Tak szczerego wywiadu Elisabeth Revol jeszcze nie udzieliła. "Oszukałam Tomka, bo i mnie oszukano"

Elisabeth Revol powiedziała, że Tomasz Mackiewicz był jej najlepszym partnerem wspinaczkowym. A ona go oszukała, bo i ją oszukano, i zostawiła go na górze. Wyznała, że nie potrafi sobie z tym poradzić.
Elisabeth Revol powiedziała, że Tomasz Mackiewicz był jej najlepszym partnerem wspinaczkowym. A ona go oszukała, bo i ją oszukano, i zostawiła go na górze. Wyznała, że nie potrafi sobie z tym poradzić. Fot. twitter.com/EverestToday
Elisabeth Revol w rozmowie z dziennikarzami programu TVN24 "Czarno na białym" wspominała ostatnie godziny wspinaczki na Nanga Parbat i to, jak musiała zostawić Tomasza Mackiewicza na wysokości 7200 metrów. – Był bardzo dobrym człowiekiem o wielkim sercu, dużo większym niż moje – mówiła o swoim partnerze wspinaczkowym. I wyjaśniała, dlaczego nie może sobie poradzić z jego śmiercią.

– Poświęcił tej górze wiele ze swojego życia – twierdzi Elisabeth Revol. Te słowa są oczywiście o Tomaszu Mackiewiczu, którego Francuzka nazywa swoim najlepszym partnerem wspinaczkowym. – Miał jakąś niespotykaną więź z tą górą, myślę, że dużo większą niż ze mną – dodała Revol. W programie "Czarno na białym" himalaistka opowiadała o kulisach wyprawy na Nanga Parbat.

Najbardziej dramatyczne słowa zaczęły padać w tym momencie opowieści, który opowiadał o dotarciu na szczyt. – Jego pierwsze słowa nie były o zdobyciu tej góry. Jego pierwsze słowa brzmiały "Eli, nie widzę. Widzę cię bardzo niewyraźnie". Zaczynał tracić wzrok. Kiedy mi to powiedział przeraziłam się – wspominała Revol. – Opierał się na mnie. Dałam mu lekarstwa, miał odmrożone nogi i twarz, cierpiał na chorobę wysokościową. Nie mógł się ruszać, było bardzo zimno, wiatr, to były ekstremalne warunki – opowiadała Francuzka o tej nocy, gdy schodzili z Mackiewiczem w dół.

– Sprowadziłam go tak nisko jak mogłam. Zapewniono mnie, że na tę wysokość mogą dolecieć helikoptery. Pakistańczycy twierdzili, ze mają nowe maszyny zdolne latać powyżej 7 tysięcy metrów, ale że mogą zabrać tylko jedną osobę, dwóch nie dadzą rady. Jeśli mają najpierw uratować Tomka, to ja muszę zejść niżej. To nie była moja decyzja – zrelacjonowała Elisabeth Revol.


"Oszukałam go"
Jak dziś wiadomo, że helikopter po Tomasza Mackiewicza nie poleciał. – Byliśmy rozdzieleni, nie wiedziałam co się z nim dzieje. Nie było helikopterów. Mi powiedziano, że idzie ekipa ratunkowa, ale dojdzie dopiero następnego dnia. Uznałam, że muszę iść, bo zaczyna się walka również o moje życie – wspomina himalaistka. Podkreśliła, że schodziła na czworakach, tyłem, bardzo powoli. Miała odmrożone stopy i dłonie.

– Był bardzo dobrym człowiekiem, z wielkim sercem, dużo większym niż moje
Był jak mój brat. I to ja go zostawiłam, mimo że to nie była moja decyzja. Powiedziałam mu, że pomoc nadejdzie. Okłamałam go i nie jest ważne, że mnie oszukali Pakistańczycy. Nie mogę sobie z tym poradzić – podsumowała Elisabeth Revol w rozmowie z dziennikarzami TVN24.

źródło: "Czarno na białym"/TVN24
Trwa ładowanie komentarzy...