Zakaz picia w polskich pociągach? Oto prawda o sprzedaży alkoholu po ustawie podpisanej przez Dudę

Znowelizowana ustawa o wychowaniu w trzeźwości nic nie zmienia w kwestii picia alkoholu w WARS-ie czy na pokładzie samolotu - twierdzi poseł PiS, Szymon Szynkowski vel Sęk.
Znowelizowana ustawa o wychowaniu w trzeźwości nic nie zmienia w kwestii picia alkoholu w WARS-ie czy na pokładzie samolotu - twierdzi poseł PiS, Szymon Szynkowski vel Sęk. Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
W niedzielę media obiegła informacja, że nowa ustawa o wychowaniu w trzeźwości, którą już podpisał prezydent Andrzej Duda, spowoduje, że alkohol w pociągach czy na pokładach samolotów nie będzie sprzedawany. Poseł PiS odpowiedziany za tę ustawę uspokaja, że nic się w tej kwestii nie zmieni.

Koniec z piwem pod chmurką
30 stycznia prezydent Andrzej Duda złożył swój podpis pod nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Ta w
dużym skrócie daje gminom możliwość ograniczenia nocnej (w godzinach 22:00 – 6:00) sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach paliw. Poza tym, wprowadza generalny zakaz picia w miejscach publicznych z wyłączeniem tych, które są do tego przeznaczone. I tu też poczyniono ukłon w stronę samorządowców, którzy będą mogli wyznaczać takie miejsca.
Znowelizowana ustawa ma rozwiązać problem z "koncentracją liczby punktów sprzedaży alkoholu w jednym miejscu", co jest ogromnym problemem zwłaszcza w centrach dużych miast. Te zmiany wejdą w życie z końcem lutego, a tym samym Polska dołączy do kilkudziesięciu krajów, w których zakaz nocnej sprzedaży alkoholu już obowiązuje.
Wzbudziło to oczywiście skrajnie różne głosy. Niektórzy prognozują, że "wrócą meliny i wzrośnie alkoholizm". – Polacy i tak kupią alkohol, tyle że w szarej strefie, bez kontroli tego, co tam sprzedają i bez opodatkowania – mówił w Sejmie Mirosław Suchoń, poseł Nowoczesnej. Dodał, że nowe przepisy uderzą szczególnie w małych sklepikarzy. Bo ci – jak wielokrotnie przekonywali – najwięcej sprzedają w weekendy i to właśni w godzinach nocnych.

Co z alkoholem w Warsie?

Ale na tym nie koniec. Stołeczny ratusz zwrócił uwagę na jeszcze jedną kwestię, którą regulować ma podpisana przez prezydenta ustawa. Zezwolenia będzie wydawał wójt lub burmistrz gminy, w której sprzedawany będzie alkohol. "W przypadku sprzedaży w ruchu na ziemi czy w powietrzu jest to niewykonalne" – zauważył Mariusz Gierszewski z Radia Zet, który jako pierwszy poinformował o tych wątpliwościach.

To wpłynęłoby znacznie na sprzedaż alkoholu chociażby w WARS-ie czy na pokładach samolotów. – Jako przewoźnik stosujemy się do poszczególnych ustaw i rozporządzeń. Nie jesteśmy stroną w dyskusjach legislacyjnych – odpowiada nam wymijająco Agnieszka Serbeńska, rzecznik prasowa PKP Intercity. Urzędnicy ratusza już poprosili Ministerstwo Zdrowia o interpretację tego zapisu. Poseł PiS, który odpowiada za tę ustawę tłumaczy nam, że wkrótce otrzymają oni odpowiedź. Uspokaja też, że po wejściu ustawy w życie nic w kwestii sprzedaży alkoholu w WARS-ie czy na pokładach samolotów się nie zmieni.
– W najlepszym razie jest to nieporozumienie, w najgorszym fake news i chęć celowego wprowadzenia w błąd. Przepis artykułu 18., ustęp 1. dzisiaj obowiązującej ustawy mówi dokładnie o tym, że wójt miejscowo wydaje zezwolenia. Do tej pory nie było żadnego problemu w zakresie sprzedaży alkoholu w pociągach, ponieważ regulują to odrębne przepisy. W związku z tym nowa regulacja nie zmienia tego w tym zakresie – tłumaczy nam Szymon Szynkowski vel Sęk.

Art. 18. Zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych:

1. Sprzedaż napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia w miejscu lub poza miejscem sprzedaży może być prowadzona tylko na podstawie zezwolenia wydanego przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta), właściwego ze względu na lokalizację punktu sprzedaży, zwanego dalej "organem zezwalającym". 1a. (uchylony)

Poseł PiS zaznacza także, że w samolotach krajowych nie prowadzi się sprzedaży alkoholu. – Z kolei w tych zagranicznych jest ona prowadzona, ale na zupełnie innych zasadach tych odrębnych przepisów. Więc to wynika z niezrozumienia tematu, ale oczywiście będziemy to wyjaśniać. Już rozmawiałem przedstawicielami ministerstwa, by wyjaśnili to pracownikom stołecznego ratusza , którzy zdaje się takie wątpliwości zgłaszali – wyjaśnia poseł PiS.
– To prosta konsekwencja procedowania z dnia na dzień. Przypuszczalnie mamy tu do czynienia ze zbyt małym wsparciem ze strony resortu. Życie jest jednak bardziej złożone niż nam się wydaje – mówi nam Ryszard Wilczyński, poseł Platformy Obywatelskiej.
Trwa ładowanie komentarzy...