Walka z bizancjum w wykonaniu prokuratury. W gabinecie szefa zawisły obrazy Matejki. I to nie byle jakie

W gabinecie Bogdana Święczkowskiego wiszą kopie obrazów Jana Matejki. Namalowane przez żonę... byłego szefa Prokuratury Krajowej.
W gabinecie Bogdana Święczkowskiego wiszą kopie obrazów Jana Matejki. Namalowane przez żonę... byłego szefa Prokuratury Krajowej. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta
Jak dowiedziała się "Gazeta Wyborcza", w gabinecie szefa Prokuratury Krajowej Bogdana Święczkowskiego zawisły trzy kopie obrazów Jana Matejki. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wykonała je... żona poprzedniego szefa prokuratury, a prokuratura postanowiła się wszystkiego wyprzeć.

Wszystko wyszło na jaw w momencie przeglądania rejestru umów zawieranych przez prokuraturę. Wśród setek pozycji znalazło się zlecenie wykonania kopii trzech obrazów malarce Gabrieli Barskiej, która jest żoną Dariusza Barskiego, byłego prokuratora krajowego i byłego zastępcy prokuratora generalnego. Na pytania dziennikarzy "GW", prokuratura nabrała wody w usta i nie chciała udzielić szczegółowych informacji o tym, na co wydano publiczne pieniądze. I ile.

Jak wynika z oficjalnych dokumentów, za namalowanie kopii obrazów Jana Matejki prokuratura zapłaciła 3,5 tysiąca złotych. – Z tego, co wiem, moja żona wykonała usługę w bardzo niskiej cenie. I to mogło mieć znaczenie dla zlecającego. Włożyła w te prace wiele wysiłku i pewnie gdyby wiedziała, że może to wywołać takie zamieszanie, nigdy by się tego nie podjęła – tłumaczy "Wyborczej" Dariusz Barski, który oficjalnie w prokuraturze nie pełni żadnej funkcji, jednak jest uważany za głównego twórcę poselskich projektów PiS podporządkowujących prokuraturę rządowi.

– A gdzie ascetyzm, walka z bizancjum? Gdzie poszanowanie publicznego grosza? Jakież to symboliczne. Zlecenie dostaje żona kolegi prokuratora krajowego i prokuratora generalnego. A przecież prokuratura miała właśnie walczyć z układami i kolesiostwem – tak sprawę komentuje jeden ze śledczych, z którym rozmawiała "Wyborcza". Na koniec prokuratura postanowiła wyprzeć się wszystkiego i stwierdziła, że obrazy są prywatną własnością Bogdana Święczkowskiego. Dowodów na odkupienie ich przez niego jednak w dokumentach prokuratury nie ma.


źródło: wyborcza.pl
Trwa ładowanie komentarzy...