W Teatrze Powszechnym ktoś podczas przedstawienia rozlał nieznany płyn. Kilku pracowników ma objawy zatrucia chemicznego

Teatr Powszechny od dłuższego już czasu jest "na celowniku" członków skrajnie prawicowych organizacji.
Teatr Powszechny od dłuższego już czasu jest "na celowniku" członków skrajnie prawicowych organizacji. Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Podczas spektaklu "Upadanie" Arpada Schillinga miało w Teatrze Powszechnym w Warszawie wydarzenie, które pokazuje, jak bardzo zaostrza się walka ideologiczna w Polsce. Ktoś rozlał niezidentyfikowany środek chemiczny, wskutek czego kilkoro pracowników teatru ma objawy zatrucia.

W czasie niemieckiej okupacji ruch oporu robił wszystko, żeby obrzydzić Polakom chodzenie do kin i teatrów. Po Warszawie krążył wierszyk "tylko świnie siedzą w kinie, co bogatsze, to w teatrze", na widowniach rozpylano gaz drażniący usta lub krtań, zdarzały się przypadki oblewania kwasem wychodzących z sali. Wszystko po to, żeby obywateli polskich ustrzec przed wrogą propagandą, choć nie od rzeczy był też fakt, że zyski z kas kinowych i teatralnych płynęły na potrzeby niemieckiej armii.

Oświadczenie ws. incydentu z dnia 3 grudnia 2017 r. w Teatrze Powszechnym w Warszawie / 05.12.2017 W niedzielę, 3...

Opublikowany przez Teatr Powszechny na 5 grudnia 2017
I choć od zakończenia okupacji minęły już dziesiątki lat, to ktoś sięgnął po stare sprawdzone metody i postanowił na własną rękę spróbować ograniczyć liczbę widzów na przedstawieniu "Upadanie". To sztuka węgierskiego reżysera i opozycjonisty, opowiadająca o podziałach społecznych i mechanizmach narastania prawicowego radykalizmu. Jeśli dorzucić do tego informację, że Teatr Powszechny jest właśnie tą sceną, która gościła głośne przedstawienie "Klątwa", to łatwo sobie wyobrazić, że warszawska scena nie cieszy się popularnością pośród zwolenników ONR czy innych skrajnie prawicowych organizacji.



Czy to jakiś członek ONR rozlał tajemniczą ciecz na widowni? Tego nie wiadomo, Na razie trwa poszukiwanie sprawcy. Nie można wykluczyć, że to jest ta sama osoba, która w maju tego roku w foyer teatru rozlała ciecz, która poparzyła jedną z pracownic teatru. Wówczas też nikogo nie udało się złapać, a śledztwo po kilku miesiącach zostało umorzone. Tym razem wskutek wdychania oparów cieczy rozlanej na widowni kilkoro pracowników Teatru Powszechnego ma objawy zatrucia chemicznego. Władze teatru zapewniają na Facebooku, że dopełnią wszelkich starań, by złapać sprawców.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...