"Karma is a Bitch". Właśnie powstało nowe internetowe wyzwanie i mam nadzieję, że nie trafi do Polski

O co chodzi z "Karma is a bitch" challenge?
O co chodzi z "Karma is a bitch" challenge? Kadr z YouTube
Internetowa popularność, potrzeba akceptacji, czy zwyczajna głupota? Dzieciaki jarają się viralowymi wyzwaniami z różnych powodów. A jak siądzie najnowsze z nich pt. Karma is a Bitch Challenge?

Ice Bucket Challenge, czyli wylewanie kubła lodowatej wody na głowę, wydawało się dziwne, lecz miało większy sens i w jakimś stopniu wpłynęło na poprawę losu osób chorujących na stwardnienie rozsiane zanikowe boczne (ALS). Reszta viralowych wyzwań bywała śmieszna, uroczo socjalizująca albo po prostu durna. Niektóre z nich pływały jednak zbyt blisko niesławnego Niebieskiego Wieloryba i warto byłoby zwrócić na nie uwagę, szczególnie wtedy gdy z ust naszej pociechy padają frazy w stylu: "Kuba wrzucił na insta superanckie Ostateczne Selfie" albo "Mamo, gdzie schowałaś kapsułki do prania?". Serio, niewielka kontrola trendów, którymi jara się twój dzieciak może pozwolić uniknąć wielu nieprzyjemnych, czy wprost niebezpiecznych dla zdrowia i życia akcji.
O wspomnianym Wielorybie, czy Ostatecznym Selfie głośno było w ubiegłym roku, ale licho nie śpi i już na początku 2018 internetowej społeczności przyszło mierzyć się z zagrożeniem w postaci Tide Pod Challenge. O co chodzi? Choć ciężko w to uwierzyć, gimbusy wymieniają się krótkimi nagraniami video, na których pożerają kapsułki do prania. Bardziej złośliwi powiedzieliby, że to selekcja naturalna. Ja powiedziałbym raczej, że to chora zabawa wirtualnych sadystów, bezlitośnie żerujących na życiowym nierozgarnięciu małolatów.
Jak bardzo niebezpieczne dla zdrowia są takie kapsułki do prania? No nie bez powodu producenci umieszczają na nich ostrzeżenia dotyczące szkodliwości swojego produktu. W praktyce skutki "zajadania się" kombinacją proszku, czy żelu w iście cukierkowym opakowaniu wyglądają naprawdę przerażająco.
W sumie dlaczego dzieciaki chcą brać udział w viralowych wyzwaniach? Dla lajków. A tak poważnie, powody dołączania do tych internetowych łańcuszków wydają się dość jasne dla kogoś, kto chociaż raz w życiu był młody. Nastolatkowie zazwyczaj mają niską samoocenę, łatwo wpadają w kompleksy, które próbują leczyć na setki rozmaitych sposobów. Najczęściej starają się zaistnieć w grupie, zaimponować jej czymś. W zależności od towarzystwa godzinami będą pochłaniali książki albo klepali bity, ale że każdy kij ma dwa końce, brali również udział w ryzykownych akcjach i libacjach.

Globalizacja i internet zmieniły wyłącznie formę, bo po co niby żużlować motorynką na zamarzniętym jeziorze, kiedy można po prostu wszamać kapsułkę do prania, nagrać to i zgarnąć dziesiątki tysięcy wyświetleń. Szkoda tylko, że zarówno w jednym jak i drugim przypadku pragnienie zdobycia sławy szerokim łukiem zahacza o patologię, a internetowa popularność to jedynie kolejny czynnik popychający dzieciaki do ryzykownych zachowań. Niestety w takich chwilach nikt z nich nie myśli, że łatka "cynamonowego ćpuna", czy "człowieka-pralni" to największy przypał jaki mogą zgotować sobie na długie lata (nie mówiąc po raz kolejny o problemach ze zdrowiem).
No ale są jeszcze przecież inne challenge’e, na których nikt nie robi sobie krzywdy, co nie? Akcje typu Mask Off Challenge pokazały nam całkiem sporo niezwykle utalentowanych osób. Inne jak Mannequin Challenge, czy najnowsze viralowe wyzwanie - Karma is a Bitch Challenge, które z Azji zaczyna rozprzestrzeniać się na resztę internetów to nieszkodliwa zabawa, albo po prostu strata czasu. Świeżynka wśród osobliwych łańcuszków to mieszanka cytatu z "Riverdale" (od którego wzięła się nazwa wyzwania), kawałka "Gucci Gucci" Kreayshaw i przemiany nastolatków z brzydkich kaczątek w kipiące seksem łabędzie. Zobaczcie sami:
Myślicie, że polscy nastolatkowie dadzą się porwać swoim azjatyckim rówieśnikom? Tak… Jeśli tylko tym drugim uda się wystarczająco zaciekawić dzieciaki ze Stanów. Karma is a Bitch Challenge nie jest żadnym hardkorem, jeśli chodzi o poziom szkodliwości, więc mamusie i tatusiowie powinni spać spokojnie. Jedyne co boli to bezsens całej akcji. Trochę smutne, że koniec końców najważniejsze jest to, czy lajki się zgadzają.
Trwa ładowanie komentarzy...