Miało być tak pięknie. Posłanka PiS w interpelacji miażdży skutki reformy swojego rządu

Nawet Anna Sobecka jest zaniepokojona sytuacją, jaka ma miejsce w szkołach w związku z reformą edukacji.
Nawet Anna Sobecka jest zaniepokojona sytuacją, jaka ma miejsce w szkołach w związku z reformą edukacji. Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Reforma edukacji, jeśli wierzyć zapewnieniom minister Zalewskiej i temu, co o projekcie i realizacji mówiono w mediach publicznych, zakończyła się wielkim sukcesem. Ale coś chyba musiało pójść nie tak, skoro nawet posłanka Sobecka wysyła interpelacje do minister edukacji, zaniepokojona losem polskich dzieci, którym reforma wychodzi czkawką.

Szanowna Pani Minister – tymi słowami zaczyna swój list Anna Sobecka. To posłanka z Torunia, blisko związana z Radiem Maryja i ojcem Tadeuszem Rydzykiem. Trudno byłoby spodziewać się po niej jakiejkolwiek akcji, której ostrze byłoby choć w ogólnych zarysach skierowane w stronę któregoś z ministrów rządu. A jednak – interpelacja Sobeckiej bije w minister Annę Zalewską i reformę edukacji, która przecież miała być jednym ze sztandarowych produktów "dobrej zmiany".
Klasy w szkołach są przepełnione, bo kiedy utworzono siódme klasy, po prostu zabrakło w szkołach miejsca. W szkołach nie ma szafek, więc dzieci muszą codziennie dźwigać ciężary. Lekcje odbywają się w systemie zmianowym. Zajęcia wychowania fizycznego są prowadzone na korytarzach. Maluchy biegają po tych samych korytarzach co siódmoklasiści. Program szkolny jest przeładowany, lekcje zaczynają się o 7.10 i kończą o 16.45. Brzmi znajomo? Te i podobne argumenty słyszeliśmy przez okrągły rok z ust opozycji, która próbowała protestować przeciwko likwidacji gimnazjów i szaleńczemu tempu, z jakim PiS forsowało ustawę zwaną powszechnie "deformą edukacji".

Co ciekawe jednak, wszystkie powyższe tezy właśnie zostały zawarte w poselskiej interpelacji posłanki Sobeckiej, skierowanej do minister Anny Zalewskiej. Podobnych pytań zresztą jest o wiele więcej. Gdyby taki list wysłał poseł Schetyna czy Kosiniak-Kamysz, to można by to złożyć na karby zwykłej wojenki podjazdowej, jakich wiele w polskim Sejmie. Gdy takie pytania stawia posłanka związana z ojcem Rydzyka, to minister Zalewskiej trudniej będzie je zignorować. Wygląda na to, że rośnie liczba przeciwników reformy, choć nie można wykluczyć, że i tym razem minister będzie przekonywać, że reforma edukacji niczym Titanic jest na dobrym kursie.
Trwa ładowanie komentarzy...