Hennig-Kloska #TYLKONATEMAT: Zlikwidujemy 500+, bo to program niesprawiedliwy. My pomożemy 2 mln małych Polaków więcej!

W rozmowie z naTemat.pl Paulina Hennig-Kloska z Nowoczesnej potwierdza, że jej partia zamierza zlikwidować program Rodzina 500+, jeśli przejmie władzę. Posłanka przedstawia jednocześnie szczegóły alternatywnego programu Aktywna Rodzina. Fot. Łukasz Antczak / Agencja Gazeta
Rodzina 500+ to program, który nie ma żadnego wpływu na demografię, za to jest programem niesprawiedliwy, bo jedno polskie dziecko dostaje 500 zł, a inne 0 zł. Są bogaci ludzie dostający 1500 zł miesięcznie i biedniejsi Polacy, którzy nie mają żadnej pomocy państwa - mówi #TYLKONATEMAT Paulina Hennig-Kloska z Nowoczesnej. I potwierdza, że jeśli jej partia dojdzie do władzy, to zlikwiduje program, który dał zwycięstwo PiS. W Nowoczesnej liczą, że podobny sukces uda im się odnieść dzięki propozycji Aktywna Rodzina. W naTemat posłanka prostym językiem tłumaczy, o co w tym chodzi. A przy okazji stanowczo komentuje najgorętsze polityczne tematy ostatnich dni.

Jak w Nowoczesnej oceniacie decyzję prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie podpisania nowej ustawy o IPN?

Prezydent stracił szansę by zachować się jak mąż stanu. Mógł pokazać, że nie myśli tylko i wyłącznie o liczeniu głosów i wewnętrznej polityce. W Nowoczesnej od początku mówiliśmy, że trzeba mówić światu oczywistą prawdę historyczną, iż nie było "polskich obozów" ale nie trzeba przy tym wywoływać międzynarodowych kryzysów. Ten problem mógł być zgaszony w zarodku i naprawiony w Senacie. Później mógł to rozwiązać prezydent, z żadnej z tych możliwości nie skorzystano...



Jako opozycja jesteście w tej sprawie w patowym położeniu. Nie możecie rządzących za mocno krytykować, bo Polacy uznają was za zdrajców. Większość społeczeństwa zdaje się bowiem myśleć w tej sprawie tak, jak Beata Szydło, która w tym ostatnim płomiennym tweecie wezwała do bronienia decyzji PiS za wszelką cenę. Czy macie pomysł na to, jak z tego położenia mądrze wybrnąć?

Polakom musimy tłumaczyć, że nie da się przekrzyczeć światowej opinii publicznej, nie można też wywoływać wątpliwości interpretacyjnych. Tak nie obroni się dobrego imienia Polski. Efekt uzyskany dzianiami rządu jest odwrotny do zamierzonego. Gdy wszystkie strony zamykają się w swoich racjach, nie osiągnie się kompromisu. Musimy mówić prawdę ale nie przekrzykiwać innych, czy wzbudzać wątpliwości w zakresie intencji.

Problem z nieznajomością historii faktycznie istnieje. Różna jest świadomość innych narodów na temat obozów koncentracyjnych rozlokowanych podczas II wojny światowej na terenie okupowanej Polski przez Niemców. Jako Polka podkreślam, że nie istniały "polskie obozy" i Polska nie jest odpowiedzialna za Holokaust. Jednak nie możemy o tym mówić, zamykając usta tym, którzy przypominają, że byli także Polacy współpracujący z Niemcami w mordowaniu Żydów.

Jeśli po drugiej stronie istnieją takie wątpliwości, należy zmienić zapisy. To rząd PiS wywołał kryzys i do niego należy pierwszy krok by to naprawić. Trzeba też zastanowić się, jakimi innymi metodami, możemy edukować młode pokolenia. To zdecydowanie rola dla Polskiej Fundacji Narodowej, która ma na ten cel środki, a wydaje na propagandę partyjną.

Rządzący nie zamykają tematu szybkiej nowelizacji tej dopiero co znowelizowanej ustawy. Opozycja planuje zgłoszenie własnych poprawek?

Na pewno będziemy w Nowoczesnej dyskutować o tym, czy jakieś działania w sprawie ustawy o IPN podjąć. To z pewnością będzie jeden z głównych tematów, którymi teraz zajmie się nasz klub.

