Dlaczego butelka tej whisky jest trójkątna? Za tym kształtem kryje się kawał historii

Okrągła? Niekoniecznie. Taki kształt denka od butelki nie jest czymś oczywistym.
Okrągła? Niekoniecznie. Taki kształt denka od butelki nie jest czymś oczywistym. Fot. naTemat
Wokół whisky od zawsze roztacza się aura ekskluzywności i tajemniczości. W tym przypadku wszystkiego mamy po trochu. Zwłaszcza gdy spojrzy się na kształt butelki. Niesamowite na ile sposobów można wymyślić tak – wydawałoby się – prozaicznie prostą rzecz. Bo czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego akurat ta jedna jest trójkątna?

Whisky marki Grant's nie jest pierwszą, która przychodzi do głowy, gdy usłyszysz słowo "whisky". Ma jeden znak charakterystyczny, który sprawia, że jest rozpoznawalna od pierwszego... złapania. To w ogóle ciekawe, że tak – wydawałoby się – prostą rzecz jak butelka można wymyślić na tyle różnych i finezyjnych sposobów. Najbardziej klasyczna jest ta najzwyklejsza, czyli okrągła. Znana wszystkim i we wszystkich branżach. Sporo jest także kształtów kwadratowych czy prostokątnych. Trójkąt to niby coś oczywistego, ale nie w przypadku butelek. I właśnie o historii stojącej za tym trójkątem chcemy wam opowiedzieć.
"Praca u podstaw" nabiera tutaj nowego i dosłownego znaczenia. Ta rodzinna destylarnia ze Szkocji została zbudowana własnoręcznie w zaledwie rok przez Williama Granta i jego dzieci. Swoją pierwszą whisky wyprodukowali już w 1887 roku, więc delikatnie mówiąc dość dawno temu, ale przełomowy moment nastąpił już w realiach, które bardziej jesteśmy w stanie sięgnąć swoją wyobraźnią. Od wtedy sprzedawano ją na wszystkie możliwe sposoby: w różnych opakowaniach i butelkach o rozmaitych kształtach.

A mogło do tego nie dojść, bo zaledwie 12 lat po stworzeniu, w 1898 roku, firma znalazła się w poważnych tarapatach. Główny odbiorca ich produktów, spółka Pattison Limited, zbankrutował. Rodzina wtedy po raz kolejny zakasała rękawy do pracy, a jej członkowie sami zajęli się produkcją i dystrybucją swojego flagowego produktu.

I nastał rok 1955. Dwaj bracia Charles i Sandy Gordon, którzy zarządzali rodzinną firmą, wraz z Gordonem Grantem, potomkiem założycieli, postanowili tutaj namieszać i butelkę ujednolicić, co miało pomóc w ekspansji marki i zaatakowaniu kolejnych, teraz już światowych, rynków. W ten oto sposób trafili do Hansa Schlegera, projektanta niemieckiego pochodzenia, który na co dzień pracował w biurze agencji reklamowej Ogilvy&Mather. Tak, tak, nie uśmiechajcie się pod nosem – wtedy już też działały agencje reklamowe. Brief był krótki i podobny do tego, co na pewno nie raz słyszą dziś pracownicy obecnych agencji reklamowych: chcemy czegoś niestandardowego i wyróżniającego się na tle konkurencji, a jednocześnie pasującego do ogólnego wizerunku produktu. No i oczywiście musi być eleganckie.
Prace ruszyły. Najpierw powstał prototyp, w którym designer zaproponował, żeby postawić na trójkąt z łagodnymi rantami i nad nim kontynuować prace. Dziś, gdy już przez lata do widoku takiej (a także masy innych "fikuśnych") butelki się przyzwyczailiśmy, wydaje się to czymś oczywistym, ale wtedy wcale takie nie było. 60 lat temu był to projekt dość odważny i innowacyjny. Co ciekawe, w przypadku tego projektu nie chodziło jedynie o kwestie wizualne, ale także praktyczne.
Hans Schleger

Wraz z moimi asystentami wybraliśmy piękny i dostojny, trójkątny kształt. Ręka naturalnie się wokół niego zamyka. Inne formy, co łatwo sprawdzić, zmuszają dłoń do otwarcia. Jest też wyższe od innych dostępnych na rynku, co jeszcze bardziej podkreśla jej elegancję.

Fakt, że dziś patrzymy na niemal identyczną, niezmienioną wersję tego samego projektu, to wystarczający dowód, że wtedy prototyp spodobał się szefostwu firmy. Właściciele zaakceptowali projekt i ruszyły prace nie tylko nad samą butelką, ale i szeroką kampanią reklamową. Oficjalnie premiera nowego "szkła" miała miejsce w 1957 roku, czyli równo 60 lat temu. Klientom tłumaczono, że to "pierwsza butelka, która idealnie pasuje do ludzkiej dłoni", a trójkątny kształt symbolizuje 3 składniki będące sekretem smaku tej whisky: szkocki jęczmień, krystalicznie czyta woda ze źródła na Wzgórzach Conval i świeże potwietrze z Dufftown.
Szkoci nie dali się przekonać od razu. Sprzedaż spadała i musiało minąć trochę czasu zanim rodzimi klienci oswoili się z niestandardową butelką. Co ciekawe, tego problemu nie było w Stanach Zjednoczonych, gdzie trójkątna butelka stała się eksportowym hitem sprzedażowym. Wnioski? Zmiany są dobre i nie zawsze warto poddawać się po pierwszych negatywnych opiniach. Bo ostatecznie okazało się, że to Hans Schleger ze swoim innowacyjnym projektem miał rację.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...