Jerzy Borowczak #TYLKONATEMAT o decyzji Adamowicza: Nie wykluczam, że on chce zdobyć lepszą pozycję negocjacyjną w PO

Jerzy Borowczak w rozmowie z naTemat.pl komentuje zamieszanie, które w gdańskim mateczniku PO wywołała dzieląca partię zapowiedź prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza o starcie w kolejnych wyborach samorządowych. Fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta
Paweł Adamowicz musi zrozumieć, że utrzymanie władzy w Gdańsku na pewno nie uchroni go przed kłopotami z prokuraturą i sądami – mówi #TYLKONATEMAT Jerzy Borowczak. W ten sposób poseł pomorskiej Platformy Obywatelskiej komentuje zaskakującą decyzję wieloletniego prezydenta Gdańska, który – wbrew planom partii – ogłosił, że w zbliżających się wyborach samorządowych zamierza walczyć o kolejną kadencję. Ta zapowiedź doprowadziła do pęknięcia w platformerskim mateczniku nad Motławą.

Paweł Adamowicz zaskoczył pana swoją deklaracją startu w kolejnych wyborach samorządowych?

Nie, nie zaskoczył mnie. W końcu Paweł jest prezydentem Gdańska od wielu lat i ma na koncie mnóstwo sukcesów. Wiadomo jednak, że chęć ubiegania się o władzę w Gdańsku zgłosiło troje polityków PO. Obok Pawła Adamowicza byli to Jarosław Wałęsa i Agnieszka Pomaska. I podjęcie decyzji w sprawie tego, kto wystartuje, chyba zbyt mocno przeciągano. A Adamowicza dodatkowo sprowokowały zapewne słowa Grzegorza Schetyny, który zasugerował, że obecny prezydent Gdańska ma nowe polityczne plany. No i Paweł uciekł do przodu.
Mamy więc teraz wiele zamieszania, ale w rzeczywistości nic się jeszcze nie wydarzyło. Przecież dziś nawet nie można powołać żadnego komitetu wyborczego, bo kampania samorządowa formalnie nie ruszyła. Paweł Adamowicz jedynie zakomunikował swoją wolę. Dlaczego to zrobił...? Nie wykluczam, że on po prostu chce zdobyć lepszą pozycję negocjacyjną w PO. Na przykład przed kandydowanie do Parlamentu Europejskiego.

Jaki jest klimat w gdańskim mateczniku PO po tym ruchu Adamowicza? Chyba nie umocniło to jedności w partii.

Akurat w powiatowych strukturach Platformy Obywatelskiej w Gdańsku wygląda to tak, że przed miesiącem podjęto uchwałę o poparciu Pawła Adamowicza...

W centrali PO aktualny prezydent Gdańska wzbudza jednak inne emocje.

Owszem. Szczególnie teraz, gdy to wszystko wzbudza takie kontrowersje. Jednak już w piątek mamy Zarząd Krajowy i myślę, że wówczas przyjdzie czas na ostateczne rozmowy. A następnie decyzje, które zamkną te kłopotliwe tematy.
Zawiódł się pan trochę na prezydencie Adamowiczu? Ma pan do niego żal o to, że sprowadza na PO nowe kłopoty?

Trudno mówić o tym w kategoriach zawiedzenia się. Jak mówiłem, nie jestem też zaskoczony tym, co zrobił. Jednak z pewnością dla Platformy Obywatelskiej lepiej byłoby, gdyby nasz kandydat został ogłoszony na oficjalnej konferencji prasowej, na której tę odpowiednią osobę zaprezentowałby szef partii. To byłoby dobre wizerunkowo. Tymczasem stało się coś innego. I teraz musimy się tłumaczyć.


Czy to nie jest tak, że Paweł Adamowicz chce kandydować głównie z myślą o tym,
że utrzymanie stanowiska może mu pomóc w kontekście jego problemów z prokuraturą i sądami? Niektórzy twierdzą, że myśli tylko o sobie, a nie o dobrym planie dla Gdańska na kolejne lata.


Ten plan dla Gdańska Paweł Adamowicz pewnie ma. Przez wszystkie te lata, w których rządził naszym miastem pokazał przecież, że potrafi skuteczne plany kreślić. Gdańsk jest na 9. miejscu w Europie w rankingu, w którym bada się rozwój metropolii i sprawność zarządzania nimi. Jestem więc przekonany, że Adamowicz plan na koleje lata ma.
Jednak on chyba rzeczywiście kieruje się też trochę tym, o czym pan wspomniał. Musi więc zrozumieć, że utrzymanie władzy w Gdańsku na pewno nie uchroni go przed wymiarem sprawiedliwości. Nie tym dzisiejszym wymiarem sprawiedliwości. Wiemy, jakie są prokuratura i sądy...

W Gdańsku nie było tajemnicą, iż pan popierał kandydaturę Jarosława Wałęsy. Czy teraz będzie mu pan doradzał ewentualne konkurowanie z Pawłem Adamowiczem w wyborach?

Zawsze mówiłem, że jeśli w PO jest kilku dobrych kandydatów na prezydenta Gdańska, to powinni oni zacząć od spotkania i przedyskutowania swoich stanowisk. Powinni zadbać o to, by ich ambicje nie doprowadzały do podziałów w partii. Bo przecież te podziały tylko wszystkim szkodzą.
Dlatego nie będę dziś opowiadał, czy popieram Jarka Wałęsę, Pawła Adamowicza, czy też Agę Pomaskę. Wolę zapewnić, że będę lojalnym członkiem PO. Poprę tego, kogo wystawi moja partia i zaangażuję się z całych sił w jego kampanię.

Nie obawia się Pan, że przez tę wojnę w rodzinie dacie PiS szansę na spełnienie marzeń o przejęciu Gdańska?

Oni też mają w Gdańsku spory problem. Partia Jarosława Gowina zgłasza im młodego Walentynowicza, a Solidarna Polska też zastanawia się nad własnym kandydatem. Marcin Horała mówił ostatnio, że oni w tej chwili mają aż pięciu kandydatów na kandydatów. Widać więc, że nie tylko PO ma nad Motławą klęskę urodzaju. Pozostaje liczyć na to, że skoro mamy tylu chętnych, to może ostatecznie urodzi się z tego coś dobrego dla Gdańska.
Trwa ładowanie komentarzy...