27 przewinień na koncie. Kim jest sędzia Mariusz Lewiński – kandydat do KRS

Kim jest sędzia, ppłk Mariusz Lewiński – kandydat do KRS z dyscyplinarką.
Kim jest sędzia, ppłk Mariusz Lewiński – kandydat do KRS z dyscyplinarką. Fot. screen ze strony YouTube.com / Romuald Piątek Walczy Z Sądami
Dla wszystkich przekonanych, że wymiar sprawiedliwości to siedlisko zła, sędzia Mariusz Lewiński jest absolutnym guru. Z ich punktu widzenia jest to człowiek, który od ponad dekady niemal samotnie walczy ze zgniłym systemem. Ci, którzy latem wyszli na ulice w obronie niezależności sądownictwa, sędziego Lewińskiego mają prawo nie znać – większość usłyszała o nim dopiero dzisiaj, gdy ujawniono, że ma on na koncie aż 27 przewinień. I mimo to kandyduje do Krajowej Rady Sądownictwa.

"Sędzia Lewiński przed przesłuchaniem w prokuraturze rozebrał się, zdjął buty i spodnie, które rzucił na biurko, a następnie podczas przesłuchania milczał. Nie stawiał się też na rozprawy dyscyplinarne i odmawiał udziału w badaniach psychiatrycznych" – to fragment tekstu ze strony RMF FM. Reporter stacji ujawnił dziś, że co najmniej 3 spośród 18 kandydatów do KRS, to osoby z wyrokami dyscyplinarnymi. Niechlubnym rekordzistą zaś jest sędzia wojskowy w stanie spoczynku, podpułkownik Mariusz Lewiński.



W uproszczeniu można stwierdzić, że wszystkie sprawy, jakie ma na koncie sędzia Lewiński, dotyczą zawiadomień o niepopełnionych przestępstwach. Przestępcami zaś - zdaniem sędziego - mieliby być inni sędziowie lub prokuratorzy. Na przykład śledczym z Poznania zarzucił to, że działali oni w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym. Co więcej, prokuratorzy ci chcieli go zabić w trakcie przesłuchania a potem upozorować samobójstwo.

"Zbrodnia sądowa"
Sprawa sędziego Mariusza Lewińskiego trafiła nawet do Sądu Najwyższego. Na zamieszczonym na YouTube nagraniu z rozprawy pojawia się m.in. Leszek Bubel, "bywalec sądowy", a sam film w tytule mówi o "sędziach-bandydach" z Sądu Najwyższego. – Sprawa, którą ma rozpoznać sąd, jest sprawą nietuzinkową, albowiem dotyczy ona - nazwijmy to wprost - zbrodni sądowej – mówił oskarżony sędzia Lewiński w 2014 r.
– Zostałem skazany za czyn, którego nie popełniłem – przekonywał podpułkownik Mariusz Lewiński, ale nie zmieniło to decyzji z niższych instancji.

Mariusz Lewiński przekonuje, że jego problemy zaczęły się wtedy, gdy - jak twierdzi - wyciągnął na światło dzienne patologie w wymiarze sprawiedliwości. Był wówczas prezesem Sądu Garnizonowego w Krakowie. Stanowisko to stracił za to, że uzasadnienia wyroków pisał z opóźnieniem. Lewiński ujawnił wtedy kilkadziesiąt wyroków, które w jego opinii były niezgodne z prawem, ponieważ na rozprawach sądów wojskowych orzekały osoby do tego nieuprawnione – w trakcie delegowania w sądzie okręgowym nie mogły przewodniczyć składom.

Bez immunitetu
Sędzia Lewiński z nami nie chciał rozmawiać – w korespondencji SMS-owej przesłał jedynie zdjęcia opinii okresowej żołnierza sprzed czasu, gdy "zadarł z układem". Ocena ogólna jest wzorowa, a sposób jego pracy opisano w samych superlatywach.
Ta opinia pochodzi z 2002 r. Pięć lat później sytuacja Mariusza Lewińskiego była diametralnie inna. Jego problemy z prawem opisywała wówczas "Gazeta Wyborcza", gdy sędzia - co przecież zdarza się niezmiernie rzadko, szczególnie w sądownictwie wojskowym - został pozbawiony immunitetu. Sprawa dotyczyła wówczas "bezprawnego użytkowania prywatnego daewoo espero do celów służbowych", za co sędzia miał wziąć z kasy sądu prawie 4 tys. zł. Bronił się wtedy, że był przekonany, iż ma prawo do tych pieniędzy, bo umowa na użytkowania prywatnego auta do celów służbowych nie została wypowiedziana skutecznie. A potem lista zarzutów wobec Lewińskiego wydłużyła się szybko.

