"Po ludzku jest mi jej żal". Gronkiewicz-Waltz zmieniła Warszawę, ale jest pod ostrzałem z każdej strony

Następcy Hanny Gronkiewicz-Waltz będą zajmowali "liftingiem" miasta. Ona znalazła się w trudnej sytuacji.
Następcy Hanny Gronkiewicz-Waltz będą zajmowali "liftingiem" miasta. Ona znalazła się w trudnej sytuacji. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja gazeta
Pan jakby się czuł, gdyby TVP Info zmyślała pana słowa i podawała jako jedną z prawdziwych informacji? – pyta jeden z najbliższych współpracowników Hanny Gronkiewicz Waltz. Najnowszy "Newsweek" analizuję sytuację w warszawskim ratuszu i postawę prezydent Warszawy, dzięki której następcy będą zajmowali się tylko "liftingiem" miasta.

Rozmówca "Newsweeka" wylicza zasługi Hanny Gronkiewicz-Waltz: – Rekordowo niskie zadłużenie, świetny rating, można inwestować setki milionów, dobrze uporządkowana struktura. Patrzę na to, w jaki sposób upada, i jest mi jej po ludzku żal.



Teraz Hanna Gronkiewicz-Waltz znalazła się pod ostrzałem. Atakują ją nie tylko środowiska prawicowe, wspólnie z lewicowymi, ale też dawni koledzy partyjni. Co więcej, w ocenie współpracowników prezydent nie rozumie, co się stało. Nie rozumie, dlaczego znalazła się pod ostrzałem mediów takich jak "Gazeta Wyborcza" czy TVN. To niemal absurdalna sytuacja, bowiem komisja Patryka Jakiego zebrała się po serii artykułów "Gazety Wyborczej" poświęconych nieprawidłowościom wokół reprywatyzacji. Absurdalna, gdyż dziennika znienawidzonego przez środowiska Prawa i Sprawiedliwości.

Tymczasem Gronkiewicz-Waltz jest łatwym celem. Zaleta: doświadczenie. Wady: arogancja, brak wyczucia mediów, zużycie – tak tygodnik punktuje obecną prezydent Warszawy. Ta mieszanka cech powoduje, że prezydent się "pogubiła".

– Wielu ludzi z jej otoczenia miało jedną receptę na problemy: przeczekać. Ale pomysł, który działał przez 11 lat, teraz już nie działa – komentuje jeden z współpracowników prezydent Warszawy.

PR nie jest mocną stroną prezydent. O jej występach w mediach PR-owcy mówią "autoblitzkrieg". W ocenie jej znajomego, do którego dotarł tygodnik, obecna prezydent wychodziła z założenia, że sprawę nieprawidłowości przy reprywatyzacji już załatwiła.

To ona wyrzuciła urzędników odpowiedzialnych za zwroty nieruchomości, Jerzego Mrygonia i Marcina Bajkę. Zawiadomiła prokuraturę o przekrętach innego urzędnika, Jakuba R. Gdy zaczęła się afera, pozbyła się dwóch najbliższych ludzi, swoich zastępców Jacka Wojciechowicza i Jarosława Jóźwiaka, choć z przekrętami nie mieli nic wspólnego. – Chodzi o to, co wszyscy wiemy – że komisja nie bada spraw merytorycznie, że nie chodzi o kamienice, tylko o politykę. A czysta polityka to nie jest jej żywioł – tłumaczy bliski współpracownik prezydent Warszawy.

W jego ocenie nieprawidłowości wokół reprywatyzacji to niedopatrzenia. W jego ocenie za Hanną Gronkiewicz-Waltz przemawia długa lista inwestycji. – Będą służyć ludziom przez następne 30 lat; z drugą linia metra, ścieżkami rowerowymi, bulwarami nad Wisłą, mostem Północnym, oczyszczalnią Czajka i setką innych. Każdy następny prezydent będzie się zajmował już tylko liftingiem – ocenia.

Więcej w "Newsweeku".
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...