"Teraz wszyscy się zastanawiają, kiedy Kamila wbije nóż w plecy Katarzynie". Kulisy walki o władzę w Nowoczesnej

Trójka, która zakładała partię, teraz walczyła o władzę. Ale pokonanie Ryszarda Petru to jeszcze nie koniec walki o przywództwo.
Trójka, która zakładała partię, teraz walczyła o władzę. Ale pokonanie Ryszarda Petru to jeszcze nie koniec walki o przywództwo. Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta
Wygrana Katarzyny Lubnauer w wewnętrznych wyborach w Nowoczesnej była niemałym zaskoczeniem. Większość obserwatorów życia publicznego jeszcze nie wie, czy zmiana ta będzie dla tej partii nowym impulsem, czy gwoździem do politycznej trumny. Jedno jednak jest pewne: wewnętrznie stało się bardzo dużo, a to jeszcze nie koniec walki o przywództwo.

Kulisy walki o władzę w Nowoczesnej przypominają opowieść o rywalizacji, kipiących ambicjach, zemście i wielkim osobistym zawodzie, w której główną role odgrywają kobiety. To też pierwszy tak szeroko zakrojony kobiecy "front" w polskiej polityce partyjnej po 1989 roku. Wiele osób, to co stało się w Nowoczesnej, nazywa "zabiciem Ryszarda Petru przez Brutuski", które do Sejmu weszły właśnie dzięki niemu. – Ja Kaśce w stu procentach ufałem. Rozmawialiśmy codziennie po kilka razy. Obgadywaliśmy wszystko wspólnie. Czuje się zdradzony – mówi w rozmowie z dziennikarką tygodnika "Newsweek" były już lider Nowoczesnej.



Jak przyznaje sama Katarzyna Lubnauer, decyzję o kandydowaniu na fotel szefa partii podjęła na początku listopada, podczas wspólnej konferencji Nowoczesnej, PO, SLD, PSL, KOD i Inicjatywy Polska, na której okazało się, że zjednoczona opozycja "ma potencjał", ale nic konkretnego z tego nie wynika. – Siedziałam w pokoju w klubie i oglądałam tę konferencję z narastającym wkurzeniem. Po co ludziom wciskać ciemnotę? Polityka to musi być coś poważnego. Ryszard pomógł mi w decyzji swoim brakiem wyczucia społecznego – mówi Katarzyna Lubnauer. Mówi też, że pomimo osobistej sympatii do założyciela partii, musiała się zdecydować na kandydowanie przeciwko niemu. Dla dobra partii. A większą zbrodnią niż pozbawienie dotychczasowego przewodniczącego stanowiska, byłoby zaniechaniem.
Jest jednak druga strona zmian w Nowoczesnej. To walka między Katarzyną Lubnauer a Kamilą Gasiuk-Pihowicz. Najpierw lubiana przez wyborców posłanka stanęła w szranki w partyjnych wyborach, by potem poprzeć oddać swoje głosy na Katarzynę Lubnauer. Ale był to ruch czysto taktyczny, a nie jest tajemnicą, że obie panie, delikatnie mówiąc za sobą nie przepadają. I niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości prawdziwa walka rozegra się właśnie między nimi. A widać ją już w regionach.

Więcej o kulisach wewnętrznej walki w Nowoczesnej można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika "Newsweek".
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...