Znowelizowana ustawa o IPN wywołała radykalne głosy. "Wierzę Edelmanowi, a nie Dudzie"

Marek Edelman był uczestnikiem powstania w getcie warszawskim.
Marek Edelman był uczestnikiem powstania w getcie warszawskim. Fot. Sergiusz Pęczek / Agencja Gazeta
Znowelizowana ustawa o IPN budzi wiele emocji nie tylko wśród polityków, ale i internautów. Prowadzą oni burzliwą dyskusję na temat historii, Holokaustu i postaw Polaków. "Polacy mordowali swoich Żydowskich sąsiadów" – napisała Eliza Michalik. Katarzyna Kądziela, liderka Inicjatywy Feministycznej, wypowiada się w podobnym tonie: – Marek Edelman wielokrotnie udowodnił, że mówi prawdę i że za tę prawdę jest w stanie ponieść najwyższą ofiarę. Prezydent Duda udowodnił tylko tyle, że jest w stanie złamać każdą przysięgę, w tym prezydencką.

Kryzys na linii Warszawa-Jerozolima
Ostra dyskusja między Polską a Izraelem toczy się od kilku dni i to nie tylko na najwyższych szczeblach, ale i w internecie. Chodzi oczywiście o znowelizowaną ustawę o IPN.

Ta zakłada karę grzywny lub do trzech lat wiezienia m.in. za "publiczne i wbrew faktom" przypisywanie Polsce "odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości". Sejm przyjął tę ustawę w piątek. Dziś zajmie się nią Senat, a później podpis pod nią złoży prezydent Andrzej Duda. I gotowe.
Ale tym razem nie pójdzie tak szybko: Izrael chce zmian w ustawie o IPN. Zdaniem władz Izraela, polscy politycy próbują zakazać mówienia o współodpowiedzialności Polaków za Holokaust.
Politykom PiS najogólniej mówiąc chodziło przede wszystkim o to, by w zagranicznych mediach przestało funkcjonować sformułowanie "polskie obozy śmierci" (i słusznie!). Ale już widać, że – póki co – ich starania przynoszą tylko odwrotny skutek.– Nigdy w świecie nie ukazało się tylu sformułowań "polskie obozy koncentracyjne", jak teraz, dzięki temu prawu – ocenia profesor Aleksander Smolar. "Kolejny sukces PiS. Chcieli zakazać całemu światu mówienia o polish death camps a sprowokują międzynarodową debatę o polskiej postawie wobec Holocaustu, która niestety ma swoje ciemne strony np. Jedwabne" – zauważa jeden z internautów.

"Bez wybielania historii"

Politycy PiS i IPN uspokajają, że nie chcą wybielać historii ani karać za mówienie o zbrodniach Polaków. Premierzy Benjamin Nethanjahu i Mateusz Morawiecki powołali grupy eksperckie, które mają pomóc w dialogu. Ale politycy mówią otwarcie, że strona polska nie przewiduje żadnych zmian, a ustawa z Senatu wyjdzie bez poprawek.
Część internautów ocenia, że jest ona nieprecyzyjna. "PiS zamierza uchwalić prawo, zgodnie z którym będzie można pakować ludzi do więzienia za ich poglądy" – czytamy w sieci. – Ta formuła jest na tyle ogólna, że wzbudza uzasadnione skojarzenia, iż tu nie chodzi w istocie o nazwę "polskie obozy koncentracyjne", a o tłumienie wszelkich głosów, które krytycznie by się wypowiadały o różnych aspektach przeszłości Polski i Polaków – mówi nam Aleksander Smolar.

Ostra dyskusja
Nowa ustawa o IPN miała zaprzestać rozpowszechnianiu fałszywego sformułowania "polskie obozy śmierci", a sprowokowała nie tylko Polaków do dyskusji na temat Holokaustu.
Na odważny komentarz zdecydowała się Katarzyna Kądziela, dyrektor Fundacji im. Jarugi Nowackiej, liderka Inicjatywy Feministycznej.
Katarzyna Kądziela (komentarz z Facebooka)
dyrektor Fundacji im. Jarugi-Nowackiej

W pełni świadoma swoich słów i przekonana o racji piszę: Polacy są współwinni Zagładzie. Polki i Polacy mordowali swoich żydowskich sąsiadów także wtedy, gdy Niemców już w Polsce nie było. W czasie okupacji na 3 ukrywających się Żydów 2 było zadenuncjowanych przez Polkę lub Polaka. Antysemityzm jest jedną z najpotworniejszych i najczęściej występujących wad w społeczeństwie dzisiejszej Polski. Ja kłamać nie zamierzam.

