"Ideały nie mają dla niego znaczenia. Nie będziemy go popierać". Tak dezertera z PSL powitano w obozie "dobrej zmiany"

Mieczysław Baszko opuścił PSL, by wstąpić do Porozumienia Jarosława Gowina, które jest w koalicji rządzącej z PiS. Teraz nowi koledzy z "dobrej zmiany" mocno go jednak krytykują.
Mieczysław Baszko opuścił PSL, by wstąpić do Porozumienia Jarosława Gowina, które jest w koalicji rządzącej z PiS. Teraz nowi koledzy z "dobrej zmiany" mocno go jednak krytykują. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Ze względu na neonazistowską aferę ujawnioną przez dziennikarzy TVN na dalszy plan zszedł ostatni spektakularny transfer na polskiej scenie politycznej z posłem Mieczysławem Baszko w roli głównej. Spektakularny nie tylko dlatego, że Baszko przechodził z PSL do obozu "dobrej zmiany" z nadzieją na zniszczenie klubu parlamentarnego ludowców. Równie ciekawe okazało się bowiem to, jak przyjęto go w nowym środowisku partyjnym.

Nieudany plan Baszki
Jak informowaliśmy w naTemat, Mieczysław Baszko kilka dni temu opuścił Polskie Stronnictwo Ludowe, z którym był związany od 1996 roku, by wstąpić do Porozumienia, czyli partii Jarosława Gowina współtworzącej koalicję rządową wraz z Solidarną Polską oraz Prawem i Sprawiedliwością. Na porzucenie wieloletnich politycznych przyjaciół Baszko zdecydował się w momencie nieprzypadkowym. U boku Gowina swoją decyzję ogłosił w dniu, w którym w Kraśniku zorganizowana została przedwyborcza konwencja PSL.



Gdy podlaski exludowiec informował, że staje się człowiekiem "dobrej zmiany", wydawało się, iż w ten sposób unicestwia klub parlamentarny PSL, który ze względu na zbyt małą liczbę członków zostanie zdegradowany do rangi koła. Już na wspomnianej konwencji w Kraśniku lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz oznajmił jednak, że "polityczni kłusownicy przegrali". Wiedział bowiem, iż po odejściu Baszki jego klub ocaleje, gdyż przeformuje się w klub federacyjny, współtworzony z posłami Unii Europejskich Demokratów. W poniedziałek oficjalnie to wszystko potwierdzono. I jasnym stało się, iż Baszce nie powiódł się plan zniszczenia klubu PSL.

Jednak to nie wszystko... Gdyby nie afera wynikająca z reportażu dziennikarzy TVN24 o polskich neonazistach, opinii publicznej zapewne nie umknąłby wywiad, którego na temat Mieczysława Baszki lokalnym podlaskim mediom udzielił wpływowy w tym regionie działacz Prawa i Sprawiedliwości, starosta sokólski Piotr Rećko. Bo na nowym koledze z koalicji nie zostawił on właściwie suchej nitki. – Bardzo negatywnie i źle oceniam tego typu zachowanie, jakiegokolwiek polityka. Jest to moment, kiedy własna formacja Mieczysława Baszko przeżywa kryzys i on ją zostawia. Pokazuje jakim tak naprawdę jest człowiekiem – mówił Rećko o Baszce portalowi iSokolka.eu.

Dla PiS Baszko jest niewiarygodny
Rećko dodał też, że jego zdaniem dla nowego posła Porozumienia "ideały nie mają żadnego znaczenia". – Ma dla niego znaczenie jedna rzecz: to, czy on akurat rządzi i jest przy władzy. W każdej formacji trzeba być przygotowanym na to, że jest czas na rządzenie, ale także na bycie w opozycji. Wierność pewnym ideałom i rozwiązaniom to podstawowa sprawa w polityce i świadczy o wiarygodności lub jej braku. Z tego właśnie punktu widzenia uważam, że Mieczysław Baszko jest niewiarygodny – oburza się polityk PiS.

Jakie znaczenie mają nieprzyjemne słowa, gdy obóz "dobrej zmiany" ma do rozdania synekury? A takie, iż wiele wskazuje na to, że Mieczysław Baszko nie może liczyć na wsparcie dalszej kariery ze strony nowych politycznych kolegów. – Moje środowisko, środowisko Prawa i Sprawiedliwości powiatu sokólskiego na pewno nie będzie popierało pana Mieczysława Baszko, gdziekolwiek będzie startował. Nie będziemy wspierać jego kandydatury. Jego styl uprawiania polityki jest dla nas nie do przyjęcia – zapowiedział Piotr Rećko.

źródło: iSokolka.eu
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...