Zaskakujące kulisy wypadku Andrzeja Dudy. Umorzono śledztwo pomimo istotnych faktów

Śledztwo w sprawie wypadku Andrzeja Dudy pozostawia wiele wątpliwości
Śledztwo w sprawie wypadku Andrzeja Dudy pozostawia wiele wątpliwości Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Śledztwo w sprawie wypadku prezydenta Andrzeja Dudy na autostradzie A4 zostało umorzone. Akta sprawy pozostawiają jednak wiele wątpliwości. Jak podaje Onet, ich analiza sugeruje, że ktoś mógł dążyć do tego, żeby sprawie "ukręcić łeb".

Do takich wniosków doszli dziennikarze portalu po lekturze akt. Przypomnijmy, że prokuratura w Opolu umorzyła sprawę, ponieważ – jak informują akta – niedopełnienie obowiązków służbowych funkcjonariuszy BOR w postaci dopuszczenia wyeksploatowanego ogumienia nie zawierało czynu zabronionego.

Dla zrozumienie sprawy kluczowych jest kilka kwestii. Stwierdzono, że najechanie na płaski przedmiot o nieregularnych krawędziach o szerokości – uwaga – 10 milimetrów, którego nigdy nie znaleziono, miało bezpośrednio doprowadzić do pęknięcia wzmocnionej opony w prezydenckiej limuzynie na autostradzie A4 w marcu 2016 r. Było to podstawą dla prokuratury do umorzenia śledztwa w sprawie wypadku prezydenta.

Nie po raz pierwszy
Co więcej, umorzono je mimo drugiej opinii niezależnych ekspertów. Stwierdzili oni, że nie zidentyfikowano rzeczonego przedmiotu, z kolei decyzja o założeniu zużytych opon naraziła prezydenta na niebezpieczeństwo.

Ponadto Onet dotarł do zeznań kierowcy prezydenta. Wynika z nich, że zdrowie i życie Andrzeja Dudy wystawiono na niebezpieczeństwo już wcześniej, gdy był prezydentem-elektem. – Było jeszcze jedno zdarzenie z udziałem samochodu przewożącego prezydenta, kiedy to jeszcze jako elekt jechał autem marki Range Rover. Wówczas z jednej opony zeszło powietrze. Jak się okazało, zrobiła się dziura z boku opony od wewnątrz. Z tego, co wiem, to te opony były stare, a samochód zbyt długo stał – przekonywał kierowca.


źródło: Onet
Trwa ładowanie komentarzy...