Alison Chadwick, druga żona Onyszkiewicza, która zginęła w górach. Poznali się w Tatrach, razem zdobywali Himalaje

Alison Chadwick-Onyszkiewicz (po prawej stronie) wraz z  Liz Klobusicky-Mailaender w jednym z obozów podczas wyprawy na Annapurnę.
Alison Chadwick-Onyszkiewicz (po prawej stronie) wraz z Liz Klobusicky-Mailaender w jednym z obozów podczas wyprawy na Annapurnę. Fot. Arlene Blum
Pierwsza żona Janusza Onyszkiewicza zginęła podczas wyprawy do jaskiń na Kaukazie. Druga – Alison Chadwick – podczas ataku szczytowego na Annapurnę. Po tym wypadku Onyszkiewicz już na zawsze porzucił wspinaczkę. I zajął się polityką.

Poznali się w Tatrach
Alison Chedwick urodziła się w Birmingham, ale dorastała w Kornwalii. Wspinaczkę rozpoczęła jako 18-latka. Janusza Onyszkiewicza poznała w Tatrach. – Ona przyjechała do Polski na staż w Akademii Sztuk Pięknych – opowiadał Onyszkiewicz podczas jednego ze spotkań Centrum Myśli Jana Pawła II. Połączyła ich pasja, pobrali się w 1971 roku. Alison była drugą żoną Onyszkiewicza. Pierwsza zginęła w 1967 roku w czasie wyprawy do jaskiń na Kaukazie.
Rok po ślubie ruszyli razem w Hindukusz. Zdobyli m.in. Noszak. – To był wyjazd, w którym chodziło o to, by dziewczyny weszły na Noszak. I tym samym ustanowiły europejski rekord wysokości dla kobiet – mówił Onyszkiewicz.

W obozie pod Noszakiem Wanda Rutkiewicz, Alison Chadwick-Onyszkiewicz i Arlene Blum zdecydowały się zorganizować polsko-amerykańską wyprawę na któryś z ośmiotysięczników. "Miałyśmy nadzieję wspiąć się na Annapurnę (8089 metrów). I w 1975 roku, ale nie udało nam się zdobyć zezwolenia nepalskich władz" – pisała później amerykańska alpinistka Arlene Blum w książce Annapurna. Góra kobiet.

Zdobywali szczyty w Himalajach
W 1975 roku ruszyli w Himalaje, by zdobyć dziewiczy jeszcze Gaszerbrum III (7 952). Kierownikiem żeńskiej wyprawy została Wanda Rutkiewicz, jej zastępcą Janusz Onyszkiewicz, który kierował też męską wyprawą. – Myśleliśmy, że zrobimy wyprawę kobiecą na Gaszerbrum III, ale obok jest szczyt który się nazywa Gaszerbrum II. W związku z tym myśl była taka, by zrobić dwie wyprawy. Żeńska na Gaszerbrum III, męską – Gaszerbrum II. To umożliwiało prowadzenie wspólnej akcji przez bardzo długi czas – opowiadał Onyszkiewicz w Centrum Myśli Jana Pawła II.


Anna Czerwińska w rozmowie z "Wysokimi Obcasami" wspomniała, że zapamiętała Alison z tej wyprawy jako "cichutką i spokojną". "Niewiele mówiąca Angielka, dobrze wychowana, nie przeklinała. Ale miała ambicję i sportowe podejście do wspinania. Raczej nie była orłem technicznym, ale miała motywację, żeby robić coś nowego. Bardzo wspierała Wandę w tym, żeby nie atakować Gaszerbrumu II, ale dziewiczy wtedy Gaszerbrum III, najwyższy niezdobyty szczyt Ziemi" – mówiła "Wysokim Obcasom" Czerwińska.

I udało się, Alison Chedwick-Onyszkiewicz i Wanda Rutkiewicz jako pierwsze kobiety postawiły stopę na Gaszerbrum III. Towarzyszył im też Janusz Onyszkiewicz i Krzysztof Zdzitowiecki. Było to pierwsze wejście na ten szczyt.

"Kobiece wejście"
Trzy lata później Alison jedzie na kobiecą wyprawę na Annapurnę, jej mąż – chce zdobyć K2. Jeden z jej kolegów w mediach wspominał, że Chadwick chciała zawsze w wysokich górach rywalizować z mężczyznami.

Fragment książki Annapurna. Góra kobiet Arlene Blum:

Kiedy zaczęłyśmy planować nową wyprawę, na początku 1977 roku, Piro, Joan i Alison były tu oczywistymi kandydatkami. Teraz, gdy o zmierzchu leciałyśmy na zachód, Joan i Alison już były w Nepalu, organizując na miejscu jedzenie i inne zapasy. Przypadkowo była tam również Wanda Rutkiewicz, jako członkini międzynarodowej ekspedycji, która miała wejść na Mount Everest. Piro Kramar, siedząc w fotelu na pokładzie samolotu, zapisywała coś w swoim dzienniku. Ta 40-letnia okulistka z Seattle była lekarką naszej ekspedycji. Zerknęłam na jej dziennik, ale nie zrozumiałam ani słowa z tego, co pisała.

Miała nawet nalegać, by pozbyć się Szerpów. Po to, by całe wejście można uznać za całkiem kobiece. To się jednak nie udało. Alison zginęła wraz z Verą Watson podczas próby zdobycia dziewiczego szczytu wierzchołka wschodniego. "Independent" informował, że przed tragedią Alison pisała do swojego męża, że życie na Annapurnie było "rosyjską ruletką". "To najbardziej niebezpieczna góra, na której byłam" – oceniła.

Jej mąż o wypadku dowiaduje się prawie dwa tygodnie później. I Onyszkiewicz przestaje się wspinać. – Czułem, że muszę z tym skończyć, co było dla mnie najważniejsze. Rozstałem się z górami – opowiadał "Newsweekowi".
Trwa ładowanie komentarzy...