Dwie dezubekizacje to za mało? Szykuje się kolejna, tym razem na uniwersytetach

To nie koniec dezubekizacji. Teraz ma zajrzeć na uniwersyteckie aule i do uczelnianych pokojów.
To nie koniec dezubekizacji. Teraz ma zajrzeć na uniwersyteckie aule i do uczelnianych pokojów. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta
Gdyby komuś było mało dotychczasowego dezubekizacyjnego szaleństwa, ten się nie rozczaruje. Jak podaje portal tvp.info, w ministerstwie nauki i szkolnictwa wyższego przygotowywany jest projekt dezubekizacji środowiska naukowego. To może oznaczać rewolucję o nieznanym zakresie.

Wygląda na to, że po ulicach oraz osobach pracujących w służbach państwowych przed 1989 rokiem przyszedł czas na uniwersytety. A jak ma dokładnie polegać dezubekizacja środowiska naukowego? W najprostszy z możliwych sposób. Do tej pory ustawa o szkolnictwie wyższym nie zobowiązywała naukowców do składania oświadczeń lustracyjnych. W przypadku ujawnienia faktu współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL, pozostawał wstyd i ostracyzm części środowiska. Nie miało to jednak bezpośredniego wpływu na karierę naukową.
Jak dowiedział się portal tvp.info, projekt przygotowywany przez MNiSW przewiduje obowiązek składania takich oświadczeń. W przypadku negatywnego wyniku lustracji, naukowiec nie będzie mógł pełnić funkcji publicznych. Projekt ustawy dokładnie określa, o jakie funkcje publiczne chodzi. Naukowcy "z przeszłością" nie będą mogli być prorektorami, dziekanami, prodziekanami ani kierownikami katedr. Zabronione będzie także pełnienie funkcji kierowniczych w Polskiej Akademii Nauk czy Polskiej Komisji Akredytacyjnej oraz praca jako eksperci tych instytucji.

źródło: tvp.info
Trwa ładowanie komentarzy...