Dziennikarz zacytował wulgaryzmy z marszu nacjonalistów. Marszałek Karczewski zawiadomił policję

Kto powinien ponieść odpowiedzialność za nieprzyzwoite słowa: skandujący je nacjonaliści czy cytujący je dziennikarz? Marszałek Stanisław Karczewski (PiS) uważa, że dziennikarz – właśnie złożył na niego doniesienie na policję.
Kto powinien ponieść odpowiedzialność za nieprzyzwoite słowa: skandujący je nacjonaliści czy cytujący je dziennikarz? Marszałek Stanisław Karczewski (PiS) uważa, że dziennikarz – właśnie złożył na niego doniesienie na policję. fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
12 listopada, dzień po Marszu Niepodległości, dziennikarz "Gazety Wyborczej" Piotr Stasiński zacytował w programie "Loża prasowa" na antenie TVN24 wulgarne okrzyki nacjonalistów. Skandowali oni na ulicach Warszawy m.in. że uchodźcy mają "wyp*******ć", w hasłach wykrzykiwali też słowo "k***a". Marszałek Senatu Stanisław Karczewski poczuł się oburzony zachowaniem... dziennikarza cytującego nacjonalistów. O sprawie pisze Press.

Na początku polityk partii rządzącej chciał zawiadomić prokuraturę o tym, że w telewizji padły nieprzyzwoite słowa. Potem jednak zmienił zdanie ws. prokuratury – 4 grudnia złożył doniesienie do komisariatu policji na warszawskim Wilanowie. Jak poinformowała Press Aleksandra Leich ze służb prasowych Senatu, marszałek Karczewski zrobił to jako osoba prywatna.
13 odważnych kobiet - Dryjańska naTemat

Bały się, ale i tak to zrobiły!

Opublikowany przez WIDEO natemat.pl na 14 listopada 2017
Sam Stasiński, uznaje działania Karczewskiego za "niemądre represje". Podkreśla, że tylko cytował to, co nacjonaliści wykrzykiwali w biały dzień w centrum stolicy Polski. "Na marszu działy się rzeczy barbarzyńskie, o których marszałek nie chce zawiadamiać policji. Nie chciał na przykład słyszeć okrzyków "Sieg Heil" w mieście zburzonym przez hitlerowców" – mówi dziennikarz.

źródło: press.pl
Trwa ładowanie komentarzy...