Kuriozalna kradzież w Krakowie. Złodziej minął policjanta w skradzionym temu funkcjonariuszowi aucie

To nie był dobry dzień dla złodzieja forda.
To nie był dobry dzień dla złodzieja forda. Fot. Jan Rusek/Agencja Gazeta
To nie był łatwy łup dla złodzieja samochodu ze Słomnik. Po kilku kilometrach jazdy skradzionym fordem minął się z jadącym z naprzeciwka innym pojazdem, którym podróżował jego właściciel, będący... policjantem. Radość z nowego łupu nie trwała więc długo.

Złodziejem forda okazał się 20-letni mieszkaniec podkrakowskiej gminy Zielonki. Młody mężczyzna odstał się do pojazdu uszkadzając zamek w drzwiach. W dodatku podczas wyjazdu z posesji staranował jej ogrodzenie uszkadzając tym tył pojazdu. Po pokonaniu dwóch kilometrów spotkał się z jadącym z naprzeciwka innym pojazdem, którym podróżował wspólnie z żoną właściciel skradzionego forda, czyli funkcjonariusz policji z Krakowa, który wracał do domu.

Złodziej na widok mijającego go pojazdu przestraszył się i zjechał z drogi na boczne pola, pokonując przy tym rów, po czym najwyraźniej się rozmyślił, bo zawrócił, dojechał z powrotem do jezdni i zatrzymał samochód. Policjant, widząc swój pojazd kierowany przez nieznanego mu mężczyznę oraz jego reakcję, niezwłocznie ruszył za nim, powiadamiając najbliższy komisariat – mówi "GW" Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji.
Oczywiście, złodziej został ujęty niemal natychmiast. Okazało się, że w chwili zatrzymania miał ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Za kradzież i prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu, 20-latkowi grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.

źródło: Wyborcza.pl
Trwa ładowanie komentarzy...