Piłkarz chce ponad 1 mln zł od Jakuba Pyżalskiego. Za okrzyki, którymi mąż prezeski Warty Poznań obrażał jego żonę

Ponad miliona złotych domaga się Petar Borovcanin od Jakuba Pyżalskiego za wulgarne okrzyki obrażające żonę zawodnika.
Ponad miliona złotych domaga się Petar Borovcanin od Jakuba Pyżalskiego za wulgarne okrzyki obrażające żonę zawodnika. Weszło Tv/YouTube
Chodzi o okrzyki prezesa Warty Poznań Jakuba Pyżalskiego, który w wulgarny sposób sugerował, że odbywał stosunki seksualne z żoną Petara Borovićanina, piłkarza Garbarnii Kraków.

Wydawało się początkowo, że blondyn, który wykrzykuje wulgarne słowa jest kibicem Warty Poznań. "Z twoją starą się rucham, pasuje ci?! Twoja stara zawsze dorobi: za pięćset w paszczu, za trzysta w d...! Tak ciągnie i liże d..., że k... żadna tak nie liże!" - krzyczał. Okazało się jednak, że to Jakub Pyżalski, mąż Izabeli Łukomskiej-Pyżalskiej, prezes Warty Poznań. Jego zachowanie udokumentował portal Weszło na poniższym filmie.
Początkowo Warta Poznań miała zapłacić 10 tys. zł kary. Jednak proces cywilny wytoczył piłkarz, Serb Petar Borovićanin, który nie ma wątpliwości, że to on jest adresatem wulgarnych okrzyków. Razem z żoną wynajął adwokatkę i zażądał przeprosin oraz 800 tys. zł zadośćuczynienia. Pyżalski nie zapłacił. Sprawa trafiła do sądu, a suma wzrosła o żądanie 400 tys. na fundację Feminoteka.



Artur Tarnawski, prawnik Pyżalskiego, jest zdania, że jego klient nie mógł obrażać Serba, bo go nie zna i nie wie, że jest żonaty. "Nie znieważył konkretnych osób, nie zwracał się do nikogo indywidualnie", napisał adwokat w odpowiedzi na pozew.

Pyżalski jest mężem Izabelli Łukomskiej-Pyżalskiej, prezes Warty Poznań. Dziennikarze niedawno pytali o jego kryminalną przeszłość, mówił im, że jest już innym człowiekiem. Film sprzed ponad roku, który ujawnił wówczas portal Weszło, pokazał jednak inną twarz Pyżalskiego.

O przeszłości Pyżalskiego informował "Głos Wielkopolski". Pyżalski występował w akcie oskarżenia jako osoba, która groziła kierowcy samochodu przewożącego nielegalne papierosy i razem z innymi zmusiła go, by oddał towar. Pyżalski częściowo przyznał się do zarzutów.

źródło: "Gazeta Wyborcza"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...