Samobójstwo Polaka w brytyjskim ośrodku dla imigrantów. "Przed śmiercią błagał o pomoc"

Polak popełnił samobójstwo w podobnym do tego ośrodku dla imigrantów pod Londynem. Brytyjskie MSW nie ujawnia szczegółów śmierci osadzonych.
Polak popełnił samobójstwo w podobnym do tego ośrodku dla imigrantów pod Londynem. Brytyjskie MSW nie ujawnia szczegółów śmierci osadzonych. Fot. wikipedia.org
Marcin Gwoźdźiński, 27-letni Polak to kolejna ofiara brytyjskich ośrodków dla imigrantów. W ostatnim czasie liczba samobójstw cudzoziemców osadzonych w tego typu ośrodkach wzrosła drastycznie. Sprawę Polaka i braku pomocy dla niego opisał na swoich łamach brytyjski tygodnik "The Observer".

Jak opisuje brytyjska gazeta, Marcin był jednym z bardziej popularnych osób w skrzydle B ośrodka w podlondyńskim Harmondsworth, chociaż na kilka dni przed jego samobójstwem, inni zatrzymani zauważyli nagłe pogorszenie jego nastroju. Co prawda, on sam kilkukrotnie zwracał się o pomoc do urzędników z ośrodka, jednak nigdy nie otrzymał pomocy.



– Płakał, błagając strażników. Prosił, aby wezwali pogotowie, bo jest na skraju załamania nerwowego – opowiada dziennikarzom "Observera" inny zatrzymany Polak, który podczas spotkania służył za tłumacza i siedział obok. – Powiedzieli mu, że nie dostanie pomocy i żeby przestał wołać o karetkę. Marcin wybuchnął płaczem jak dziecko. Oni nadal nie reagowali – opowiada. Następnego dnia usłyszał wrzaski innych osadzonych dochodzące spod sali nr 10, celi 'Siwego' (taki pseudonim miał 27-letni Marcin). Jego przyjaciel ledwo żył – Cały czas mam jego twarz przed oczami. Widzę go cały czas – opowiada.
Historia Marcina to tylko wierzchołek góry lodowej. W tym roku, w brytyjskich ośrodkach dla imigrantów, samobójstwa popełniło już 10 osadzonych. To najwięcej w historii, jednak Home Office (brytyjski odpowiednik MSW) nie kwapi się z wyjaśnianiem tego typu zdarzeń. Na Wyspach mówi się o coraz większym przyzwoleniu na złe traktowanie imigrantów, szczególnie tych, którzy złamali prawo. Zaostrzenie kursu miało rozpocząć się tuż po Brexicie i deklaracji brytyjskiej premier Theresy May o "uczynieniu życia nielegalnych imigrantów najtrudniejszym jak się tylko da".

Rodzina Marcina do tej pory nie otrzymała szczegółowych informacji o ty, co stało się w Harmondsworth. Czworo świadków jego śmierci zostało deportowanych lub przeniesionych do innych ośrodków. Z informacji tygodnika, że przyczyną dziwnego zachowania Polaka i jego samobójstwa mógł być dopalacz spice – łatwo dostępna w Wielkiej Brytanii syntetyczna marihuana, wywołująca efekty paranoiczne.

źródło: "The Observer"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...