Opinia publiczna mówi nie tylko o sporze z Izraelem. Przeciętnych Polaków zaprzątają raczej sprawy bardziej prozaiczne, m.in. wasza zapowiedź, że po ewentualnym zwycięstwie opozycji program Rodzina 500+ zostanie zlikwidowany...

Tak, jeśli będziemy w przyszłości współrządzić, na pewno zamienimy Rodzina 500+ na Aktywną Rodzinę. A to dlatego, że wychodzimy z założenia, iż polskie rodziny muszą być traktowane sprawiedliwie.

W czym zatem Aktywna Rodzina ma być lepsza od Rodziny 500+? Wydaje się, że najważniejsza różnica jest taka, iż będzie trzeba pracować, by stać się beneficjentem waszego programu...

Wokół tego projektu niestety narosło wiele mitów. Zatem po kolei... Dzisiaj samotna matka z jednym dzieckiem, która dostaje płacę minimalną na 500+ liczyć nie może. Zarazem pieniądze te płyną do rodzin znacznie zamożniejszych, tylko dlatego, że mają więcej dzieci. Uważamy, iż nie może tak być.

Rodzina 500+ to nie jest program demograficzny, praktyka już to potwierdziła. Nie ma to żadnego wpływu na demografię Polski. Jest za to programem niesprawiedliwy, bo jedno polskie dziecko dostaje 500 zł, a inne 0 zł. Są bogaci ludzie dostający 1500 zł miesięcznie i biedniejsi Polacy, którzy nie mają żadnej pomocy państwa.

Skoro naszego kraju nie stać na to, by dać każdemu dziecku po 500 zł miesięcznie – a to prawda, że Polski na to nie stać – chcemy dać 3000 zł rocznie ale na każde dziecko. W ten sposób obejmiemy dodatkiem 2 miliony więcej dzieci, także jedynaków, także pierwsze dzieci w rodzinie.

Rodziny z jednym dzieckiem zyskają, z dwójką dzieci dostaną w większości przypadków tyle samo, w pozostałych domach poziom dodatku wyrówna się w czasie. Wielodzietne rodziny dostaną trochę mniej rocznie, ale w ich przypadku ważny będzie aspekt związany z łagodniejszym wychodzeniem z programu. Problem wychodzenia z 500+ jest przecież dzisiaj przemilczany, ukończenie 18. roku życia przez starsze dziecko, pozbawia pieniędzy również na młodsze dzieci. My chcemy, by każde dziecko było objęte pomocą niezależnie od wieku brata czy siostry, od urodzenia do swojej 18-stki.

Pięknie to brzmi dla kogoś, kto lubi i potrafi liczyć, a przeciętny wyborca raczej się tym nie cechuje. Zanim zaczniecie wprowadzać własne dobre zmiany, musicie wygrać. Z hasłem "likwidacji 500+" to nie będzie łatwe. Nie lepiej było ten pomysł przedstawić dopiero po ewentualnym sukcesie...?

Ależ skąd! Po pierwsze dlatego, iż już dziś trzeba mówić o tych około 2 mln małych Polaków, którzy nie są objęci pomocą, a ich rodzice czują się skrzywdzeni przez władzę. Nieprawdą są też pojawiające się informacje, że Aktywna Rodzina to nie będą pieniądze wypłacane co miesiąc. To będzie ulga oparta o rozliczenie podatkowe z roku ubiegłego, wypłacana miesięcznie na konto bankowe. A jeśli ktoś nie będzie miał odpowiednio dużego podatku zapłaconego, i tak zostanie objętym programem w pełnym wymiarze. To będzie szło w ciężar budżetu państwa, podobnie jak dzisiejsze 500+.

Ważną zmianą będzie też objęcie pomocą tylko tych rodzin, w których co najmniej jedno z rodziców pracuje zawodowo. Dlaczego? Bo musimy propagować w Polsce właściwy model rodziny! Nikt nie jest przecież w stanie długo wyżyć za samo 500+. Rodziny żyjące w ubóstwie trzeba aktywizować zawodowo, bo inaczej ich sytuacja nie ulegnie prawdziwej poprawie. Nie ma innego wyjścia z ubóstwa niż poprzez pracę.

Tymczasem najnowsze dane GUS pokazują, że przez 500+ dzieje się zupełnie coś innego. Aktywność zawodowa kobiet w Polsce spadła do najniższego poziomu od 2003 roku. Choć spada nam bezrobocie, bardzo mocno wzrasta liczba Polek nieaktywnych zawodowo. I to w wieku 25-34 lata, który jest kluczowy dla rozwoju ich kariery. Oczywiście ktoś powie, że to super, bo w tym okresie kobiety mają czas dla swoich dzieci. Tylko prawda jest taka, jak już wspomniałam. Tylko aktywność zawodowa może ratować rodziny przed ubóstwem teraz czy w wieku starszym.

