Nigdy nie poznała ojca, który zginął na Evereście. Pamiętacie Sarę z głośnego filmu? Dziś ma 21 lat i jest dumna z taty

Sarah Arnold-Hall, córka himalaisty Roba Halla, którego historię opowiada film "Everest".
Sarah Arnold-Hall, córka himalaisty Roba Halla, którego historię opowiada film "Everest". Fot. Screen/Instagram
To były przejmujące sceny w filmie "Everest" z 2015 roku. Rob Hall, niemal całkowicie przysypany śniegiem, umiera, ale jeszcze resztką sił rozmawia z żoną przez telefon i mówi, by za bardzo się nie martwiła. Sarah rodzi się dwa miesiące po jego śmierci. W filmie, w ostatniej sekwencji, widzimy jej prawdziwe zdjęcie już jako nastoletniej dziewczynki. Wyrosła na piękną kobietę, która jest tak dumna ze swojego ojca, że wszystkim ludziom atakującym himalaistów za ich pasję mogłaby zamknąć usta. Kim jest dziś Sarah Arnold-Hall?

Wiemy, co działo się w sieci w czasie akcji ratunkowej na Nanga Parbat. Jak bardzo wielu ludzi nie zostawiało suchej nitki na Tomaszu Mackiewiczu, a przy okazji innych wspinaczach, za to że niby mają gdzieś swoje rodziny, że egoiści, że zostawiają dzieci.



Sarah Arnold-Hall jest takim dzieckiem. Przez pasję ojca nigdy nawet go nie poznała. Była niewidoczną bohaterką filmu "Everest" – w brzuchu mamy, ale ciągle, jak cień, unoszącą się nad wyprawą ojca, która zakończyła się tragicznie. Rob Hall marzył o niej i miał ją cały czas w sercu. Pragnął, by córka miała na imię Sarah. Tego wszystkiego dowiadujemy się z filmu, który oparty jest na faktach. Prawdziwe są nawet nagrania ostatniej rozmowy telefonicznej Roba i jego ciężarnej żony, również himalaistki, Jan Arnold. – Śpij dobrze, kochanie. Nie martw się za bardzo – mówił resztką sił, gdy wiadomo już było, że nikt go nie uratuje.

Była z matką na pokazie
Przypomnijmy – "Everest" opowiada tragiczną historię kilku komercyjnych ekspedycji w 1996 roku. Jedną z nich prowadzi znany himalaista z Nowej Zelandii, który już pięć razy zdobywał najwyższy szczyt Ziemi. W jego wyprawie uczestniczy ośmiu klientów. Gdy zbliża się burza i większość uczestników zaczyna schodzić, Rob Hall nie chce zostawić jednego z nich, który potrzebuje pomocy. Ginie 11 maja 1996 roku.

Gdy powstawał film, Sarah była już niemal pełnoletnia. Była z matką na pokazie podczas festiwalu w Wenecji i w jednym z nielicznych wywiadów powiedziała, że jest bardzo dumna z tego, że jest córką Roba Halla. A film sprawił, że jest dumna jeszcze bardziej. Jak potoczyły się jej losy?

I never knew how controversial watermelons; could be until I posted a photo of one, but I love them too much to care so they're back!;New blog post is up!

Opublikowany przez Sarah Arnold-Hall na 27 stycznia 2018
"Twój tata jest bohaterem"
Dziś Sarah ma 21 lat i nadal mieszka w Nowej Zelandii. Ma konto na Instagramie, prowadzi bloga o podróżach i z tych podróży zamieszcza mnóstwo pięknych zdjęć. "I'm a Vegan Travel Blogger. Wierzę w wegańską przyszłość" – pisze. Kilka miesięcy temu na YouTube pojawiło się jej nagranie z Bora Bora.

W komentarzach nie brak odniesień do jej ojca. "Wielki szacunek dla twojego taty", "Twoja rodzina jest dla mnie inspiracją, a twój tata bohaterem", "Minęło już tyle lat, a ja wciąż ślę słowa modlitwy za twoją rodzinę" – piszą internauci. Ktoś pyta na Instagramie: "Jesteś dumna, że jesteś jego córką, Sarah?".
Kilka lat po tragedii na Evereście, Jan Arnold ponownie wyszła za mąż i urodziła drugą córkę, Helenę. W wywiadach wielokrotnie mówiła, że Sarah bardzo przypomina ojca. Nigdy jej nie oszukiwała, wszystko opowiedziała jej o wyprawie. – Mnóstwo o nim rozmawiamy i córka mówi mi, że chce wejść na Everest. Nigdy jej nie zachęcałam do tego, anie nie zniechęcałam – wspomniała w 2003 roku w rozmowie z "New Zealand Herald". Sara miała wtedy 6 lat.

Weszła z mamą na Kilimandżaro
Właśnie wtedy obie pierwszy raz poleciały do Nepalu. Podobno to było największe marzenie dziewczynki, ale mama powiedziała, że dopóki nie skończy 10 lat, nie ma mowy o wspinaczce. W hotelu w Katmandu czekał na nie list od menadżera i mała dziewczynka postanowiła na niego odpowiedzieć. Napisała, że pochodzi z Nowej Zelandii, jej tata zginął w Himalajach i ona sama pewnego dnia chciałaby się wspiąć na Everest.

Wtedy Sarah widziała szczyt z bliska, ale tylko z okna z wycieczkowego samolotu. Gdy miała 10 spełniła marzenie i dotarła wraz z mamą do bazy pod Everestem na wysokości 5364 m n.p.m., z której w maju 1996 roku, wyruszył jej ojciec, i nigdy nie wrócił.
A gdy miała 15 lat pojechała z mamą do Afryki i weszła na Kilimandżaro – zdobycie najwyższego szczytu Afryki (5895 m n.p.m.) zajęło im osiem dni. Media w Nowej Zelandii dużo wówczas pisały o dzielnej nastolatce i wszyscy zastanawiali się, czy pójdzie w ślady ojca.
"Teraz już tylko wieża Eiffle'a"
Sarah Arnold-Hall nie poszła, choć podobno do dziś ma bliskie kontakty z Nepalem, przede wszystkim ze środowiskiem szerpów. "Wróciła [z Kilimandżaro- przyp. red.] i powiedziała: "Teraz już w życiu będę się wspinać tylko na wieżę Eiffla" – wspominała w rozmowie z "Wysokimi Obcasami" Helen Wilton, szefowa bazy podczas wyprawy Roba Halla na Mount Everest, również ważna postać w filmie.

Na randce na Denali
Sarah mówiła w wywiadach, że nie wie, co chce robić w życiu, ciągnęła ją np. moda, teraz najwyraźniej podróże. Ze zrozumieniem jednak wypowiadała się o pasji himalaistów, a także z dumą, że jej ojciec jest tak szanowany zarówno w Himalajach, jak i Nowej Zelandii. Podkreślała też, że na pewno odziedziczyła po nim siłę do osiągania celów.
Dziś jej zdjęcia na Instagramie pewnie niejednego zachwycą – choć tych zrobionych w górach ze świecą szukać.

Jest wśród nich jednak jedno wspólne zdjęcie jej rodziców – zrobione podczas ich pierwszej randki, na którą umówili się w drodze na najwyższy szczyt USA, Denali. Poznali się zresztą podczas próby zdobycia Everestu w 1990 roku. – Sarah zawsze wiedziała, że Rob ją kochał i byłby z niej dumny – mówiła Jan Arnold.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...