Znajomość objawów może ci uratować życie. Ten typ raka trudno wykryć podczas regularnych badań

Rak jajnika należy do nowotworów, których wczesne wykrycie jest trudne
Rak jajnika należy do nowotworów, których wczesne wykrycie jest trudne Foy. 123rf.com /Katarzyna Bialasiewicz
Wiedza ratuje życie - z tym stwierdzeniem zgodzą się zapewne lekarze wszystkich specjalności. W wielu przypadkach, poza znajomością charakterystycznych objawów i uważną obserwacją własnego organizmu, my jako pacjenci, mamy jednak dodatkowe wsparcie w postaci badań przesiewowych. Jeśli stawiamy się na nich regularnie, możemy, z różnym, choć z reguły - całkiem sporym, prawdopodobieństwem założyć, że daną chorobę uda się wykryć we wczesnej fazie. Ta zasada nie dotyczy jednak jednego z najbardziej niebezpiecznych nowotworów kobiecych - raka jajnika.

- O raku jajnika mówi się , że to „cichy zabójca”, bo objawy poprzedzające wystąpienie choroby są niecharakterystyczne, a sam nowotwór cechuje się najgorszym rokowaniem spośród wszystkich nowotworów ginekologicznych - tłumaczy dr n. med. Agnieszka Gąsowska-Bodnar, specjalista ginekologii onkologicznej.

- Na tle wszystkich nowotworów ginekologicznych, rak jajnika jest na pozycji trzeciej pod względem częstości występowania. Pod względem liczby zgonów wybija się natomiast na niechlubne pierwsze miejsce - potwierdza dr hab. n. med. Lubomir Bodnar, onkolog z warszawskiego Wojskowego Instytutu Medycznego.

Na stronie kampanii “Dla niej. Możemy więcej”, której celem jest wspieranie kobiet zmagających się z nowotworami sfer intymnych, czytamy, że rak jajnika stanowi aż 5 proc. wszystkich nowotworów złośliwych wykrywanych u Polek. Wykrywanych, dodajmy, często już w zaawansowanym stadium, bo w przypadku tej choroby nie można właściwie mówić o skutecznej profilaktyce.


Badania przesiewowe? Nie istnieją
- Rak jajnika to nowotwór, który często przebiega bardzo skrycie, podstępnie. Mamy małe ognisko w jajniku, a w jamie brzusznej - już duży rozsiew. Od samego już początku nowotwór ten bywa rozsiany bardzo mocno - tłumaczy dr Bodnar, dodając, że w przypadku raka jajnika nie istnieją skuteczne metody badań przesiewowych.
dr hab. n. med. Lubomir Bodnar

W tym przypadku nie możemy powiedzieć, że jeśli kobieta będzie chodziła, w cyklu corocznym, dwuletnim czy trzyletnim, na jakieś określone badania, to zmniejszymy u niej, w razie wystąpienia tej choroby, ryzyko zgonu, czy też doprowadzimy do tego, że choroba będzie rozpoznana w bardzo wczesnej fazie, gwarantującej wyleczenie.

Problemy z leczeniem raka jajnika, jak i innych nowotworów stref intymnych, potęguje fakt, że wiele kobiet nadal ma opory przed szczerą rozmową na temat “tych” chorób: - Nowotwory stref intymnych w naszym społeczeństwie to nadal temat tabu w niektórych grupach społecznych. Chore mają opory przed wizytami u ginekologa i często poszukują lekarek, bo w tych relacjach łatwiej przełamuje się stereotypy i łatwiej rozmawia o krępujących je tematach - twierdzi dr Gąsowska-Bodnar.

Czy oznacza to, że nie możemy zrobić nic, aby ryzyko zachorowania zmniejszyć? Nie do końca. Przede wszystkim trzeba uświadomić sobie, skąd bierze się ten typ nowotworu.