Kędziela liczy się z tym, że niedługo za taki wpis będzie mogła trafić za kratki. – Jestem w pełni świadoma tych słów, a także czasu, w którym je wypowiadam. Tak, Polacy są współwinni za Holokaust, tak Polacy mordowali Żydów, tak Polacy i Polki denuncjowali Żydów, tak na trzech ukrywających się, dwóch było zadenuncjowanych i zostało zamordowanych – rozwija Katarzyna Kądziela. I dodaje, że wierzy Markowi Edelmanowi, a nie prezydentowi Andrzejowi Dudzie.
Przypomnijmy, że prezydent podczas poniedziałkowego wystąpienia w Żorach wyraził swój sprzeciw wobec oczerniania narodu i państwa polskiego poprzez zakłamywanie prawdy historycznej. Ponadto, podkreślił, że nie było polskich obozów zagłady oraz nie było systemowego wsparcia ze strony polskiej dla Holokaustu.

– Marek Edelman wielokrotnie udowodnił, że mówi prawdę i że za tę prawdę jest w stanie ponieść najwyższą ofiarę. Prezydent Duda udowodnił tylko tyle, że jest w stanie złamać każdą przysięgę, w tym prezydencką – zaznacza Katarzyna Kądziela, liderka Inicjatywy Feministycznej.
Katarzyna Kądziela
liderka Inicjatywy Feministycznej

Jest w Polsce taka organizacja - Stowarzyszenie Dzieci Holokaustu, można przeczytać wielotomowa publikację złożoną z ich wspomnień. Ci ludzie wtedy byli tylko bezbronnymi dziećmi. Ukrywającymi się i ukrywanymi nie tylko przed śmiercią z rąk Niemców, ale także, czasem przede wszystkim przed Polkami i Polakami, którzy je tropili, ścigali, wydawali w ręce gestapo, a czasem po prostu mordowali. Oni opowiedzieli nam swoją historię i my musimy znać prawdę. Taką jaką opowiadała mi jedna z nich - do końca życia zasypiała z chlebem pod poduszką. Zmarła kilka lat temu. Wielkim narodem jest nie ten, kto mówi tak o sobie i unika odpowiedzialności za swoje małości, ale ten, który nie waha się przyjąć  na siebie odpowiedzialność za swoje małości.

– Nie, to nie Polacy wznieśli Auschwitz, ale to Polacy spalili stodołę w Jedwabnem, która jest tylko jednym z symboli – uważa Kądziela. Dziennikarka Eliza Michalik na Twitterze napisała, że to "Polacy mordowali swoich Żydowskich sąsiadów w sposób zorganizowany, bez przymusu ze strony nazistów, z własnej woli, chciwości i podłości". Część internautów ostro zareagowało na jej komentarz: "Ordynarne kłamstwo, a oprócz tego ciekawa sprawa. Łatwo napisać, że to Polacy mordowali, za to przymus ze strony nazistów (o Niemcach ani słowa). Skąd taka nienawiść do własnego narodu?".


– Wywołanie debaty poprzez niefortunną i niemądrą, źle napisaną ustawę, prowadzi do daleko idących polaryzacji, do odgrzebywania różnych stereotypów – podsumowuje profesor Smolar. Dodaje jednak: – W pamięci bardzo wielu Żydów pozostały bardzo smutne wspomnienia. Niezależnie od rozmiaru, skali denuncjacji przez szmalcowników czy mordowania Żydów po to, by przejąć ich własność, to faktem jest, że często jeden kolaborant w tej dziedzinie przysłania obraz iluś tam uczciwych i dzielnych ludzi. Dlatego, że jeden człowiek może wyrządzić znacznie więcej szkody, niż sto pozytywnych osób uczynić rzeczy dobre.
Trwa ładowanie komentarzy...