Jak trafiłem do internetowego świata prostytutek i ich klientów. A raczej "div" i "szwagrów", bo tak o sobie mówią

Zupełnie przypadkiem trafiłem do miejsca, gdzie prostytucja w Polsce jest opisana bardzo dokładnie.
Zupełnie przypadkiem trafiłem do miejsca, gdzie prostytucja w Polsce jest opisana bardzo dokładnie. Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta
Znacie to uczucie, gdy klikacie sobie ze znajomymi na Messengerze, gdy nagle... BAM! Znajomy zrzuca na was prawdziwą bombę. W moim przypadku był nią link prowadzący do G***y. To forum, o którym wcześniej nie słyszałem, a przez ostatnie kilka dni penetrowałem je z wypiekami na twarzy. To taki Facebook dla prostytutek i ich klientów. O, przepraszam – raczej "div" i "szwagrów", jak sami o sobie mówią członkowie tej kontrowersyjnej społeczności. To istne kompendium wiedzy o prostytucji w Polsce.

I choć stosunek do prostytucji można mieć bardzo ambiwalentny, bezpieczeństwo klientów i kobiet sprawiło, że takie miejsce w internecie powstało samoistnie. Uwaga, treści z poniższego materiału mogą być nieodpowiednie dla niektórych czytelników.

Bo w życiu może nadejść taki moment...
Pierwsze wrażenie to zaskoczenie skalą. Forum wydaje się gigantyczne. Nagle okazuje się, że w internecie prężnie działa społeczność, o której spora część internautów nie ma pojęcia. Jest tam kilkanaście działów na każdy temat. Tysiące wątków i jeszcze więcej postów. Z podziałem na lokalizacje w Polsce i preferowaną tematykę. Dla klientów i dla "pań". Dla tych, którzy szukają konkretnej oferty, a także dla tych, którzy dzielą się opiniami o prostytutkach z popularnych serwisów z seks anonsami. Zaskakuje strukturyzacja całego forum. Wszystko z numerami, ocenami, opisami – tak, żeby nie było bałaganu.
"Szwagrowie" wymieniają się tam opiniami na temat "div". Oto przykładowa opinia o pewnej M.:

Fragment opinii

Pani Latka lecą, 30+ na pewno, ale ciągle bardzo atrakcyjna. Uroda rzecz gustu, powiedziałbym, że komuś może się bardzo podobać, komuś mniej, ale raczej nikt nie powie, że jest brzydka. Ja na pewno patrzyłem na jej buzię z przyjemnością. 7/10 bo do klasy Playboy bym jej nie zaliczył. Ciało zgrabne i tego gratuluję w tym wieku, bez brzucha, z talią, uda powiedziałbym, że szczuplejsze jak na zdjęciach 8/10. Piersi, ponieważ była krytyka więc potraktuję osobno, fakt, grawitacja działa, ale ciągle nie jest źle. Przyglądałem się i macałem w różnych pozycjach. W zwisie ciągle są pełne i bez oznak sflaczenia. Bardzo delikatne w dotyku. Ja dam 7/10 zwłaszcza biorąc pod uwagę wiek i dziecko.

A teraz erotyka:
Girlfriend Experience - bardzo dużo, z całowaniem włącznie choć czułem pewne ociąganie przy głębokim języczku 8/10. Zdecydowanie dla amatorów takiej interakcji.
Seks oralny - miły, czuły, bez zębów, niezbyt głęboki, ja taki lubię. 9/10 Wytrysk do buzi ale bez połyku, była ucieczka do łazienki.
Kopulacja - w każdej pozycji z zaangażowaniem 10/10
Interakcja przy kopulacji - warto odnotować - teatr czy nie, więcej nie mogłem oczekiwać 10/10 - zaangażowanie bezkresne, także przy odbiorze pieszczot.
Higiena - zapomniałem, przy minetce odnotowana, wzorowa, generalnie wzorowa 10/10
Możemy pieścić ale bez palców w środku, każdy dotyk nie pozostaje bez reakcji M. Zdecydowanie dla fanów GFE, bardzo dobrze wydane pieniądze.

To istna skarbnica wiedzy, która pełni także rolę swoistej instrukcji bezpieczeństwa dla wszystkich fanów płatnego seksu. Weźmy na przykład wątek o wymownym tytule "Ściemy", gdzie można dowiedzieć się o nieuczciwych praktykach prostytutek, obrzydliwych "alfach" (sutenerach), czy "bałaganikach" (mieszkaniach, w których dziewczyny przyjmują klientów), nie spełniających podstawowych warunków sanitarnych. Działy bezpośrednio odnoszące się do opiniowania - "Warszawskie dziewczyny", "Dziewczyny w Polsce" pozwalają "szwagrom" uniknąć sytuacji analogicznych do tej, w której znalazł się Kuba z komedii "Chłopaki nie płaczą".
Girls, girls, girls
Monitorowanie dziewczyn i miejscówek (prawie zawsze odbywa się na to na własnej skórze "saperów" – osób, które jako jedne z pierwszych odwiedzają nową dziewczynę, czy lokal) i niezwłoczne alarmowanie o zastanej sytuacji na forum to główny atut G***y. Jest i nawet dział dla obcokrajowców pt. "Polish sex guide", gdzie czekają opinie "in inglisz". I odwrotnie, wszyscy amatorzy płatnego seksu, którzy wyjechali za granicę, również są dostatecznie poinformowani o odpowiednich miejscówkach dzięki "International Sex Tribune". Jest też swojska "drogówka", czyli sekcja dla prostytutek przy drogach.
Dziewczyny rządzą
Wątki dla panów to jedno, ale wiedzieć trzeba, że divy również mają tu sporo do powiedzenia. Bez skrępowania opowiadają o swoich klientach i wspólnych razach. Dowiadujemy się, że są niektórzy klienci, którzy przychodzą tylko porozmawiać lub się poprzytulać. Sporo "div" nie chce przyjmować panów młodszych niż 30 lat. A nie brakuje i historii, w których jedna z pań przyznaje wprost, że w kliencie się zakochała i pieniędzy brać już nie chciała. Za co zresztą szybko przez inne koleżanki z branży została skrytykowana.