Poza tym, te alienujące się z życia zawodowego kobiety po wychowaniu dzieci będą miały ogromny problem z powrotem na rynek pracy. A później z emeryturą. Przecież już dziś do mojego biura poselskiego przychodzą Polki po 50-tce, które całe życie wychowywały dzieci, a teraz zostały bez środków do życia. Bo rozwiodły się mężem, nie chcą obciążać finansowo dzieci, a jedyne co państwo ma im do zaoferowania, to 400 zł z pomocy społecznej i ewentualnie jakieś tam skromne dodatki mieszkaniowe. Ja chcę, by w przyszłości w Polsce kobiet z takimi problemami było jak najmniej! Niestety obecny system powoduje zupełnie co innego.

Nie pierwszy raz bardzo szczerze mówicie w Nowoczesnej o polskich problemach i przedstawiacie nawet ciekawe pomysły na ich rozwiązanie, ale to jakoś nie chce się przełożyć na poparcie. Sondaż IBRiS z pierwszych dni lutego daje wam zaledwie 5,3 proc. Znaleźliście się za plecami SLD, PSL i ekipy Kukiza.

Nie sądzę, by to propozycja zastąpienia Rodziny 500+ naszym programem Aktywna Rodzina rzutowała na te wyniki. Polacy tego programu jeszcze masowo nie znają.

Co zatem na takie, a nie inne wyniki rzutuje?

Różne są dane na temat poparcia. Mieliśmy niedawno sondaże, które pokazywały też 8 czy 11 proc. dla Nowoczesnej.

To chyba i tak sporo poniżej waszych ambicji? Pamiętam, jak jeszcze jesienią ubiegłego roku ówczesny przewodniczący Nowoczesnej Ryszard Petru mówił, że celem jest 15 proc. do końca 2017 roku.

Niewątpliwie dostaliśmy ostatnio od wyborców żółtą kartką. Szczególnie po głosowaniu nad projektem "Ratujmy kobiety"... Naszym dzisiejszym celem jest więc przekonanie wyborców, by na nowo nam zaufali. Będziemy o to walczyli z całych sił i wszelkim dostępnymi metodami. Trzeba pracować i pokazywać wyborcom nasze dobre pomysły. Przygotowujemy się teraz do przedstawienia całych pakietów ustaw. Dotyczących na przykład ochrony środowiska i walki ze smogiem, a także spraw społecznych, służby zdrowia czy systemu podatkowego.

Ważne jest też to, iż zakończył się czas wewnętrznych wyborów w Nowoczesnej. A nie był on czasem łatwym. To wszystko jest już jednak za nami. Teraz trzeba przejść do ofensywy.

Jest pani w stanie zapewnić wasz elektorat, że nadal jesteście w Nowoczesnej zgraną drużyną? Wszakże wiele ostatnimi czasy mówiło się o rozpadzie partii i tym, że część najpopularniejszych posłów przygotowuje sobie "plan B" na kolejne wybory.

Najbardziej bawi mnie to, gdy o tym upadku Nowoczesnej najgłośniej mówią politycy Kukiz'15. Czyli formacji, która od chwili wejścia do Sejmu straciła już 30 proc. członków swojego klubu parlamentarnego. Po tych ostatnich wewnętrznych wyborach i problemach mieliśmy strategiczne posiedzenie klubu, w efekcie czego wszyscy posłowie przecięli spekulacje o ewentualnych transferach. Sądzę, że ci, którzy z Nowoczesnej mieli odejść, już sobie odeszli. Każdy, kto miał na to ochotę, już rzucił legitymacją.

To się jednak nie dzieje, bo mimo wszystko naprawdę łączy nas spójność poglądów. Fakt, iż rozróżniliśmy się ostatnio w jednym głosowaniu tego nie zmienia. Inne partie – szczególnie wspominany już klub Kukiz'15 – potrafią się różnić w 90 proc. głosowań i każdy głosuje tam inaczej. My takich historii na koncie nie mamy. Nowoczesna w 99 proc. przypadków głosuje jednomyślnie. Nie dlatego, że ktoś pod groźbą kary narzucił nam określone wytyczne. My po prostu skrzętnie wypracowujemy stanowisko, pod którymi wszyscy jesteśmy w stanie się podpisać.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...