"Czarna środa" przetoczyła się przez Polskę. Kobiety z całego kraju protestowały przeciwko PO i Nowoczesnej

"Czarna Środa" wyraża sprzeciw w związku z ostatnimi głosowaniami w Sejmie
"Czarna Środa" wyraża sprzeciw w związku z ostatnimi głosowaniami w Sejmie Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Wzburzenie sięgnęło niemal szczytu, a wszystko przez ostatnie głosowanie w Sejmie, które stało się zapalnikiem dla kobiet, by głośno domagać się swoich praw na ulicy. W całym kraju zorganizowano protesty w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Ideą ruchu jest wyrażenie rozczarowania postawą opozycji z Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej w związku z głosowaniami, które odbyły się w ubiegłym tygodniu w Sejmie

Chodzi oczywiście o odrzucenie przez Sejm projektu "Ratujmy Kobiety". Manifestacje odbywają się nie tylko w Warszawie, ale i w innych dużych miastach. – Jesteśmy tutaj, protestujemy, bo zostaliśmy sami – przekonywała Monika Twarogal, działaczka Strajku Kobiet podczas pikiety na Wełnianym Rynku w Gorzowie. Kobieta następnie wymieniała posłów opozycji, którzy głosowali przeciw skierowaniu projektu obywatelskiego ustawy do dalszych prac w komisji. – Oddaj mandat – krzyczeli obecni po każdym wymienionym nazwisku.

Przypomnijmy, że zabrakło zaledwie dziewięciu głosów, by obywatelski projekt "Ratujmy kobiety" skierować do dalszych prac. Zabrakło, bo wielu przedstawicieli opozycji w ogóle nie wzięło udziału w głosowaniu. Nie zrobiło tego dwudziestu dziewięciu posłów z Platformy Obywatelskiej i dziesięciu z Nowoczesnej. To o tyle uderzające, że wystarczyłoby tylko dziewięć głosów, aby "Ratujmy kobiety" został skierowany do dalszego przygotowania. Co może zaskakiwać, za dalszymi pracami nad projektem odpowiedzieli się nawet Jarosław Kaczyński i Krystyna Pawłowicz.

źródło: Wyborcza.pl
Trwa ładowanie komentarzy...