Fragment wpisu jednej z prostytutek:

Klient nr dwa to był pan chwilę po czterdziestce, który na pokoju poprosił, bym udawała, że nie podoba mi się to co robi, żebym krzyczała, żeby już przestał, że nie chcę, nie lubię, itp. Bałam się, że to będzie coś mocniejszego, więc powiedziałam, że oczywiście, tylko bez przemocy fizycznej, bo to absolutnie nie wchodzi w grę. Zapytał więc, czy mogłabym udawać "lekki opór", a on mnie tylko przytrzyma za nadgarstki. Zgodziłam się. ,"Postawił sobie" sam ręcznie, ja miałam patrzeć na to. Założył gumkę, a później rzucił się na mnie, na łóżko. Ja mówię, że nie, nie chcę, że boję się. On, żebym była głośniejsza. To podniosłam głos, ,"nie rób mi tego, ja nie chcę, ja się boję, zostaw mnie w spokoju, ała, to boli!". I tu nagle dziewczyny wpadają prawie że z drzwiami i rzucają się na owego pana.

Jego mina była bezcenna, ale szybko powiedziałam, że wszystko ok, bo pan tak chciał, to wyszły. Klient nawet nie wybił się z rytmu, wręcz przeciwnie, dokończył bardzo bardzo szybko. Zostawił napiwek w wysokości okrągłych 100 zł, z zastrzeżeniem, żebym tą stówką podzieliła się z dziewczynami. Nie biorąc nawet prysznica ubrał się, podziękował, zrobił groźną minę i powiedział: "jeszcze tu wrócę".

Nie wiem, może w duszy fantazjował o gwałcie, a to był najbezpieczniejszy sposób, by te fantazje zrealizować. W każdym razie chciałabym wierzyć, że zyskałam stałego klienta.

PS: Zapomniałam dodać, że w/w pan poprosił, żebym w ramach mojego przygotowania ubrała się w spódnicę i normalną bluzkę i wyglądała jak zwyczajna dziewczyna.

W "Babskiej strefie" znajdują się odpowiedzi na wiele naprawdę ciężkich pytań. To tu 30-letnie prawiczki dywagują z dziewczynami na temat słuszności pierwszego razu "za hajs". Prostytutki instruują klientów jak powinni się przy nich zachować i czego nie robić.

– Wkurza mnie, że gdy mówię wyraźnie NIE RÓB TEGO zaczyna się często dopytywanie wręcz z pretensjami w głosie "Ale jak to? To Ty tego nie lubisz?". Staram się traktować wyrzucenie klienta jako ostateczność, ale tak jak pisała I., jeśli po dwóch próbach zachowanie takiego klienta się nie zmienia, nie wyobrażam sobie kontynuowania spotkania. I od razu zaznaczam, może ktoś nazwie mnie pazerną i zepsutą, ale w takim przypadku nie ma też mowy o zwrocie kasy. Gdy pojawia się dyskusja i szwagier zaczyna wyraźnie okazywać swoje niezadowolenie i stroić fochy po pierwszym ostrzeżeniu, uważam, że mam prawo już wtedy przerwać spotkanie i go wyprosić. Skoro przychodzi do mnie i zna ofertę, powinien dostosować się do zasad, które wyznaczam. Wydaje mi się, że to temat warty poruszenia. Bo nie mówimy tu o sytuacji, gdy dziewczyna jest niedotykalska i zblazowana, na nic nie pozwala bo tak. To sytuacje, w których klient próbuje coś wymusić. A coś takiego trzeba potępiać i jasno sygnalizować szwagrom, którzy robią takie numery, że to się nie uda – czytamy wypowiedź jednej z dziewczyn.

Dla kogoś, kto nie ma pojęcia o tym świecie, to generalnie ciekawa lektura, chociażby w kwestiach organizacyjnych najstarszego zawodu świata. Poza tym, jak na każdym internetowym forum, na G*** jest Hyde Park, gdzie z nawiązką korzysta się ze swobodnego przepływu myśli, wymieniając między sobą ulubione utwory, czy…poglądy polityczne.
Trwa ładowanie komentarzy...