało calemnostwokobiet@gmail.com, który to adres został zamieszczony przez redakcję "Codziennika" jako kontakt dla ofiar molestowania.

Oto treść maila do Jakuba Dymka, który udostępnił Onet, a który dziennikarz przekazał swojemu prawnikowi (pisownia oryginalna).

" cześc kuba. przypomnij sobie wszystkie swoje gwałty i molestowania przypomnij sobie krzywdy i nadużycia czy jak na kobiecych protestach opowiadałeś się za siłą kobiet, to podejrzewałeś, że ta siła cię zniszczy? jakie to jest uczucie, hipokryto? jest nas dużo i zaczynamy działać zrobisz nam kanapki na drogę? myślimy jeszcze nad optymalną strategią, więc masz jeszcze chwilę - może strategicznie byłoby dla ciebie lepiej, gdybyś sam wymyślił w jaki sposób przeprosić za wszystkie swoje ohydztwa zanim zastąpisz rudnickiego w roli twarzy polskiego metoo? interesuje nas tylko droga publiczna good night sweet prince"

Dymek w rozmowie z Onetem przytacza swoję wersję zdarzenia, które jedna z kobiet opisała jako gwałt. – Dominika opisuje w tekście jedno z naszych pierwszych spotkań w życiu, gdy po imprezie pojechaliśmy do niej i uprawialiśmy seks. Za obopólną zgodą, nie był to gwałt. Ona sama w "Codzienniku Feministycznym" napisała, że wyraziła zgodę na ten seks. Zresztą my później zaczęliśmy się spotykać na stałe, zostaliśmy parą. Dopiero teraz, po latach, uznała, że doszło do gwałtu. Byłem i ciągle jestem tym zszokowany – czytamy w wywiadzie, jakiego Dymek udzielił portalowi.

Jedna z kobiet opisała, że znalazła się z jednym z publicystów u niej w domu. Nie miała ochoty na seks, co wyraźnie mu mówiła. Niestety, jak opisywała, została zgwałcona. Początkowo nie zostało wymienione nazwisko publicysty, ale w dalszej części tekstu "Codziennika" pojawiają się cytaty z artykułów, które pomagają ustalić, że chodzi o Jakuba Dymka z "Krytyki Politycznej". Redakcja zrezygnowała już ze współpracy z Dymkiem.

"Będzie ruchane" – to podobno typowa reakcja innego z bohaterów tekstu "Codziennika Feministycznego" na widok kobiety, która mu się podoba. Jeszcze inny w rozmowach z koleżankami deklaruje, że chciałby "wsadzić język w cipkę" i potrafi czasem nocą złożyć propozycję dalszej znajomej: "Może pijaństwo i seks?"

W tekście "Codziennika Feministycznego" łącznie zostało opisanych pięć historii, padło jeszcze drugie nazwisko, Michała Wybieralskiego, szefa zespołu wydawców w redakcji wyborcza.pl, który został zawieszony w wykonywaniu obowiązków służbowych do czasu wyjaśnienia sprawy. Wnioskował o to sam dziennikarz, który przeprosił wszystkie osoby, które mogły się poczuć urażone "przez jego wypowiedzi czy zachowania".
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...