"Kiedy można spodziewać się wysyłki towaru?!" Klienci H&M wściekli, nie mogą doczekać się przesyłek

Tak było przed sklepem H&M w Warszawie, gdy sprzedawano kolekcję markowych ubrań. Teraz kolejka czeka online.
Tak było przed sklepem H&M w Warszawie, gdy sprzedawano kolekcję markowych ubrań. Teraz kolejka czeka online. Fot. Screen z FB Dzieje się w Warszawie
Wydawało się, że przedświąteczny Armagedon będzie w galeriach handlowych, ale nie online na miesiąc przed Bożym Narodzeniem. Ale okazuje się, że nic bardziej mylnego. Mnóstwo ludzi czeka dziś na zakupy, które zrobili przez internet w okolicach 25 listopada i do dziś nie mogą doczekać się kuriera (!) z przesyłką. Wściekłość klientów – coraz większa. "To jest jakaś kpina! Tydzień już czekam na wysyłkę! Zdążycie się wyrobić do 20 grudnia?" – piszą w sieci.

Sama zamówiłam kilka rzeczy w H&M 26 listopada i do dziś nie otrzymałam żadnej informacji o tym, że może być jakiekolwiek opóźnienie. Owszem, był Czarny Piątek, były obniżki, można wykazać się wyrozumiałością. Ale, gdy zamówiony prezent nie dociera na czas, ba – po tygodniu nie został nawet wysłany – zaczyna się porządna irytacja.



Na stronie nie było żadnej informacji, że może być problem, zakupy zrobiłam z myślą nie o Bożym Narodzeniu, ale o Mikołajkach. Według tego, co twierdził system, powinny dotrzeć do mnie najpóźniej w ciągu 4 dni roboczych, czyli w ostatni czwartek. Ale we wtorek mija siódmy dzień i nic. Cisza. Żadnego maila, żadnego automatycznego powiadomienia, że coś jest nie tak. Oprócz paru maili zachęcających do kolejnych zakupów.

Na Facebookowym profilu H&M aż się gotuje od podobnych wpisów. "Co jak co, ale po tak dużej sieciówce jak H&M się czegoś takiego nie spodziewałam", "Również czekam od ponad tygodnia na przesyłkę i NIC!!!", "Też zamawiałam 8 dni temu. Również nie otrzymałam żadnego maila. H&M czy jest choć cień szansy, że przesyła dotrze do 20 grudnia?" – piszą jeden za drugim wściekli klienci. Niejeden próbował dodzwonić się na infolinię, wysyłał maile. Tu również jest problem.
"Okres przedświąteczny spowodował duże opóźnienie"
H&M na Facebooku dwoi się i troi. Odpowiada na wpisy, przeprasza oburzonych klientów, prosi o cierpliwość: "Okres przedświąteczny oraz wyprzedażowy spowodował duże opóźnienie w realizacji zamówień. Magazyn dokłada wszelkich starań by przyśpieszyć ten proces. Zachęcamy do obserwowania statusów zamówień w aplikacji lub na profilu H&M, ponieważ są one odzwierciedleniem działań rzeczywistych" – czytamy w odpowiedzi.

Dowiadujemy się jeszcze, że czas dostawy to 3-6 dni roboczych, ale od momentu wysłania przesyłki. Generalnie termin realizacji zamówienia wydłużył się do 6-10 dni roboczych. Sieć sugeruje, by czekać na maila z informacją, że paczka opuściła magazyn. Tylko dlaczego przesyłki od tylu dni nie są nawet wysłane?
"W tym momencie już nie są niepotrzebne..."
Za opiniami wściekłych klientów kryją się różne historie. Jedna z internautek zamówiła prezent na Mikołajki dla chrześniaka: "Przez wasze opóźnienia prawdopodobnie nie dojdzie... I co ja mam mu dać? Mogliście poinformować, że czas się wydłuży to bym w ogóle nie zamawiała".

Karolina: "Zamówiłam u Was tydzień temu ciuchy dla potrzebującej rodziny do Szlachetna PACZKA - i do tej pory nic! Czy chociaż możecie poinformować klientów, kiedy przewidujecie wysyłkę? W sobotę przekazujemy paczkę do paczkowego magazynu i już sama nie wiem, czy szukać gdzie indziej tych ciuchów, czy mogę liczyć na Was?".

Ewa: "Ja również czekam na zamówienie z 25, 26 i 27 listopada. Szkoda że nie ma żadnych informacji bo zakupione rzeczy miały być prezentem urodzinowym, które w tym momencie już nie są niepotrzebne..."

Wielu klientów czuje się zwyczajnie zawiedzionych.
"Minęło już 6 dni roboczych i nic"
Przełom listopada/grudnia to jeszcze nie taki okres przedświąteczny, by obawiać się o przesyłkę. Nigdy tak przecież nie było. Jak jest w innych sklepach? Trudno ocenić, czy skala zjawiska jest taka sama. Niektórzy klienci opisują, że w innych miejscach zakupy online zrobili normalnie, bez opóźnień.

Ale oburzone głosy pojawiają się też np. na profilu Reserved, choć w mniejszym zakresie.
Na pewno dostępność pracowników bywa w tym czasie ograniczona i wszystko wskazuje, że jest to normalne. Znaczy – trzeba się do tego przyzwyczaić.

Bo w innych sieciówkach klienci też się skarżą, że nie mogą się dodzwonić. "W związku z dużym zainteresowaniem naszymi produktami oraz dużą ilością zgłoszeń, nasza dostępność telefoniczna i mailowa w ostatnich dniach może być ograniczona. Przepraszamy i prosimy o wyrozumiałość. Prosimy o wiadomość prywatną. Postaramy się pomóc. Pozdrawiamy" – to reakcja Reserved.

I martw się kliencie, czy twój prezent dotrze na czas. Aż strach pomyśleć, co będzie się działo, gdy sklepy będą zamknięte w niedziele...
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...