"Ludzie kojarzą nas z czarną magią albo oszustwem. Nic nie wiedzą". Uzdrowiciel duchowy tak tłumaczy swoją działalność

Antoni Przechrzta podczas seansu telewizyjnego uzdrawiania duchowego.
Antoni Przechrzta podczas seansu telewizyjnego uzdrawiania duchowego. Fot. Screen/https://youtu.be/Hrq8lzWxxcM
Od kilku dni głośno jest o tym stowarzyszeniu. Wszystko za sprawą spotkania z przedstawicielką Ministerstwa Zdrowia i rozmowy o możliwości wprowadzenia uzdrowicieli duchowych do szpitali. Resort ministra Radziwiłła co prawda szybko odciął się od tego, ale internet i tak zaraz znalazł używanie. Polskie Stowarzyszenie Uzdrowicieli Duchowych od paru dni jest na celowniku. – Zaraz zaczęło się, że jesteśmy egzorcystami, że nasze uzdrawianie jest niebezpieczne – reaguje jego prezes. Ale z rozgłosu, który się wokół niego zrobił, jest mocno zadowolony.

Antoni Przechrzta bez wątpienia ma swój wielki czas. Co chwila czyta w mediach o swoim stowarzyszeniu, widzi relacje w telewizji, dzwonią dziennikarze. Spotkanie z wiceminister zdrowia Józefą Szczurek Żelazko odbyło się 3 lipca, więc tym bardziej jest zdumiony obecnym rozgłosem. Są wreszcie bezlitosne komentarze internautów. Również je czyta, jest ich mocno świadomy, uważa iż pokazuje to, że masy ludzi nie mają najmniejszego wyobrażenia, na czym polega uzdrawianie.



– Jestem zadowolony, że tak to poszło – przyznaje w rozmowie z naTemat. Zaczyna sam, nawet nie zdążę zadać pytania. I natychmiast mówi, że jedyny rzeczowy artykuł o uzdrowicielach duchowych znalazł tylko w Onecie Warszawa. – Reszta to emocje. Wczoraj w telewizji usłyszałem, że na pewno chcemy wyrwać kasę. Że jesteśmy niebezpieczni. Zaraz się zaczęło, że jesteśmy egzorcystami. Ludzie kojarzą nas z czarną magią, że jesteśmy oszustami. A my jesteśmy normalnymi terapeutami, podobnie jak masażyści, tylko że nie dotykamy. Opieramy się na badaniach naukowych! – to jego wstęp.

Polskie Stowarzyszenie Duchowych Uzdrowicieli zostało zarejestrowane już przed dziesięciu laty, jednak dopiero rządy...

Opublikowany przez Wojciech Wróblewski na 27 grudnia 2017
"W Ministerstwie nie ma nikogo, kto by się na tym znał"
Później trudno wpaść mu w słowo. Proponuje przesłanie badań naukowych, podpiera się datami, danymi. Mówi, że przez lata rozmawiał może z setką polskich polityków, w tym premierów, wicepremierów, posłów, szefów komisji sejmowych..., których chciał zainteresować uzdrawianiem duchowym. Wiosną spotkał się z przedstawicielką Ministerstwa Zdrowia i znów się nie udało. W oficjalnym komunikacie resort stwierdził, że temat rozmowy nie był wcześniej ustalony, pojawiły się nawet komentarze, że się "wstydził".

http://www.mz.gov.pl/aktualnosci/wyjasnienia-w-zwiazku-z-publikacja-na-stronie-internetowej-polskiego-stowarzyszenia-duchowych-uzdrowicieli/

Opublikowany przez Józefa Szczurek-Żelazko na 27 grudnia 2017
Ale on widzi to inaczej. – Tam nie ma nikogo, kto by się na tym znał. Myślałem, że ta pani, skoro była pielęgniarką, to będzie miała bardziej ludzkie podejście do życia. A tu się okazuje, że ona nigdy nie akceptowała uzdrawiania i zarzeka się, że nigdy nie będzie ono dopuszczone. Bez względu na badania naukowe z całego świata, które jej przesłaliśmy. A których pewnie nawet nie przeczytała – mówi naTemat o wiceminister zdrowia.

Antoni Przechrzta twierdzi, że nawet chciał jej zademonstrować, na czym uzdrawianie duchowe polega, ale nie wykazała zainteresowania. Potem poprosiła nawet, by usunąć pamiątkowe zdjęcie z nią ze strony stowarzyszenia, prośba została spełniona. Czy się zraził? Twierdzi, że nie.
– Pani Minister mija się z prawdą, jak mówi, że nie przyszliśmy do niej jako do Ministra Zdrowia i nie określiliśmy wcześniej tematu rozmowy o czym świadczą pisma do niej skierowane od 31.01.2017 roku - twierdzi. Sam z siebie przysyła pismo, widać, że inne media również je dostały. Kulisy opisuje na stronie stowarzyszenia.
Antoni Przechrzta

"Również nieprawdą jest, że nas poinformowała w czasie spotkania, że takimi tematami nie zajmuje się Ministerstwo. Celem spotkania było umożliwienie dostępu bezpłatnego pacjentom, których może nie być stać na skorzystanie w ramach publiczne służby zdrowia do duchowego uzdrawiania jako pomocnej metody terapeutycznej  wspierającej powrót do zdrowia, a ona obiecała, że porozmawia w Ministerstwie i da nam znać. Nasze uzdrawianie nie jest niebezpieczne. Ono nie jest alternatywą dla leczenia, jest wsparciem Nasze uzdrawianie nie jest niebezpieczne".

