Oni byliby wściekli, gdyby Giertych dołączył do PO. Po cichu mówią, że to zły pomysł

Posłowie z resztki konserwatywnego skrzydła Platformy Obywatelskiej nie są zachwyceni pomysłem pojawienia się Romana Giertycha w partii.
Posłowie z resztki konserwatywnego skrzydła Platformy Obywatelskiej nie są zachwyceni pomysłem pojawienia się Romana Giertycha w partii. Fot. Jakub Włodek/Agencja Gazeta
Roman Giertych chce wrócić do polityki i to w Platformie Obywatelskiej – taka informacja obiegła media. Więcej, zaplanowane są już rozmowy prawnika z Grzegorzem Schetyną. Jednak nie wszystkim w partii się to podoba. Szczególnie konserwatywnemu skrzydłu największej partii opozycyjnej.

Roman Giertych wystartuje w najbliższych wyborach parlamentarnych z list Platformy Obywatelskiej – taką informację podał dziennik "Fakt". Według tabloidu, w najbliższych dniach mają rozpocząć się rozmowy adwokata z przewodniczącym partii Grzegorzem Schetyną. Co prawda sam zainteresowany stwierdził na Twitterze, że z powodu natłoku zobowiązań zawodowych niczego takiego nie planuje, ale maszyna spekulacji ruszyła. Po co były wicepremier z czasów rządów kolacji PIS-LPR-Samoobrona jest potrzebny Platformie Obywatelskiej? Miałby on stanąć na czele konserwatywnego skrzydła partii, choć, jak wynika z rozmów z politykam tej frakcji, ten pomysł nie budzi powszechnego zachwytu.
Kurs na prawo
Dlaczego akurat konserwatywnej frakcji? Degradacja reakcyjnej części PO rozpoczęła się wraz z marginalizacją i odejściem w 2013 roku Jarosława Gowina z Platformy Obywatelskiej i wyprowadzeniu przez niego kilku posłów do swojej własnej partii. Potem było już tylko gorzej: czasy rządów Ewy Kopacz wyraźnie zepchnęły tę frakcję do defensywy. Co prawda, w 2016 roku Grzegorz Schetyna chciał "kierować partię na prawo", jednak w praktyce żadne konkrety się w tej sprawie się nie pojawiły.



I wreszcie ostatnie wydarzenia: usunięcie trójki posłów po kompromitującym opozycję głosowaniu w sprawie przekazania projektów dotyczących aborcji do prac w komisji. Marek Biernacki, Joanna Fabisiak i Jacek Tomczak – to ci posłowie zagłosowali przeciw i musieli pogodzić się z ostrą reakcją partii. Decyzja zarządu zachwiała stabilnością Platformy, pojawiły się nawet głosy o możliwych transferach do Porozumienia Jarosława Gowina. Czy Roman Giertych mógłby stać się nową-starą twarzą "prawej strony" opozycji?

"Frakcja konserwatywna ma się dobrze"
Wszyscy nasi rozmówcy już na wstępie zaznaczają, że informacja, która pojawiła się w mediach, to według nich "fakt medialny" i o żadnym starcie Romana Giertycha z list Platformy Obywatelskiej nie ma mowy. Przynajmniej na razie. Jednak odpowiedzi na pytanie o poprowadzenie przez mecenasa konserwatywnej części ugrupowania to już zupełnie inna sprawa.
Antoni Mężydło, zapytany o to, czy Giertych mógłby stanąć na czele konserwatystów, odpowiada, że jest to "chyba niemożliwe". Poseł zaliczany do bardziej zachowawczej części PO uzasadnia to radykalną na przestrzeni lat zmianą poglądów mecenasa i zmianą jego samego.

Z kolei senator Jan Filip Libicki w rozmowie z naTemat zauważa jeden element, który może być decydujący, jeżeli chodzi o dołączenie byłego szefa LPR-u do PO. – Myślę, że kluczową sprawą dla Romana Giertycha, którego znam prawie ćwierć wieku, jest to, co stanie się z trójką wykluczonych posłów i czy zostaną oni przywróceni do partii. Na ile go znam, w podobnym głosowaniu oddałby taki sam głos jak oni i zapewne od tego będzie uzależniał swoja decyzję. O ile w ogóle takie plany ma – mówi Libicki.

O obsadzenie czoła konserwatystów Romanem Giertychem zapytaliśmy także Ireneusza Rasia, obecnie najbardziej rozpoznawalnego członka wspomnianej frakcji, reprezentującego krakowskie środowisko PO. – W szerokim bloku opozycyjnym, który tworzy Platforma Obywatelska jest miejsce dla ludzi o bardzo różnych poglądach, których łączy wspólny mianownik: budowanie Polski na fundamencie prawa i przyjaznych stosunkach z Zachodem – mówi krakowski polityk. Jednocześnie zapewnia, że prawe skrzydło PO nie wymaga nadzwyczajnego wsparcia. – Frakcja konserwatystów ma się dobrze. Bardzo dużo ostatnio ze sobą rozmawialiśmy. Nie ma żadnego zagrożenia dla nas, nikt nie chce odejść i niepotrzebne są nam gwałtowne zmiany – stwierdza.

Niechęć nie tylko wśród posłów
O ile parlamentarzyści PO wydają się być jednocześnie za i przeciw, o tyle potencjalni wyborcy mają o wiele mniej wątpliwości. Krótko mówiąc: takie posuniecie kierownictwa PO mogłoby spowodować więcej strat niż zysków.
Wygląda na to, że nie tak łatwo pozbyć się piętna przeszłości. Elektorat doskonale pamięta, że Roman Giertych to współtwórca odrodzonej Młodzieży Wszechpolskiej. Do Sejmu dostał się kilkanaście lat temu z list Ligii Polskich Rodzin, która była wspierana przez Tadeusza Rydzyka. Giertych był także twarzą kampanii antyunijnej w 2004 roku. I wreszcie, w latach 2005-2007 był wicepremierem w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Działacze polityczni mogą o tym zapomnieć wręcz na zawołanie, jednak część wyborców ma doskonałą pamięć.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...