Ruskiego szampana na Sylwestra pijemy niemal wszyscy. Mało kto wie, że pochodzi... z Polski

Sowieckoje Igristoje czyli "ruski szampan" to trunek, bez którego nie wyobrażamy sobie imprezy sylwestrowej.
Sowieckoje Igristoje czyli "ruski szampan" to trunek, bez którego nie wyobrażamy sobie imprezy sylwestrowej. Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Tak jak nie ma Wigilii bez kompotu z suszonych owoców, tak nie ma świętowania początku nowego roku bez "ruskiego szampana". Charakterystyczna zielona butelka z literkami pisanymi cyrylicą to symbol nie tylko Sylwestra, ale niemal każdej imprezy na której wznosimy toast.

"Ruski szampan", którego na potęgę pijemy w Sylwestra nie jest ani z Rosji, ani tym bardziej nie jest szampanem (czyli tak jak ze świnką morską). Sowieckoje, Carskoje lub Russkoje Igristoje to tak znana w Polsce marka, że jakiś czas temu wzięli się za nią krajowi producenci i robią ją na miejscu. Dzięki temu jest tak tani, bo cena nie ma wliczonego kosztu importu. A ten jakże popularny trunek nie musi pochodzić z danego regionu jak włoskie Prosecco, hiszpańska Cava czy francuski szampan, by tak się oficjalnie nazywać. Produkuje się go m. in. w Toruniu i Dobroniu.
Tani i słodki
Popularność tego trunku w Polsce to efekt uboczny rosyjskiej władzy, która przez dekady rządziła w naszym kraju. Korzeni tego trunku można szukać na Krymie gdzie winorośl uprawiał książę Lew Siergiejewicz Golicyn (jego mama była... Polką). Pierwszy eksperymentalny napój Igristoje o pierwotnej nazwie Paradiz rozlał w 1889 roku w Nowym Świecie - wykorzystywał metodę produkcji z Szampanii i opracował własną technologię. Rosyjski szampan szybko zdobył prestiż, a jego autor sławę i nagrody. Po rewolucji Nowy Świat został znacjonalizowany, ale w połowie lat 30. XX wieku Stalin zarządził wznowienie produkcji szampana pod nazwą Sowieckoje Igristoje.

Dalsza część historii jest oczywista. Dominacja sowiecka za czasów PRL sprawiła, że ruski szampan stał się naczelnym polskim trunkiem na imprezach, zwłaszcza tych z toastami. Jest jak z tego dowcipu o dobrym, tanim winie. Dlaczego tak jest do dziś? – Kiedyś zbytniego wyboru nie było. Teraz to niezniszczalny klasyk. Jego urok polega na słodyczy, której nie posmakujemy w winach musujących z górnej półki. Polacy dopiero uczą się win – tłumaczy Maciej Jurczyk, pasjonat oraz pracownik firmy produkującej wina. Najlepsze wina nie są zwykle słodkie, bo cukier zużywany jest przy fermentowaniu alkoholu. Większość słodkich i półsłodkich win, z „ekonomicznej” półki cenowej bywa dosładzana.
Dziś najtańsze Igristoje nie jest tym czym było za czasów PRL, a tym bardziej w dawnym cesarstwie rosyjskim. To nawet nie jest wino, a napój winiarski ze skoncentrowanego soku, sztucznie słodzony i gazowany dwutlenkiem węgla jak Coca-cola. Pytanie specjalistów o profesjonalną recenzję tego trunku zakrawa o bluźnierstwo. Jednak spróbowałem. – Nie podejmę się próby oceny – odmawia Maciej Jurczyk i dodaje: – Zawsze się śmieję, że każdy młodzian doświadczył czym jest Igristoje nie słuchając rad mamy "nie mieszaj", więc moja ocena organoleptyczna ogranicza się do stwierdzenia, że smak Igristoje zna prawie każdy, jednakże nie wszystkim wychodzi on na zdrowie.

Smakosze jedno, a fani ruskiego szampana drugie. I tak będą go bronić jak dobra narodowego. Nawet pół żartem, pół serio. Na stronie Alkowiki pod niezbyt pochlebną opinią znalazły się takie komentarze (pisownia oryginalna).

"Jak śmiesz obrażać Igristoje, napój bogów?!"

"Znawcy win twierdzą, że nieważne co tam pływa, ważne żeby miało kopa."

"Igristoje bardzo lubie. Porownujac inne smakI np prosecco czy brut mam wrazenie ze to czysta komercja.. Co myslicie?"

Czas na toast!
Większość z nas pije ruskiego szampana (lub Dorato, Michelangelo itd.) na urodzinach lub właśnie na Sylwestra. Wtedy zbytnio nie zwracamy uwagi na smak, bo zazwyczaj wypijamy dosłownie kilka łyków tego wina. – Absolutnym błędem spotykanym w całym "bloku wschodnim" jest podawanie Sowieckoje Igristoje z tortem. Podstawowa zasada mówi, że styl wina musi być silniejszy niż jedzenie. Słodki "szampan" i ciasto zupełnie nie pasują – tłumaczy master sommelier Przemysław Kowalski. Serwowanie popularnego trunku na początku imprezy jest też błędem, bo powinniśmy zaczynać od win wytrawnych.


O dziwo, ruski szampan może smakować. Przy odpowiednich warunkach. – Ostatnio modne jest serwowanie tego wina musującego z lekko solonymi frytkami lub czipsami, nie aromatyzowanymi, ale również solonymi. Kwasowość tego trunku neutralizuje tłuszcz, a pęcherzyki powietrza "czyszczą" podniebienie po soli. Pierwsi na to wpadli Japończycy, którzy zaczęli stosować wino musujące do tempury czyli warzyw smażonych na głębokim tłuszczu - jak czipsy czy frytki, a ziemniaki to przecież warzywa – zapewnia specjalista od win Przemysław Kowalski.
Ruski szampan jest używany do toastu oraz wystrzelenia korka (zwykle plastikowego). Jak go otwierać niczym zawodowiec? – Zawsze trzymajmy metalowy koszyczek razem z korkiem w jednej dłoni. Potem robimy sześć półobrotów zawleczką, by poluzować koszyczek. Samym korkiem nie kręcimy, tylko butelką trzymaną w drugiej ręce. To bardzo ważna rzecz, by nie zrobić ani sobie, ani komuś innemu krzywdy – przestrzega master sommelier. Dlatego wątpliwa jakość Igristoja i cena oscylująca zazwyczaj w okolicach 5 złotych nie jest zbyt wygórowana, skoro i tak mamy oblać nim współimprezowiczów, a to co zostanie opróżnić bezpośrednio z butelki.
Trwa ładowanie komentarzy...