Mateusz Kijowski skarży się na hejt. "Boty i trolle się uaktywniły i działają"

Mateusz Kijowski pisze, że w internecie bardzo aktywni są jego hejterzy.
Mateusz Kijowski pisze, że w internecie bardzo aktywni są jego hejterzy. fot. Adam Stępień/Agencja Gazeta
Boty i trolle się uaktywniły i działają. Aktywni są również ci przejęci troską o morale i portfele moich przyjaciół – pisze Mateusz Kijowski na swoim blogu. Tak były działacz KOD reaguje na krytykę części opinii publicznej, która negatywnie ocenia to, że zamiast pójść do pracy zamierza utrzymywać się ze zbiórki publicznej.

Kilka tygodni temu współzałożyciel Komitetu Obrony Demokracji udzielił wywiadu naTemat. Kijowski mówił, że jest w tak trudnej sytuacji finansowej, że zakupy spożywcze dla niego i jego rodziny robią znajomi. Twierdził, że nikt nie chce go zatrudnić w związku ze spodziewanymi szykanami ze strony PiS. Mówił, że rozważa emigrację. Po publikacji wywiadu w sferze publicznej pojawiło się kilka ofert pracy dla Kijowskiego. Składano mu je również w grupie KOD na Facebooku.
Wtedy do akcji wkroczyła Elżbieta Pawłowicz, siostra poseł Krystyny Pawłowicz (PiS). Zorganizowała zbiórkę publiczną na Mateusza Kijowskiego pod nazwą "Stypendium wolności". W ciągu kilku dni zwolennicy byłego działacza KOD uzbierali ponad 26 tys. zł. Sam Mateusz Kijowski wyliczył wcześniej na blogu, że w związku z zadłużeniem i alimentami na dzieci powinien zarabiać 8 437 zł brutto, więc praca na budowie itp. propozycje odpadają. Następnie skarżył się na elity, które same pracują umysłowo, a jego odsyłają do pracy fizycznej.



Odpowiedź na krytykę
W najnowszym wpisie na blogu Kijowski deklaruje, że zostanie "płatnym agentem" tej części Polaków, którzy chcą na niego zbierać pieniądze. Środki finansowe mają mu pozwolić na prowadzenie działalności publicznej. Wskazuje, że w przeciwieństwie do polityków nie pobiera pieniędzy z budżetu państwa. "Politycy żyją z podatków – obowiązkowej zrzutki wszystkich obywateli. Ja nie zamierzam korzystać ze środków publicznych" – pisze Kijowski. Twierdzi także, że nie znalazł żadnego powodu, by odmówić przyjęcia zrzutki. "Kto z Was, drodzy czytelnicy, odmówiłby przyjaciołom, gdyby chcieli Was zatrudnić?" – pyta.

Następnie Kijowski odnosi się do krytyki, która spadła na niego ze strony części opinii publicznej. Według niego negatywne opinie pochodzą od hejterów, botów, trolli i "życzliwych". Twierdzi, że dziennikarze którzy krytykują jego wybór łamią zasady etyki dziennikarskiej.

"Nienawistnicy (hejterzy) już zdążyli wyrazić swoją niechęć wobec mnie. Boty i trolle się uaktywniły i działają. Aktywni są również ci przejęci troską o morale i portfele moich przyjaciół. Albo ludzi mi życzliwych. Atakowanie rozdyma ego atakujących. U przeciwników to oczywiste. U polityków zaskakuje. U dziennikarzy budzi podejrzenia, że nie szukają prawdy, ale popularności – że sprzeniewierzyli się zawodowemu posłaniu" – pisze Kijowski.

Zapewnia, że walka o demokrację to proces długotrwały, ale będzie to robił do skutku. "Zamierzam zostać agentem. Agentem części społeczeństwa. Tej części, która nie ulega propagandzie i jest gotowa stanąć po stronie wartości. No i której nie przeszkadza to, co przylepiło się do mnie, kiedy rzucano gó..em" – deklaruje Kijowski. "Wiem, że większość będzie przeciwko mnie i tym, z którymi pracuję. Ale kto dzisiaj w Polsce ma za sobą większość?" – konkluduje.

źródło: mateuszkijowski.naczatach.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...