Czynniki ryzyka
Dr Bodnar tłumaczy, że o zachorowaniu na raka jajnika decydują, w dużej mierze, predyspozycje genetyczne. - Jeśli w rodzinie występowały nowotwory, szczególnie jajnika czy piersi, to u kobiet z obciążonym wywiadem rodzinnym istnieje podwyższone ryzyko zachorowania. W tych populacjach szczególnie warto wnikać głębiej. Do rozważenia jest tu konsultacja genetyczna czy pilniejszy nadzór ginekologiczny - radzi specjalista.

Z doświadczenia dr Gąsowskiej-Bodnar wynika, że, niestety, najbardziej świadome możliwości wystąpienia raka jajnika są osoby, które zetknęły się z chorobą bardzo blisko: - Kobiety u których w najbliższej rodzinie wystąpił rak jajnika, posiadają znacznie większą wiedzę. One wiedzą jak ciężka jest to choroba, jak podstępnie, bezobjawowo, a niekiedy bardzo szybko się rozwija. Wiedzą również o tym, iż choroba ta często związana jest z mutacją w obrębie genów BRCA1 czy BRCA2. Korzystają one z poradnictwa genetycznego i mają świadomość procedur zmniejszających ryzyko zachorowania na raka jajnika - stwierdza dr Gąsowska-Bodnar.

Około 1 na 300 kobiet w Polsce ma odziedziczone po jednym z rodziców wrodzone uszkodzenie DNA, czyli tzw. mutację, genów BRCA1 lub BRCA2. U tych kobiet istnieje zwiększone ryzyko zachorowania na raka jajnika (ok.40% szans na chorobę) i raka piersi (ok. 70% szans na chorobę.

Warto podkreślić, że mutacja genów to nie jedyny czynnik podwyższający ryzyko wystąpienia raka jajnika. Niestety, na większość pozostałych mamy równie niewielki wpływ, co na zestaw odziedziczonych genów. Specjaliści wymieniają tu również dietę ubogą w błonnik i witaminy, wysoki wzrost i dużą masę ciała, niepłodność. Z kolei ryzyko wystąpienia raka jajnika zmniejszają czynniki hamujące owulację, takie jak duża liczba ciąż oraz karmienie piersią.

Jedyna słuszna linia obrony, jaką możemy więc przyjąć w przypadku raka jajnika, polega na zaznajomieniu się z jego objawami. Jak jednak łatwo się domyślić, biorąc pod uwagę wspomnianą wcześniej “podstępność” tej choroby, nie będą one typowe.

Objawy raka jajnika
W przypadku tego nowotworu pierwsze pojęcie, które trzeba sobie przyswoić to “objawy niespecyficzne”. Oznacza to, że sygnałem ostrzegawczym nie będzie tu ból jajników, krwawienie pomiędzy miesiączkami czy inne, “ginekologiczne” sygnały ostrzegawcze. Zamiast o upławy, ginekolog zapyta nas na przykład o wzdęcia.

- Objawy poprzedzające wystąpienie choroby są niecharakterystyczne, a często pierwszym sygnałem zaawansowanej już choroby jest wodobrzusze - tłumaczy dr Gąsowska-Bodnar, dodając jednak, że w wielu przypadkach organizm ostrzega nas wcześniej. Spis symptomów stworzyła amerykańska badaczka - dr Barbara Goff z University of Washington:
dr n. med. Agnieszka Gąsowska-Bodnar

Na podstawie retrospektywnej analizy objawów u kobiet, które zachorowały na raka jajnika wyodrębniła ona 6 objawów na które należy zwrócić szczególna uwagę, jeśli pojawiają się częściej niż 12 razy w miesiącu: bóle brzucha, bóle w miednicy mniejszej, powiększenie się obwodu brzucha, wzdęcia brzucha, uczucie pełności, utrata apetytu.

W trakcie wizyty u ginekologa warto więc “poskarżyć się” nawet na objawy, z którymi, intuicyjnie, zgłosilibyśmy się raczej do gastrologa. Wiedząc, że takie dolegliwości nas dręczą, lekarz zaleci USG, które pozwoli rozwiać ewentualne wątpliwości.

Artykuł powstał w ramach kampanii: "Dla niej. Możemy więcej".

Trwa ładowanie komentarzy...