Nowe fakty w sprawie katastrofy samolotu pod Moskwą. Rosjanie wykluczają zamach terrorystyczny

Na miejscu katastrofy cały czas pracują odpowiednie służby.
Na miejscu katastrofy cały czas pracują odpowiednie służby. Fot: Twitter / Sputnik
Rosjanie wykluczają, by za katastrofę samolotu AN-148 odpowiadali terroryści. Ze wstępnych ustaleń wynika raczej, że powodem przez który samolot roztrzaskał się o ziemię wkrótce po wylądowaniu była albo awaria silnika, albo złe warunki pogodowe. Na razie nie można wykluczyć też błędu pilota.

W niedzielę rozbił się samolot pasażerski AN-148 lecący z Moskwy do Orska. Samolot wystartował z podmoskiewskiego lotniska Domodiewo o 14.24, a 4 minuty później runął na ziemię. Z aplikacji FlightRadar można wyciągnąć podstawowe dane na temat tego lotu. Wynika z nich, że samolot wzniósł się na wysokość 1800 metrów, po czym nagle opadł na wysokość 1500 metrów, ponownie wzniósł na 1800 m, by ostatecznie runąć na ziemię. Na wysokości 900 metrów maszyna zniknęła z radarów.

Na miejscu katastrofy cały czas trwa akcja służb poszukujących szczątków ofiar i maszyny. Znaleziono już czarne skrzynki z An-148. Samolotem leciało 65 pasażerów, w tym troje dzieci i 6 członków załogi. Wszyscy zginęli. Okazuje się jednak, że ofiar mogło być więcej. Jak informuje gazeta.pl, dokładnie tym lotem miał lecieć Maksym Kołomycew. W Omsku miał świętować swoje urodziny i odebrać samochód z salonu. W związku z tym, że odbiór auta odwlókł się w czasie, Kołomycew zwrócił bilet.



źródło: gazeta.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...