80 uzdrowicieli w Polsce
Trudno jednoznacznie uchwycić, czym jest Polskie Stowarzyszenie Uzdrowicieli Duchowych, ale bez dwóch zdań za sprawą tego jednego spotkania jest o nim głośno na całą Polskę. Na wielu padł blady strach, że takie uzdrawianie mogłoby wkroczyć do szpitali...

Na czym to stowarzyszenie polega? Co się za nim kryje? Antoni Przechrzta przedstawia się następująco: uzdrowiciel, nauczyciel duchowego uzdrawiania i postrzegania pozazmysłowego, psychoterapeuta i artysta. Mówi, że uzdrawianie praktykuje od 27 lat i ma duże doświadczenie polsko-amerykańsko-brytyjskie jako nauczyciel licencjonowany, z doświadczeniem medycyny komplementarnej. Pełny jego życiorys można znaleźć tutaj. Ale był też w Sejmie w ramach akcji "Zatrzymać GMO".

Można powiedzieć, że w Polsce jest głównym uzdrowicielem, jak twierdzi prowadzi kursy również w Wielkiej Brytanii i USA - wśród nich m.in. "Podglądanie cudów Jezusa", ale też dotyczące np. telepatii, które cieszą się szczególną popularnością, a także te na uzdrowicieli.

W stowarzyszeniu, w całej Polsce, działa ich 80. – Każdy może zostać uzdrowicielem. Musi to być jednak osoba stabilna psychicznie, normalnie funkcjonująca – mówi. – To ludzie, którzy przechodzą przez 4 stopnie kursów, zdają egzaminy, są oceniani przez komisję, mają 2 lata praktyki, również pod nadzorem doświadczonych uzdrowicieli. Wreszcie przestrzegają naszego kodeksu etycznego.

"Chemioterapia jest groźna"
Brzmi niczym siódmy stopień wtajemniczenia. Co zakłada kodeks? – Nie diagnozujemy, nie odmawiamy recept lekarskich. Nie krytykujemy procedur medycznych. Nie mieszamy się do tego, co lekarz przepisze. Ale jak widzimy, że coś jest szkodliwe, możemy zalecić pacjentowi, by udał się do lekarza i jeszcze raz przedyskutował wątpliwości – odpowiada. Sam stwierdza, że tu może być pewien problem. Nie zawsze uzdrowiciele zgadzają się z opinią lekarzy, a kodeks zabrania im ich krytykować.

Chemioterapia, szczepionki...- o tym pisze w sieci. Na Twiitterze zwraca się w tej sprawie do premiera. Apeluje o powołanie Jerzego Zięby jako eksperta. "Czas na medycynę przyjazną pacjentowi - uczyć i stosować duchowe uzdrawianie" - to również do premiera Morawieckiego.
– Z ogólnie dostępnej wiedzy wiemy, że wiele procedur medycznych jest bardzo szkodliwych, np. leczenie nowotworów chemią. Niezależne badania potwierdzają, że tylko 3 procent ludzi przeżywa. Chemioterapia jest groźna – mówi. I znów cytuje badania. Mówi, że potwierdzają one – podobnie jak jego doświadczenie – że sesje uzdrawiające były pomocne przy astmie, guzach tarczycy, wolach, przy reumatyzmie, gdy ktoś nie mógł spać, nawet przy nowotworze wyniki się poprawiały...

Próbuję dociec, na czym to, według niego, polega. – Na przekazie siły życiowej, pracy z energią, na rozmowie o tym, co kogo boli – odpowiada.

Ile osób tak wyleczył? – My nie możemy gwarantować wyleczenia – odpowiada.

Antoni Przechrzta nie zamierza rezygnować. Ludzie kpią, śmieją się, w internecie żartom nie ma końca, a on chciałby widzieć uzdrawianie duchowe w publicznej służbie zdrowia.

Twierdzi, że w Wielkiej Brytanii uzdrowiciele od 1979 roku mogą oficjalnie pracować w szpitalach, a od 1983 National Health Service może zwracać lekarzom podstawowej opieki za usługi uzdrowicieli. – Nie jest to żadna nowość – mówi.

Cóż. Najwyraźniej Polska na taką formę uzdrawiania nie jest jeszcze gotowa...
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...