"Drugie dno"
W obronie wojskowego sędziego z Krakowa stanął wtedy obecny Rzecznik Praw Obywatelskich, a wówczas prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dr Adam Bodnar.
Adam Bodnar

Jestem zszokowany stylem, poziomem uzasadnienia. (...) Wszystkie fakty, które znamy, wskazują, że istnieje drugie dno w tej sprawie - dla rozgrywek personalnych nie można ludziom łamać całego życia zawodowego.

wypowiedź dla "Gazety Wyborczej" z 09.10.2007 o sprawie odebrania immunitetu sędziemu Mariuszowi Lewińskiemu
– Jestem przekonany, że sędzia Lewiński jest osobą wiarygodną – zapewnia w rozmowie z naTemat Maciej Lisowski, dyrektor Fundacji Lex Nostra, która od lat zajmuje się pomocą osobom, które czują się poszkodowane przez wymiar sprawiedliwości. Jego fundacja pomagała sędziemu Lewińskiemu w procesach, w których był on oskarżony.
Maciej Lisowski
dyrektor Fundacji Lex Nostra

Moim zdaniem to jest człowiek, który wie, co mówi. Przez wiele lat był czynnym sędzią i poznał ten układ od podszewki. Nadepnął na odcisk paru wpływowym sędziom i myślę, że stąd jego kłopoty.

Zupełnie inaczej sprawę sędziego Lewińskiego postrzega rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Waldemar Żurek. – Moim zdaniem tu chodzi o pewne kwestie osobowościowe, które są dla mnie niezręczne do tłumaczenia. Nie jestem medykiem czy psychologiem, żeby to oceniać – tłumaczy w rozmowie z naTemat. Sędzia Lewiński faktycznie był kierowany przez sąd na badania psychiatryczne, ale się na nie stawiał.
Waldemar Żurek
sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa

Zarzuty, jakie formułował sędzia Lewiński wobec innych sędziów i prokuratorów, nie znalazły żadnego potwierdzenia w materiale dowodowym. Zapadł w tej sprawie prawomocny wyrok, więc nie ma tutaj domniemania niewinności. Moim zdaniem, jeśli ktoś ma niezatarty wyrok, to nie powinien kandydować do Rady.

Kandydaturę Mariusza Lewińskiego do Krajowej Rady Sądownictwa zgłosiła Konfederacja Polski Niepodległej z Adamem Słomką, kolejnym "sądowym bywalcem", na czele.
Trudno powiedzieć, czy wskazanie byłego posła Słomki to dla obecnej sejmowej większości odpowiednia rekomendacja, by Mariusz Lewiński trafił do KRS. Jego wybór wcale nie jest taki nieprawdopodobny, bo na 15 miejsc jest zaledwie 18 kandydatów, w tym 3 z wyrokami dyscyplinarnymi.

Taka zmiana
– O trzech za dużo – skomentował w rozmowie z naTemat Waldemar Żurek, przyznając przy tym, iż jego bardziej niepokoi co innego: że wśród kandydatów do KRS są osoby, które dzisiaj pracują w ministerstwie sprawiedliwości oraz w ostatnim czasie zostały powołane na stanowiska prezesów sądów. – To są osoby całkowicie zależne od polityka, który pełni funkcję Prokuratora Generalnego. Czyli minister sprawiedliwości będzie obsadzał organ, który ma czuwać nad niezawisłością sądów – zwraca uwagę rzecznik KRS.
W sprawie Mariusza Lewińskiego należy dodać jeszcze jedno – Biuro Analiz Sejmowych uznało, że sędziowie w stanie spoczynku nie mogą zostać wybrani w skład KRS. Ale przecież ile razy było tak, że w głosowaniu ignorowano opinie sejmowych prawników? Nie ma więc wątpliwości, że wybór nowej Krajowej Rady Sądownictwa będzie pełen emocji i zakończy on erę takiego wymiaru sprawiedliwości, jaki dotąd znaliśmy. I są tacy, którzy uznają, że będzie to... dobra zmiana.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...