Jest decyzja Dudy ws. ustawy o IPN! Najbardziej zaskoczył zwolenników PiS

Prezydent Andrzej Duda zdecydował ws. ustawy o IPN
Prezydent Andrzej Duda zdecydował ws. ustawy o IPN Fot. Agencja Gazeta / Sławomir Kamiński
Andrzej Duda podpisze nowelizację ustawy o IPN, ale "w trybie następczym" skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego.

– Jeden element bardzo istotny w tym kontekście się pojawiał: zdecydowane oczekiwanie tego, że ta ustawa, te przepisy nie będą blokowały działalności artystycznej i naukowej. W ostatecznym sformułowaniu takie wyłączenie zostało w sposób bardzo wyraźny wprowadzone. To oczekiwanie, formułowane przez środowiska żydowskie, zostało przez ustawodawcę zrealizowane – powiedział prezydent Duda.



Dodał, że w czasie drugiej wojny światowej zginęło w Polsce prawie sześć milionów "naszych obywateli", w tym osób narodowości żydowskiej. Zaznaczył, że "niemiecki nazistowski przemysł zagłady nakierowany był na zgładzenie Żydów, zginęło około 3 mln polskich obywateli narodowości żydowskiej".

W końcu, po uwagach na temat historii i Zagłady, prezydent przeszedł do uzasadnienia swojej decyzji. Odpowiedział na głosy, że ustawa o IPN może prowadzić do "wypaczenia". – W moim przekonaniu taka sytuacja wyniknąć nie może, jest powiedziane, że kto publicznie i wbrew faktom głosi określone poglądy, ten będzie podlegał odpowiedzialności karnej – stwierdził.

– Ponieważ te wątpliwości są, jestem skłonny przychylić się, że powinny zostać rozstrzygnięte, bo tego wymaga szacunek do pamięci, dla odczuć bliskich tych, którzy zginęli – zaznaczył. Duda chce, by TK zbadał, czy przepisy stoją w zgodności z wolnością słowa.

Ustawa o IPN – co w niej jest?
Najwięcej emocji (i kryzys w relacjach z Izraelem) wywołał zapis, zgodnie z którym "każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne — będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech”.

Według wielu komentatorów to furtka do karania tych, którzy mówią o Polakach donoszących na Żydów czy popełniających morderstwa w czasie II wojny światowej. Sami politycy PiS sugerowali, że przepis może posłużyć do piętnowania np. Jana Tomasza Grossa.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...