Już 80 lat temu polscy kibice liczyli na "Roberta Lewandowskiego". Lekcja przed mundialem

Bartosz Borkowski wyjaśnia dlaczego lewacy protestowali przed pierwszym meczem Polski z Niemcami.
Bartosz Borkowski wyjaśnia dlaczego lewacy protestowali przed pierwszym meczem Polski z Niemcami. Fot. screen/yotube/MiedzywojennaTv
Cieszysz się, że Polacy nie spotkali się w "grupie śmierci" z Niemcami? I słusznie! Ten pasjonat piłki nożnej i historyk wcielił się w rolę komentatora sportowego, aby przypomnieć, że dziś jest ważna data. 3 grudnia 1933 roku rozegrano pierwszy mecz Polski z Niemcami. Niezbyt udany, zresztą podobnie jak wiele następnych.

Piłkarski świat zamarł, gdy 1 grudnia w Moskwie losowano grupy piłkarskie. Na szczęście tym razem nie mieliśmy szans trafić na naszego zachodniego sąsiada, jako że zarówno Polska jak i Niemcy byli losowani z pierwszego koszyka. I dobrze, bo historia naszych spotkań z Niemcami to niemal niekończąca się seria porażek. Historyk i pasjonat piłki Bartosz Borkowski nagrał krótki film, w którym przypomina, że 84 lata temu mieliśmy drużynę, która o mały włos, a nie wygrała z Niemcami. A mimo to przegrała.



3 grudnia 1933 na berlińskim stadionie po raz pierwszy starły się drużyny piłkarzy Polski i Niemiec. Emocje były większe niż na Marszu Niepodległości. Już wtedy polscy lewacy wzywali do bojkotu. Nie chcieli, aby piłkarze jechali do Berlina. Zorganizowali w Warszawie swój mecz, z którego dochód przeznaczony był dla żydowskich uchodźców z III Rzeszy.

Tymczasem w Berlinie pierwsza połowa meczu wiała nudą, za to w drugiej dominowali... Polacy. Gdyby nie chwila nieuwagi w 89 minucie, moglibyśmy sprawić sporą niespodziankę. – Przypomina to sytuację z meczu w 2006 roku – ocenia Borkowski. Jest jednak małe "ale". W 1933 r. polska drużyna miała zdecydowaną przewagę, a w 2006 r. polska bramka była oblegana niczym Jasna Góra.

"Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało". Okazuje się, że już przed wojną byliśmy mistrzami w leczeniu ran przyśpiewkami. Bartosz Borkowski dokopał się do nagłówków przedwojennych gazet. Wśród nich jeden, wymowny... – "Pech, staropolski pech" – czyta historyk.
Skoro wq 1933 roku niewiele brakowało do szczęście, to nie ma niczego dziwnego w tym, iż polscy kibice spodziewali się zwycięstwa w rewanżowym spotkaniu. Zainteresowanie było ogromne. Przygotowano dodatkowe pociągi, które zwoziły kibiców z całej Polski. Władze Polskie obawiały się incydentów, tym bardziej, że wcześniej lewicowe bojówki poturbowały niemieckich cyklistów. PZPN apelował do kibiców o kulturalne zachowanie.

W ocenie Borkowskiego polscy piłkarze nie mieli większych szans. Optymistycznie liczyli na umiejętności ówczesnego Roberta Lewandowskiego, czyli Ernesta Wilimowskiego. Podczas meczu Wilimowski zdobył nawet pierwszą bramkę. Był bohaterem, a kilka lat później założył koszulkę ze swastyką.

W ostatnich 13 minutach rozwiane zostały jednak nadzieje na zwycięstwo. Mecz zakończył się wynikiem 2:5. Borkowski opisał emocje współczesnych kibiców na taki wynik.
– Na pierwsze historyczne zwycięstwo nad zachodnim sąsiadem, cierpliwy kibic musiał czekać aż do 2014 roku – wyjaśnia historyk.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...