Awans Bugały to nie wszystko. Gorsze jest to, jak zareagowali prawicowi komentatorzy

Gdy Igor Ostachowicz obejmował stanowisko w Orlenie, prawica nazywała to "korupcją polityczną". Obecny przypadek Ewy Bugały jej nie oburza.
Gdy Igor Ostachowicz obejmował stanowisko w Orlenie, prawica nazywała to "korupcją polityczną". Obecny przypadek Ewy Bugały jej nie oburza. Fot. screen z wiadomosci.tvp.pl
Informacja o "awansie" Ewy Bugały na dyrektorskie stanowisko w Orlenie rozgrzała media do czerwoności. A jeszcze bardziej świadomość, co z taką zmianą się wiąże. Od razu na myśl nasuwa się porównanie z sytuacją z 2014 roku, gdy główny PR-owiec premiera Donalda Tuska także dostał posadę w tej samej spółce. Wtedy oburzenie prawicy sięgało zenitu. A dzisiaj?

Nowe porządki
Na początku przypomnijmy: dziennik "Fakt" podał informację o nowej pracy dla Ewy Bugały. Po jej zniknięciu z anteny kilka tygodni temu, przyszedł czas na nowe zawodowe wyzwania. Była dziennikarka TVP i symbol telewizyjnej propagandy Prawa i Sprawiedliwości została dyrektorem komunikacji w PKN Orlen. Rocznie będzie zarabiała około ćwierć miliona złotych, a oprócz tego może liczyć na ogromną premię – aż 60 proc. rocznych zarobków – tak przekonuje tabloid, dodając, że Bugale mają podlegać w Orlenie media korporacyjne i biuro prasowe.



Po opublikowaniu tej informacji, od razu pojawiły się nawiązania do podobnej z pozoru sytuacji z 2014 roku. Wtedy to główny doradca ds. wizerunku premiera Donalda Tuska Igor Ostachowicz dostał posadę z zarządzie spółki i miał odpowiadać za doradztwo w obszarze PR-u. Po medialnej burzy, jaka przetoczyła się wtedy przez polityczno-medialny świat, Ostachowicz został zmuszony przez wówczas urzędującą premier Ewę Kopacz do odejścia. Po dwóch dniach od objęcia funkcji.

Buraczana żenada vs. odpowiednie kompetencje
Wtedy prawica, w przeciwieństwie do obecnego przypadku, użyła wszystkich możliwych argumentów i słów w celu zdyskredytowania Ostachowicza i decyzji spółki o jego zatrudnieniu. Politycy Prawa i Sprawiedliwości i Solidarnej Polski praktycznie nie wychodzi ze studiów telewizyjnych bez wspomnienia o tej sprawie.
Michał Kamiński, PiS

W moim przekonaniu Igor Ostachowicz otrzymał w ten sposób nagrodę za siedem lat swojej pracy przy Donaldzie Tusku. A może nie tyle pracy, co skutecznej propagandy.

Beata Kempa, Solidarna Polska

Nie ma przyzwolenia na to, żeby przechodzić do spółek skarbu państwa tylko dlatego, że ktoś kogoś zna.

Arkadiusz Mularczyk, Solidarna Polska

Donald Tusk hojnie zapłacił Igorowi Ostachowiczowi za jego służbę w kancelarii premiera. Nagroda jest jednak niesmaczna.

Także ze strony dziennikarzy i komentatorów szerokim strumieniem płynęła krytyka pod jego adresem.
Teraz słów oburzenia nie słychać. Nawet więcej – pojawiają się pochwały i potwierdzenia kompetencji 29-letniej byłej gwiazdy TVP, choć niektórzy mają co do tej zmiany daleko idące wątpliwości. Krąży też bardzo ważne pytanie: czy o wszystkim wie prezes PiS Jarosław Kaczyński? Jest to oczywiście nawiązanie do stanowiskowych hulanek, które urządzał Antoni Macierewicz i Bartłomiej Misiewicz.
I tak naprawdę to od niego zależy, czy Ewa Bugała na dłużej zagości w siedzibie państwowego giganta paliwowego. Choć niektórzy zauważają dobrą stronę całej tej sytuacji: Ewa Bugała na nowym stanowisku jest mniej groźna dla społeczeństwa niż przed kamerą.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...