"Niech pan przekaże synowi, że nie będziemy na niego głosować". Cięgi za Andrzeja Dudę zbiera nawet jego ojciec

Prezydent Andrzej Duda wraz z rodzicami, Janiną Milewska-Duda oraz Janem Tadeuszem Dudą, podczas uroczystości Bożego Ciała w Krakowie w 2015 r.
Prezydent Andrzej Duda wraz z rodzicami, Janiną Milewska-Duda oraz Janem Tadeuszem Dudą, podczas uroczystości Bożego Ciała w Krakowie w 2015 r. Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
"Z łaski swojej proszę przekazać synowi, że nie będziemy na niego głosować" – zwrócił się do ojca Andrzeja Dudy jeden z uczestników wczorajszej miesięcznicy smoleńskiej w Krakowie. "Ależ proszę nie głosować. Może pan zagłosować na Tuska" – odpowiedział mu mocno poruszony Jan Duda. Potem dodał: "łaski nie robicie, to nie jest łatwa praca". Twardy elektorat Prawa i Sprawiedliwości jest oburzony i zawiedziony, że za dymisją Antoniego Macierewicza może stać Andrzej Duda. – Ważne są osoby, ale pewne idee są ważniejsze – mówi nam osoba ze środowiska prezydenta. Ale i prognozuje, że wprawdzie dziś ten elektorat się od prezydenta odwróci, ale i potem wróci.

Dymisja Antoniego Macierewicza była największą niespodzianką podczas rekonstrukcji rządu, ale i ciosem w samo serce twardego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Podczas 93. miesięcznicy smoleńskiej, jak co miesiąc prezes Jarosław Kaczyński pojawił się na Krakowskim Przedmieściu. Ale obok niego nie było Antoniego Macierewicza. Były szef MON schował się w tłumie. Zwolennicy teorii smoleńskiej, środowiska Klubów "Gazety Polskiej" są rozczarowani dymisją szefa MON. I uważają, że palce w tym maczał Andrzej Duda.

Mniej przychylny Kraków

"Przyszedł czas straszny, haniebny. Odsunięto od władzy ministra Antoniego Macierewicza, jednego z najwspanialszych Polaków odradzającej się Polski" – to fragment płomiennej przemowy krakowskiego fotografa Stanisława Markowskiego, odnotowany przez dziennikarzy "Gazety Wyborczej". Zwykle 10. dnia każdego miesiąca wielkimi brawami witano tu profesora Jana Dudę, ojca prezydenta. Ale wczoraj było znacznie inaczej. Słychać było tylko pojedyncze oklaski.

Markowski mówił do tłumu, że nie ma uzasadnienia, by odwołać Antoniego Macierewicza.
"Nie odwołano się do narodu, nie pytano nas. My jesteśmy z nim zaprzysiężeni na śmierć i życie, dla niego tu przychodziliśmy. Dlatego, by podtrzymać go na duchu, by trwał w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej. Komu zależało, by to przerwać?" – zapytał. Na co – jak relacjonuje "Gazeta Wyborcza" – tłum odpowiedział: "prezydentowi". Dalej fotograf stwierdził wprost, że trzeba uzyskać odpowiedź, dlaczego prezydent doprowadził do dymisji ministra Macierewicza. Tłum skandował: "Antoni, Antoni". A przez mikrofon można było usłyszeć poważne deklaracje: "Antoni, jesteśmy z tobą, modlimy się za ciebie". "Słyszysz nas, jesteśmy z tobą, jesteśmy twoimi żołnierzami" – powiedział fotograf. Później wszyscy odmówili "Ojcze Nasz".

"Kiedy Andrzej Duda wygrał wybory, byłem dumny. Dziś mogę oświadczyć publicznie: Nigdy, w żadnym czasie i na żadne stanowisko nie zagłosuję na Andrzeja Dudę" – dodał Marek Michno, przewodniczący Krakowskiego Klubu "Gazety Polskiej". Za te słowa nagrodzono go brawami.

"Łaski nie robiliście"

Tym przemówieniom przysłuchiwał się Jan Duda. Na nagraniu Wyborcza.pl, uwieczniono rozmowy ojca prezydenta ze zgromadzonymi na 93. miesięcznicy smoleńskiej w Krakowie. Jeden z mężczyzn prosi profesora, by przekazał synowi, że "nie będziemy na niego głosować". "Ależ proszę nie głosować. Może pan zagłosować na Tuska" – odpowiada mu mocno poruszony Jan Duda. Staruszek prosi, by z niego nie żartował. "Wie pan co, nie każę wam głosować. Łaski nie robicie, to nie jest łatwa praca" – odparł Jan Duda, żywo przy tym gestykulując. Na co mógł usłyszeć: "Myśmy głosowali na prezydenta, który miał nas reprezentować". Jan Duda powtarza: "i reprezentuje". Mężczyzna kończy myśl: "A dymisjonując pana Macierewicza, nie reprezentuje".


Później ojciec prezydenta w rozmowie z dziennikarzem "GW" przyznał, że nie zdziwiły go słowa, które usłyszał. – Ja się takimi sprawami nie przejmuję, syn wypełnia swoją misję. Ja nie jestem radykałem i nigdy nie byłem, mnie środowisko radykałów nie dziwi ani nie boli. Radykałowie też muszą być – stwierdził Jan Duda. Dodał, że na kolejne miesięcznice smoleńskie zamierza przychodzić.
Osoba ze środowiska prezydenta Andrzeja Dudy

Macierewicz to człowiek zdecydowany, patriota, ideowy, czyli w typie prezydenta, wydawałoby się, że powinni grać na jednej nucie, bo mają bardzo podobne ideały, ale cechy charakterologiczne są takie a nie inne. Na tę chwilę ten elektorat fanów ministra Macierewicza jest urażony, ale jestem przekonany, że oni z czasem zobaczą, że pan Błaszczak dobrze prowadzi ministerstwo, to im to minie. I jak zobaczą, że pan Macierewicz nie jest na bok odrzucony i nadal będzie funkcjonował w klubie, w Sejmie, to elektorat zrozumie. A sama idea pełnej i dobrej współpracy, jest wyższa niż jedna osoba. Ważne są osoby, ale pewne idee są ważniejsze.

– Nieładnie, jak ktoś kogoś szantażuje. Prezydent dba o każdy głos, ale nie może się bać utraty każdego głosu, bo wtedy byłby niewolnikiem – słyszymy od osoby ze środowiska Andrzeja Dudy. Zdaniem naszego informatora, prezydent w swoim działaniu ma poparcie nie tylko rodziny, ale i milionów Polaków. A to dlatego, że jego działania są po prostu dobre dla Polski. – Dziś pewnie ten elektorat się od prezydenta odwróci, ale i potem wróci – prognozuje w rozmowie z naTemat jedna z bliskich prezydentowi osób.

źródło: Wyborcza.pl
Trwa ładowanie komentarzy...